#JZcgU

Mam prawie 14 lat. Od jakiegoś czasu nie mogę wytrzymać w domu, ciągłe kłótnie z ojczymem głównie o to, że wszystko rozwalam. Potrafi zrobić wielką aferę o jedną łyżeczkę, która spadła ze stołu. Mama często mi nie pomaga. Zawsze staje po jego stronie. Wyżywają się na mnie i drą ile wlezie. Nie mam żadnych znajomych. Niby jest jakaś koleżanka, ale jest ciągle na wyjazdach z rodziną. Siedzę całe wakacje sama i nie mam co robić.

Wyjechałam z moją trenerką, ojczym miał się zająć moimi zwierzętami. Jestem wielką miłośniczką zwierząt – mam dwa psy i dużo kur, chociaż to dziwne, ale bardzo je kocham. Teraz jest okres lęgowy, więc mam dużo piskląt i czekam na kolejne. Kiedy jechałam na wyjazd, próbowałam mu wytłumaczyć, jak ma się zajmować zwierzętami. Chciałam u powiedzieć, że mam kwokę, która czeka na młode. Ale on tylko się na mnie darł, że wszystko wie i żebym nie tłumaczyła mu tego jak idiota. No to zostawiłam to.

Przed chwilą wróciłam do domu – pies nie był na spacerze przez dwa dni. Małe pisklaki siedziały zmarznięte na deszczu, a zapowiadali 8 stopni. Dwa kurczaki nie żyją, bo miał sprawdzić, czy się wykluły, ale oczywiście tego nie sprawdził. Zdechły z głodu, bo nikt ich nie nakarmił. Powiedziałam mu to, a on nawet nie przeprosił, tylko jeszcze raz się wydarł. Dzwoniłam do mamy, ona jak zawsze stanęła po jego stronie i kazała mi go zrozumieć. Co do zrozumienia – zwyczajnie zrobił na złość lub po prostu zapomniał o ważnych dla mnie rzeczach.

Ciężko jest mi tu wytrzymać. Samookaleczam się i mam myśli samobójcze. Już naprawdę nie wiem co mam robić. Telefon zaufania wiecznie nie odbiera. Jestem totalnie sama.
karlitoska Odpowiedz

Autorko, wydajesz się być bardzo odpowiedzialną osobą, jak na swój wiek. Nie ma się co oszukiwać, ciężko będzie jedną rozmową rozwiązać Twoje problemy. Musisz sobie uświadomić, że Twoja matka prawdopodobnie ma coś w rodzaju syndromu sztokholmskiego, albo boi się zostać sama na starość, dlatego nie licz na nią w poprawieniu relacji z ojczymem. Na Twoim miejscu zaczęłabym się rozglądać za szkołą (liceum) z internatem i myślała o wzięciu spraw w swoje ręce. Jak przypuszczam mieszkasz gdzieś na wsi, więc będzie to uzasadnione dlaczego wybrałaś taką szkołę. Jeśli masz taką możliwość spróbuj wyprowadzić się do dziadków, albo ojca. Wiem, że wielu nastolatków tnie się w trudnych momentach, niestety to nie rozwiąże Twojego problemu, a może być przyczyną innych - zniszczone ciało, ludzie się będą pytać i oceniać (jako niestabilną itd.), dlatego może spróbuj znaleźć inny sposób rozładowania złości. Dobra wiadomość jest taka, że nic nie trwa wiecznie - w końcu wyprowadzisz się z domu i zaczniesz swoje życie, po swojemu. Szkoda, żeby błędy młodości (cięcie się) ciągły się wtedy za Tobą.

CentralnyMan Odpowiedz

Ojczym debil. Oboje z twoją z twoją matką na kopa zasługują

CarolinaReaper Odpowiedz

Ciśnienie mi się podnosi jak czytam takie historie. Mamuśkę bym chętnie za włosy wytargala, ojczymowi dała kopa w cztery litery. Już ktoś napisał, rozważ jakiś internat, wyprowadzkę do dziadków, im szybciej uciekniesz z tego toksycznego środowiska tym lepiej dla Ciebie. I nie tnij się... To nic nie pomoże, a po co Ci "pamiątki" po tym trudnym okresie. Trzymam kciuki żeby Ci się wszystko ułożyła, jesteś młodziutka, będzie lepiej, zobaczysz.

