#mNAhz
Tak więc moją fantazją jest związanie i dokładne połaskotanie jakiegoś faceta. Taka wizja niesamowicie mi się podoba. Jak pomyślę o jeździe paznokciami po jego stopach i pachach, delikatnym smyraniu piórkiem po brzuchu i mocnym szorowaniu szczotką jego stóp, tak aby się wił i śmiał ze wszystkich sił to mam wielką ochotę wcielić ten plan w czyn. Jeszcze gdyby to był jakiś twardziel, którego nic nie wzrusza, ale po krótkim masażu łaskotkowym błagałby o litość, to byłoby super. Podobnie mam zresztą w drugą stronę: gdyby jakiś koleś mnie unieruchomił i "pomęczył" porządnymi łaskotkami, byłoby idealnie.
Pewnie myślicie sobie: to zupełnie jak autorka tamtego wyznania. Po co zatem pisać o tym samym? W czym tkwi problem?
Mianowicie, sam jestem facetem. I to do tego hetero. Nie wyobrażam sobie seksu ani związku z innym mężczyzną. Ale łaskotki... to coś innego. Je mógłbym robić jedynie z innym chłopakiem. Oczywiście bez niepotrzebnej nagości. Wystarczyłyby mi nawet bose stopy i odsłonięte pachy. Łaskotki mnie nie podniecają seksualnie. Po prostu sprawiają, że czuję się jakoś uspokojony i zrelaksowany. Kiedyś w gimnazjum, w ramach przegranego zakładu, mój kumpel mnie łaskotał. Pamiętam do tej pory co wtedy czułem. To było takie... niezwykłe. Podobnie było jak dla żartu łaskotałem mojego kuzyna. Potem próbowałem tego samego z moją ówczesną dziewczyną, ale to nie było to - ani jako łaskoczący, ani łaskotany. Dlatego chciałbym spróbować tego ponownie z jakimś chłopakiem, ale niestety - to nie jest wcale takie proste znaleźć kogoś, kto też jest hetero (homo też mógłby być, byleby nie interesował go seks) i dałby mi się połaskotać, bądź chciałby połaskotać innego kolesia.
Nie piszę tego jako ogłoszenia, ani nie szukam porad. Chciałem to po prostu wyrzucić z siebie, a takich rzeczy raczej nie powiem nikomu. Na razie to jedynie moja czysta fantazja o tym, ale może kiedyś znajdę jakąś osobę, której zaufam na tyle aby tę fantazję spełnić. Jedynie trochę martwię się, że moje "zboczenie" jest mocno dziwne i może wpłynąć na przyszłe relacje romantyczne. Panuję nad nim, przynajmniej na razie. I czasami zastanawiam się czy kiedyś mi przejdzie.
Rozumiem Cię doskonale.
Łaskotki mają w sobie coś przyciągającego.
Ja za to nie cierpię łaskotek. Łaskocze mnie dosłownie wszystko, nie mam miejsca na ciele gdzie delikatny dotyk nie powodował by u mnie tego wkurzające go uczucia, dziewczyna nawet nie może mnie pocałować w szyję, czy się w nią wtulić.
Doskonale Cię rozumiem, mam podobnie.
Odezwij się na ticklingworld@interia.eu
co prawda wolałbym, by po drugiej stronie była dziewczyna (też jestem hetero), ale, w sumie dlaczego nie miałbym spróbować czegoś nowego, przy okazji spełniając czyjeś marzenie; moglibyśmy zacząć od rozmowy przy browarze (lub coli), na przełamanie lodów: bardwithafeather@op.pl - pisz, jeśli dotąd Ci nie przeszło 😊
ach, i nie pobieram opłat, jak Dragomir 😁
Ej to się z nią spotkaj
Ja bym mógł, i być laskotanym, i łaskotać, jedynym problemem jest wiek...
Jakbym czytał o sobie - napisz do mnie charlesbrandon2@o.2pl
Za kasę mogę Cię łaskotać. W drugą stronę odpada, nie dam się związać dobrowolnie innemu facetowi.
Może umówienie się z męską prostytutką? Co prawda będzie kosztować, ale twoja potrzeba zostanie zaspokojona