#kfYMZ
Obowiązuje mnie czasówka. Kiedy widzę, że jestem po czasie, nie czekam na biegających pasażerów albo takich, którzy zapatrzyli się w telefon czy robili jeszcze inne rzeczy. Dziś na przystanku jak już zamykałam drzwi, doskoczyła z boku pani, próbując wciskać guzik, żeby jeszcze wsiąść. Zobaczyłam, że jestem po czasie i pojechałam... Kiedy byłam gdzieś w połowie drogi, zobaczyłam dziewczynkę na samym końcu tramwaju, patrzącą jak przystanek i najprawdopodobniej jej mama zostają coraz bardziej w tyle. Po chwili zobaczyłam, że jakaś pani nachyla się do dziewczynki, a więc pomyślałam, że mi się zdawało. Pani z dziewczynką wysiadły na kolejnym przystanku. Obstawiam, że była to pani, która zajęła się dziewczynką. Gdyby jednak dziewczynka została sama, to podeszłabym do niej, zrobiła zatrzymanie i poczekała, aż mama przyjedzie kolejnym pojazdem... Myślę, że dziecko wskoczyło do tramwaju, a mama cofnęła się, żeby coś wyrzucić. Nie wiem, tak obstawiam...
Emocje we mnie ciągle siedzą. Nie wiem jak wsiadacie ze swymi pociechami do pojazdów komunikacji miejskiej, ale proponuję żeby zawsze trzymać je za rękę albo na rękach, albo ogarnąć tak, żeby wsiadać razem.
Ludzie są po prostu bezmyślni i nie potrafią zrozumieć, że sygnał dźwiękowy w tramwaju nie służy do umilania czasu podróżnym tylko do sygnalizowania odjazdu. Jak się mamuśka raz czy drugi wystraszy, że jej dziecko wywieźli nie wiadomo gdzie, to się może nauczy. Tylko dziecka szkoda.
Bardzo na czasie, bo dziś doszło do potwornej tragedii, w której uczestniczyło dziecko i tramwaj właśnie.
W metrze takie sytuacje zdarzają się notorycznie że jedna osoba wsiądzie a druga nie zdąży bo zamykanie jest automatyczne. Ale są dwie linie na krzyż i pociągi tak często że wystarczy wyjść i zaczekac. W tramwaju to raczej musiał być ktoś kogo dziecko zna bo inaczej by zaalarmowali motorniczego.
Dzisiaj na Jagiellońskiej w Warszawie widzieliśmy do czego prowadzi właśnie brak odpowiedniej opieki nad dzieckiem. Po prostu babka nie zdążyła nadzorować dziecka i niestety doszło do tragedii. Zgadzam się w 100%, opiekujcie się dziećmi.
A może ten dzieciak został porwany?
Na strzępy
czasówka na jakimś kiju ważniejsza od ludzi, ale z ciebie służbistka xD
A dlaczego czekanie na jedną osobę jeat lepsze niż czasowy przyjazd na inne przystanki? Ma czekać na co drugim przystanku na kogoś spóźnionego, a później wysłuchiwać, jak to jest z punktualnością?
motorniczy, przynajmniej u mnie, zarabiaja najnizsza plus premie, ktore im tna za niedopilnowanie czasowki miedzy innymi
Moze dzieci by nie cierpialy jakby ludzie sie w koncu nauczyli ze po BEEEP to sie juz nawet nie biegnie, a tym bardziej nie probuje wsiadac.
Bardziej istotni są ludzie, którzy czekają na kolejnych przystankach niż jedną, która nie potrafi wyjść na czas :) jak motorniczy zacznie się zatrzymywać dla każdego spóźnialskiego, to będzie jedną wielka lipa. Opóźnienie się przecież dodatkowo zwiększa przez korki...
Tramwaj ze schodami najpierw wsiadaja synowie(młodszemu 5 latkowi ja trochę pomagam) a z tyłu ja z zakupami i moja noga została przytrzasnieta I to był pierwszy wagon....
Motorniczy szybko zareagował i odzyskał mój but
U mnie w mieście komunikacja miejska jest w stanie spóźniać się 15 min albo bez informacji w ogóle nie przyjechać (co prawda rzadko, ale zdarzyło się), nie ma co po tym wyznaniu rozgrzeszać motorniczych, bo walą w chuja, a potem są w stanie powiedzieć, że to przez pasażera, który wsiada 30 sek, na linii, która ma 10 przystanków, nie walcie w chuja i bądźcie ludźmi, bo spodziewać się po was punktualności, mimo czasówki, nie można ;)
Bądź człowiekiem a nie maszyną. Po zatrzymaniu już czasówka nie obowiązuje? W korkach też nie?
Abstrahując od konkretnego przypadku z historii - co to znaczy, że czasówka jest ważniejsza od człowieka biegnącego na tramwaj, albo o zgrozo takiego który stoi już pod drzwiami i wciska przycisk chcąc wsiąść? Toż chyba najprzyjemniejszą częścią tej pracy powinno być umożliwienie takiej osobie przejazdu i wymiana przy okazji uśmiechów, usłyszenie czasem "dziękuję". To się nazywa dobry uczynek, tudzież bycie człowiekiem dla drugiej osoby - polecam praktykować.
Zadaj sobie pytanie - po co Twój tramwaj jeździ po mieście? Aby zaliczać przystanki, czy aby wozić między nimi ludzi? Tramwaj jest dla ludzi, czy ludzie dla tramwaju?
Wiem, że cisną Cię pewnie z góry i być może grozi Ci utrata premii za spóźnienia, ale widzi mi się, że u źródła jest jakieś pomieszanie priorytetów i celowości tego co robisz.