#8abrE

Jak zostałem zgaszony przez czterolatkę, dokładnie słodką dziewczynkę.

Pojechałem bezpośrednio na miejsce pewnej firmy. Nie widziałem nigdzie  jej właściciela, jedynie bawiące się przed domem dzieci. Wywiązał się między mną a jednym z nich taki dialog:
- Możesz zawołać ojca?
Dziewczynka podbiegła bliżej, spojrzała na mnie i z uśmiechem odpowiedziała:
- Ty chu** masz ojca, ja to mam tatusia.

Uciekłem.

#p8Wee

Mieszkam z moim facetem od paru lat. Ogólnie znamy się jak łyse konie, bo razem chodziliśmy do podstawówki i liceum, więc nie ma między nami tematów tabu.

Ostatnio kiedy poszłam robić kupę, mój luby siedział przed telewizorem i myślałam, że nawet nie zauważył gdzie i po co poszłam. Jednak po kilku minutach siedzenia na sedesie zauważyłam, że pod drzwiami przeciska się złożona w pół kartka.

Podniosłam ją, rozkładam, a tam wielki napis: „Kończ już robić tę kupę, bo strasznie się za tobą stęskniłem”.

Kocham go najmocniej na świecie :D

#3SZcr

Historia o tym, jak kilka dni temu zostałem potraktowany jak ostatni śmieć.

Moja narzeczona zamierzała wymienić swojego zdezelowanego starego laptopa na coś nowego. Miałem kilka wstępnie upatrzonych, w cenach, które nam pasowały. Ale chciałem się jeszcze zorientować w kwestiach wizualnych. Wybrałem się więc do dużego marketu rtv-agd. Spędziłem tam może z pół godziny. Laptopa nie kupiłem, bo doskonale wiem, jakie mają przebitki cenowe i kupując w internecie, jestem w stanie sporo zaoszczędzić. Z racji że market jest w dużym mieście, a ja po aglomeracjach nie cierpię poruszać się samochodem, po wyjściu ze sklepu chciałem udać się na przystanek tramwajowy. I na chęciach się skończyło. Bramka magnetyczna zaczęła wyć, do mnie doleciał w momencie ochroniarz i od razu, bez słowa wyjaśnienia, bierze mnie za fraki i ciągnie do kanciapy. Kazał mi wyciągnąć wszystko co mam przy sobie, przy okazji drąc ryjem do mnie, że im ze sklepu ukradłem dysk przenośny. Ja oczy jak 5 złotych, myślę sobie, o co mu chodzi? Był wniebowzięty, gdy wyjąłem podobny z torby. Mój dysk. Stary, ponad 4-letni. Ja mówię, że to mój, że mogę mu to udowodnić, ale to było jak grochem o ścianę. Typ non stop drze mordą do mnie, że jak się nie przyznam, to pożałuję. W końcu wezwał policję. A ja, w międzyczasie, z racji że na niektóre typy ludzi jestem uodporniony, bezczelnie wyciągnąłem się jak długi na stołku i zdrzemnąłem 10 minut. Aż panowie przyjechali. Policjanci fachowo podeszli do sprawy i pierwsze co zrobili, to ochroniarza uciszyli. Wysłuchali jego, potem mnie. I kiedy mogłem spokojnie sprawę wyjaśnić, poprosiłem o dostęp do jakiegokolwiek komputera dosłownie na 30 sekund. Podpiąłem dysk i pokazałem co na nim jest. Film ze ślubu i wesela mojej kuzynki, który mi zgrała, bo moi rodzice chcieli sobie obejrzeć. Policjanci, no cóż, byli deko wkurzeni, jak im powiedziałem, że całe to wezwanie było daremne, gdyby tylko ochroniarz dał mi dojść do głosu.

Nie usłyszałem nawet głupiego „Przepraszam, to było nieporozumienie”. Sprawy o bezpodstawne oskarżenie nie zgłaszałem, ale do kierownika sklepu i kierownictwa firmy ochroniarskiej poszły odpowiednie skargi. Potwierdzone kopiami notatek spisanych przez policjantów.

Służbiści trafiają się wszędzie, ale nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu...