PeggyBrown2022 Odpowiedz

To bardzo piękne, że zajmujesz się zwierzętami i to nie tylko tymi popularnymi, ale również kurami. Na pewno bardzo mało młodych ludzi tak ma. Pamiętam, gdy zachwyciłam się w gimnazjum pnącymi truskawkami i powiedziałam, że też bym takie chciała, a znajoma powiedziała na to, że mam mózg 60 - latki. "Stare" i klasyczne zainteresowania odeszły, ale na szczęście nie u wszystkich. Poczekaj jeszcze kilka lat. Może nie do pełnoletności, która to wydaje się magiczna, ale wtedy i tak nadal trudno się usamodzielnić. Skończ szkołę, czy to branżową, liceum czy technikum, w międzyczasie sobie dorabiaj, jeśli możesz, zbieraj nawet drobne sumy. Możesz wtedy się wyprowadzić i już nigdy nie skontaktować z matką ani z ojczymem, choć niewielu ludzi jest tak zawziętych. Na studia zawsze możesz iść zaocznie, bez ich pomocy. Mają rację użytkownicy, którzy radzą Ci zamieszkanie w internacie albo z kimś z rodziny. Nie warto dla takich ludzi tracić młodego, zdrowego ciała (poprzez cięcie się). Życie może jeszcze kiedyś stać się lepsze. A ojczym nie zasługuje na szacunek, skoro zagłodził, umyślnie lub nie, bezbronne istoty. Swoją drogą, mam wrażenie, że cięcie się stało się w ostatnich latach dużo bardziej powszechne niż było jeszcze te 10 lat temu. Zgadzacie się?

ohlala

@PeggyBrown2022

Nie zgadzam się z tym cięciem. Ludzie po prostu częściej o tym mówią, internet jest powszechniejszy. Doskonale pamiętam, że praktycznie wszystkie znane mi osoby, które miały ciężką sytuację w domu lub/i problemy psychiczne miały przynajmniej jeden epizod cięcia się. To jest stara jak świat metoda radzenia sobie z przykrą rzeczywistością.

PeggyBrown2022

@ohlala: Spośród ludzi w moim wieku nie znam prawie nikogo, kto by się ciął. Czy to w jednym mieście, czy też w innym, w szatni wszystkie osoby wyglądały "normalnie", nie mając śladów po cięciu, ale to tylko moje prywatne obserwacje. Za to jedna z moich szefowych mówi, że moje pokolenie jest słabe psychicznie i coś w tym jest.

bazienka Odpowiedz

dobrze ci tu radza, zadbaj o siebie i poszukaj szkoly z internatem lub odizoluj sie od nich
masz skonczone 13 lat, nawet sad wzialby pod uwage twoje zdanie jesli chcialabys zamieszkac z ojcem
a potem odizoluj sie i odetnij
nie ogarniam, jak matka moze stawac po jego stronie nawet jesli pozabijal ci zwierzeta, tzn. na logike wiem, ze moze bac sie, ze on odejdzie, a wobec ciebie jako dziecka nie odczuwac tego typu zagrozenia, dlatego tez pozwala sobie na takie reakcje, ale emocjonalnie nie mam na to zgody, kurcze mam taki wyidealizowany obraz, ze rodzice powinni chronic swoje dzieci przed toksykami, a nie pozwalac im na krzywdzenie dzieci :/
z telefonem zaufania probuj do skutku, mozesz tez poszukac telsfonu interwencji kryzysowej w swojej okolicy

