#tVqOa

Ja i moja narzeczona nie mieszkamy jeszcze razem. Oboje pracujemy od poniedziałku do soboty, więc nasz wspólny weekend zaczyna się od soboty po południu, a najczęściej w sobotę wieczorem. Zdarza się, że gdzieś wyjdziemy, do kina czy na jakiś fast food, ale zwykle nasz weekendowy relaks składa się z filmu, jakiegoś alkoholu, chipsów i seksu, w różnej kolejności.

Często jest tak, że po całym tygodniu pracy jesteśmy tak wykończeni, że naprawdę wystarczy tylko spojrzeć na poduszkę, żeby się oczy zamykały, a w połączeniu z jakimś drinkiem to już w ogóle, a mimo to na palcach jednej ręki (maks dwóch) można policzyć, kiedy taki sobotni wieczór skończył się bez cimci-rymci. No i znajomym o tym nie opowiemy, ale już obojgu z nas przydarzyło się zasnąć w trakcie. Ja leżąc na plecach podczas lodzika, a ona w pozycji na boku, a to jej ulubiona pozycja do spania.

PS Nikt się nie obraził, nikt się nie złościł, za to w obydwu przypadkach mieliśmy rano niezły ubaw. Ja miałem gorzej, bo mi przydarzyło się to pierwszemu.
slowianka1990 Odpowiedz

Hmmm, jesteście narzeczonymi, a cały czas jesteście w relacji jak studenciaki na przelotnym związku z dorywczym bzykankiem. Wybacz, ale to nie jest zbyt poważna relacja. Jeśli poważnie myślicie o sobie, to chyba czas najwyższy aby znaleźć wspólne miejsce zamieszkania (no chociażby wspólne miasto do mieszkania). Bo na razie żyjecie tylko po to, żeby pracować, a jak się spotykacie to jesteście tak zmęczeni, ze nie macie siły żyć...trochę smutne. Związek na odległość przerabiałam, wiec wiem o czym mówię.

NiebezpiecznyMops

A może właśnie są na studiach lub w takim mniej więcej wieku 20+, albo zwyczajnie jeszcze ich nie stać na mieszkanie razem, więc chcą zarobić na wspólne mieszkanie, dlatego dużo pracują?

Za dużo analizy, 😅 opisałem tylko żenującą i moim zdaniem zabawną, pijacką sytuację z życia, a ty piszesz jak byś nas znał jak byś o nas wszystko wiedział i po co to? Nie wiesz jak długo jesteśmy narzeczeństwem.Ale żebyś się o nas za bardzo nie martwił, to powiem że wszystko idzie w dobrym kierunku bo niedługo zamieszkamy razem a data ślubu też już jest😅 nie wszystko na raz proszę poluzować majty na przyszłość

Trubadur

Związek na odległość jest gdy mieszka się w innych miastach. Nie wiązałbym mieszkania razem z tym czy związek jest poważny czy nie. Ja z moją obecna żoną mieszkaliśmy osobno aż do ślubu. Polecam. Daje to wolność wyboru aż do samego ślubu. Łatwiej przemyśleć i zrezygnować ze związku przed zamieszkaniem razem niż gdy dr facto i tak od dawna żyje się jak małżeństwo. A tak poza tym: to tylko ich sprawa czy chcą czy nie chcą zamieszkać razem czy nie. Nie należy z tego faktu wyciągać żadnych wniosków.

slowianka1990

@Gelom No nie wiem kogo ta sytuacja rozśmieszyła, chyba tylko was, skoro wasz model spędzania wolnego czasu to chipsy i pseudosex na śpiocha. Tak naprawdę to wy się nie znacie, a potem weźmiecie ślub i zamieszkacie razem i nastąpi WIELKIE zdziwienie :)

hugendubel Odpowiedz

Dobrze że ci nie odgryzła przez sen albo nie pokaleczyła. Ludzie wykonują mimowolne ruchy szczęką a niektórzy nawet zgrzytają zębami.

Dragomir

Ale to on zasnął szerloku.

JaTakaJa Odpowiedz

Fajnie, że się nie obrażacie :D i że dbacie o wspólne spędzenie czasu, nawet jeśli jest go mało.

slowianka1990 Odpowiedz

@Trubadur Gdybyś zadał sobie tyle trudu i przeczytał poniższe komentarze, to byś wyczytał, że autor jasno pisze: "Mieszkamy 1.5 h drogi od siebie", czyli to związek na odległość. Tych ludzi łączą chipsy i sex na śpiocha w sobotę. Więc zabawne jest, że chcą brać ślub - w sumie dwoje obcych ludzi. A potem "pani mecenas nie dogaduję się z mężem, przed ślubem było jakoś inaczej, chcę rozwodu" XDXD

slowianka1990

PS. Oczywiście komentarz o odległości była zamieszczony, zanim ty dodałeś swój.

Dodaj anonimowe wyznanie