#WcB4Z

Ogólnie to jestem wkurzony. Czytam sobie artykuł o biednych studentach i powiem krótko – uważam, że studia na terenie Unii Europejskiej powinny być, tak jak jest to na terenie całego cywilizowanego świata, płatne. Mamy obecnie takie kwiatki, że praktycznie każdy student co tydzień wydaje kilka stówek na imprezy, pracuje na „pełen etat”, trzy razy zmienia kierunek, coby tylko fiskusa oszukać i jeszcze bierze stypendium socjalne. To tyczy się praktycznie każdego studenta w tym kraju. Dodatkowo wprowadzenie płatnych studiów odstraszyłoby takich ludzi i podwyższyłoby znacznie pensje wykładowców akademickich do normalnego poziomu. To patologia, że na terenie całego kraju studia kończą kompletni idioci, co mają problem z skleceniem trzech słów po polsku, o innych językach nie wspominają. Trzy terminy... Ludzie, szanujmy się trochę!
Dlaczego ja jako podatnik mam płacić za studia takich osób? Nie lepiej, aby poszły wcześniej do pracy i zaczęły pracować na swoje życie? Nawet w Szwecji, gdzie studia są darmowe, nie do pomyślenia są takie sytuacje jak w Polsce. W Niemczech też płacisz kilka tysięcy rocznie za przywilej studiowania. Wydaje mi się też, że dla studentów, którzy skończą studia w pierwszym terminie i z miarę dobrymi wynikami powinny być umorzenia lub znaczne obniżki opłat za studia. Ale takich studentów w Polsce jest zdecydowana mniejszość ;)

#dbaM0

Jestem współuzależniony od alkoholu. Nie pijemy z partnerem już kilka miesięcy. Bez picia bywa czasem gorzej, często czuję się, jakbym miał mega doła i ciągle chce mi się płakać. Nabawiłem się też nerwicy. Jeszcze większego doła łapię na imprezach, kiedy znajomi pytają: „Ze mną się nie napijesz?”. Ostatnio z najlepszym kumplem się nie napiłem, to się obraził. Wczoraj były urodziny mojej mamy, tylko ja nie piłem, od wujka usłyszałem: „Co z tobą nie tak?”. Powiedziałem przyjaciółce, że z nią się nie napiję, bo mam problem, to ona mi tylko, że jestem jakiś nienormalny i mnie nie poznaje.

Takie fochy i pytania sprawiają, że czuję się jeszcze gorzej. Nawet partner powiedział, że to były urodziny mamy i mogłem zrobić wyjątek. A ja to robię dla nas i nie mam potrzeby pić tylko dlatego, że ktoś tego ode mnie oczekuje. Dlaczego znajomi nie potrafią tego zaakceptować i nie przestają zmuszać mnie do czegoś, czego nie powinienem robić?

#MkwlE

Od jakiegoś półtora roku jestem z moją dziewczyną. Nie chcę z nią być, czuję, że to nie jest ta jedyna, jednak ona planuje spędzić ze mną resztę życia i namawia mnie ostatnio do ślubu. Mówiła, że jeśli z nią zerwę, to się zabije. Nie robi tego dla atencji, wiem, że jest w stanie to zrobić. Z jednej strony mam już dość, a z drugiej strony sumienie nie pozwala mi jej zostawić.
Nie wiem co robić.

#1nw1J

Logika mojego nauczyciela od historii i społeczeństwa:

Omawiamy na lekcji temat kary śmierci. Dyskusja toczy się między dwoma przeciwstawnymi grupami, nagle nauczyciel podaje przykład Trynkiewicza. Trzeba przyznać, że zwolennicy kary śmierci rozkręcili się przy tym, a nawet i ci przeciwni mieli problemy z bronieniem tego akurat człowieka. Po burzliwej dyskusji, w której żadna grupa nie przekonała drugiej, pytamy nauczyciela co on sądzi.

Konkluzja nauczyciela: Nie możemy oceniać takiego człowieka, on miał trudne dzieciństwo, jego ojciec molestował jego, nie można go obwiniać za to czym się stał. Państwo i system edukacji umożliwiły mu popełnienie zbrodni, on był winny w niewielkim stopniu, te 25 lat, które dostał to maksimum jakie powinien. Ze względu na okoliczności można by mu było wybaczyć.

Dwa tygodnie później.

Tematem lekcji jest Lech Wałęsa. Klasa luźno rozmawia o tym, że faktycznie był on informatorem, ale w tamtych czasach było inaczej, on miał dzieci i jest mała szansa, że dobrowolnie bez żadnego przymusu donosił. Są osoby, które mają inne zdanie, ale dyskusja jest prowadzona spokojnie, nikt się nie emocjonuje.

Konkluzja nauczyciela: Wałęsa to największe zło na świecie, jak człowiek tak zepsuty i skorumpowany może w ogóle istnieć. Lotnisko w Gdańsku powinno zmienić nazwę z Lecha Wałęsy na jakąkolwiek inną. Co z tego, że inne czasy, dzieci... to skandal! Taki człowiek nie powinien żyć, nie można mu tego nigdy, przenigdy wybaczyć. To co zrobił dla Polski i Solidarności to nic w porównaniu z jego zdradą!