Ksiegarz Odpowiedz

Twoja sytuacja bardzo przypomina mi moją, sprzed kilku lat - właściwie, to też zaczęło się jakoś tak w okolicach czternastego roku życia. Też mieszkałam z matką i ojczymem i od kiedy zaczęłam wyrażać własne zdanie, zawsze byłam tą złą. I nieważne, czy chodziło o wybór szkoły średniej, o to że nie mam ochoty na marchewkę do obiadu, czy o to że odkurzałam trzydzieści sekund krócej niż się wielkiemu panu wydawało, że powinnam. A co dopiero jak zapytałam, czy kupili sok...
Też nigdy nie mogłam liczyć na wsparcie ze strony matki, bo zawsze stawała po jego stronie. Ba, nie mogłam nawet nigdzie z nią wyjść i spędzić razem czasu, bo zawsze kończyło się tym, że siedziała z telefonem, rozmawiając z ojczymem i złoszcząc się, że ja chcę z nią porozmawiać.
Bardzo słusznie mówi @karlitoska - a przynajmniej u mnie okazało się to prawdą. Matka bała się, że ojczym ją zostawi. Dowiedziałam się o tym dopiero jakieś dwa lata temu, po śmierci ojczyma. Teraz mam lat dwadzieścia i nasze kontakty dopiero zaczęły się poprawiać.
Co chcę przez to powiedzieć - wiem, że jest ciężko. I że w pewnym momencie ma się już po prostu dość, bo żadna taktyka nie działa i pretekst do kłótni znajdzie się zawsze. Ale da się to przetrwać i bardzo ci tego życzę. I powtórzę inną radę: rozejrzyj się za internatem albo inną możliwością wcześniejszej wyprowadzki. Mnie bardzo pomogło to, że dzięki pandemii zamieszkałam sama. Trzymam kciuki, że ci się uda.

xxkara Odpowiedz

napisz do mnie, karolinamalec@o2.pl

RyszardLwiaPaszcza Odpowiedz

Odezwij się na tego maila: wasilewskaaska19@wp.pl
Chętnie Ci pomogę!

MYLiFe09 Odpowiedz

Hej kochana pamiętaj życie jest długie i za kilka lat myślę że będziesz na tyle silna by się usamodzielnić i uciec z tego domu. Bardzo współczuję z powodu piskląt ❤

Liliaziemna Odpowiedz

zgłoś to do powiatowego centrum pomocy rodzinie, zgłośc pedagogowi szkolnemu, zgłoś do MOPSu i wszędzie indziej (w jednym miejscu np PCPR pomogą Ci znaleźć adresy innych, otocza pomocą psychologa, przydzielą pracownika socjalnego do zbadania sprawy). Jedna rzecz jest tylko ważna: zdecyduj się, czy wolisz biernie gnić w takiej jawnej przemocy ze strachu... czy zdecydować się na zmiany, które początkowo mogą być brutalne, niedelikatne i wyrwać Cię z rodzinnego domu. Jeśli np. boisz się, że wizyta rozpoznawcza pracownika spowodowałaby potem zemstę ojczyma, to możesz to zgłosić, żeby na jakiś czas dali Cię w inne miejsce. Jesteś nieletnia i nie pozwolą, żebyś tkwiła w domu jeśli boisz się przemocy. Możesz lekko udramatyzować sytuację (opisać pewne zachowania, których byś się spodziewała jako pewne a nie wymysły wyobraźni) ale to co opisujesz samo w sobie jest wystarczające. Jeśli chcesz, mozesz to co tu napisałaś spisać sobie na kartce, żeby nie jąkać się i nie zapomnieć ze stresu, keidy to będziesz zgłaszać. Ja miałam sprawę z jedną dziewczyną, której chciałam pomóc, bo matka groziła, ze wywali ją z domu w dniu 18stych urodzin (wcześniej kilka lat była w domu dziecka i wypuścili kilka mcy przed 18stką, zeby nie płacić na 'wyprawkę'). matka ograniczała dostęp do mediów (a to bylo w czasie zdalnego nauczania) i ogólnie masakra. Jawnie faworyzowała dwoje młodszych dzieci. pier*olnięta stara, typowa patuska z kąkuBEŁTEM. Tak czy siak, jak dziewcyzna się dowiedziała, ze umówiłam ją na rozmowę z jakimś pracownikiem PCPRu i ze ktoś jej 'na chatę wbije' to wycofawała wszelkie zeznania i zamknęła sprawę. Efekt? Nie dokończyła liceum, bo się nie dało w tym pato domu, parę tyg potem przestała chodzić całkiem do szkoły, straciłam z nią kontakt, psycholog szkolny również. Laska teraz pracuje i chyba nie mieszka z rodziną. To było ze 2 lata temu.

Zobacz więcej komentarzy (2)
Dodaj anonimowe wyznanie