*Wyznanie nie ma na celu żadnej politycznej propagandy, ma ono ukazywać (moim zdaniem) skrzywioną logikę mojego nauczyciela. Oddaję wam do ocenienia ;)

#S189y

Mam młodszą siostrę, ma szesnaście lat. Aktualnie przechodzi kryzys wiary. Polega on na tym,​ że tak co dwa, trzy miesiące wyznaje nową religię. Nasi rodzice to katolicy, ale nam nigdy nie zabraniali wierzyć w co tylko chcemy ani nie wciskali chrześcijaństwa na siłę. Nasza babcia jest jednak typową zagorzałą katoliczką, codziennie jest w kościele, odmawia różańce i straszy wygolonych nastolatków wodą święconą.

Historia właściwa:
Monika (moja siostra) miała akurat fazę na jakąś odmianę hinduizmu czy buddyzmu, w sumie nie pamiętam. Generalnie wszędzie stawiała jakieś świeczki, paliła kadzidełka i przestawiała meble w pokoju, żeby jej czakra, aura czy inne coś tam było niezachwiane. Ogólnie z jej wierzeniami nie pozwalaliśmy wychodzić poza obręb jej pokoju, ale ona twierdziła, że kadzidełka muszą stać w określonych miejscach i inne takie. No to stały i dymiły tam gdzie musiały ;)
Ogólnie mamie spodobał się nowy wystrój ze świecami i kadzidłami, a potem też różnymi wzorkami. Młoda dostała więc zielone światło, żeby po swojemu udekorować salon. Powiem Wam, wyglądał naprawdę super.

Wtedy babcia przyszła w odwiedziny. Zobaczyła salon... I zaczęła się drzeć na Monikę, że od zawsze wiedziała, że nie pasuje do tej rodziny, że rodzice nigdy nie powinni się na to zdecydować, skoro już mieli mnie, że szatan opętał nas wszystkich i teraz już nic tylko trzeba wzywać egzorcystę. Potem podeszła do Moniki i powiedziała, że jej matka na pewno była jakąś wariatką, a ojciec kryminalistą. W ten oto uroczy sposób zarówno ja, jak i Monika dowiedziałyśmy się, że Monika jest adoptowana.

#euGT6

Moją obecną żonę poznałem, gdy mieliśmy po 12 lat. Na początku prawie w ogóle się do siebie nie odzywaliśmy, ona spędzała czas z swoją przyjaciółką. Była cicha i nieśmiała, jedyny raz kiedy widziałem ją roześmianą był po miesiącu od rozpoczęcia szkoły z wyżej wymienioną dziewczyną. Intrygowała mnie, była inna niż reszta płci pięknej, którą dotychczas poznałem. Poznanie jej zajęło mi niemal 3 lata, kosztowało wiele czasu i wysiłku. W pewnym momencie po prostu powiedziała mi o wszystkim, co ją dręczy, moja koszulka była wtedy cała mokra od jej łez. Powiedziała o tym, jak była molestowana w dzieciństwie przez bliskiego rodziny, o swoich myślach samobójczych, depresji i lękach. Spędzaliśmy razem dużo czasu i naprawdę ją pokochałem. Ona natomiast z trudem okazywała jakiekolwiek uczucia, ponieważ zwyczajnie bała się ich. Kolejne 5 lat zajęło mi zajmowanie się nią z nadzieją, że kiedyś doczekam się tych dwóch słów – „kocham cię”. I doczekałem się.

Teraz, kiedy patrzę gdy śpi i porusza się niespokojnie, zapewne dręczona przez kolejne koszmary, wiem, że zdecydowanie było warto. Bardzo ją kocham i pomagam jej wyjść ze zmory codzienności, którą jest chociażby wyjście do sklepu. Wiem też, że jej uczucie jest najszczerszą rzeczą jakiej doznałem, ponieważ jak powiedziała: „zaakceptowałeś mnie, kiedy nikt inny nie umiał, byłeś moim jedynym oparciem”.

#SIXwl

Nie daję rady pracować na cały etat. Jestem osobą niepełnosprawną, która ukryła orzeczenie, żeby móc pracować i mieć na życie i rachunki. Zasiłki są za niskie, żeby za nie przeżyć.
Niestety jest bardzo źle ze mną, czuję, że się wykańczam i w każdej chwili przez chorobę mogę wyładować w szpitalu. Czuję, że nie mam wyjścia. Niestety nie udało mi się zdobyć wykształcenia powyżej liceum. Nie mam żadnych innych perspektyw pracy w miejscu, w którym obecnie mieszkam, a przeprowadzka nie wchodzi w grę, także ze względu na chorobę i dostępność leczenia.
Dodaj anonimowe wyznanie