#YO2r6
Jak już się pewnie domyślacie, trzej budowniczy nagle stracili zainteresowanie malowaniem domu i zaczęli się namiętnie wpatrywać w moje okno. Staliśmy tak chwilę wpatrzeni w siebie, po czym ja zsunęłam się na ziemię i zaczęłam czołgać się do drzwi, myśląc, że podłogi nie widzą. Widzieli...
#nM4Nj
Koleżanka z pracy poszła do kosmetyczki na manicure hybrydowy. Ewelina następnego dnia słodziutkim głosikiem wychwaliła paznokcie koleżanki. Minęły 2-3 dni i było po manicure. Odpadł. Sam z siebie.
Miesiąc temu skorzystałam z zabiegu keratynowego prostowania włosów. Włosy po takim zabiegu mogą być proste nawet do pół roku. Na początku rzeczywiście było WOW. Później widziałam się w pracy z Eweliną. Oczywiście dosłownie piała z zachwytu nad efektem. No i cóż... Zaczęło się od kołtunów. Teraz włosy znowu zaczynają być puszyste i falowane (robiłam wszystko zgodnie z zaleceniami fryzjerki, do tego przekopałam internet, żeby się upewnić, czy na pewno dbam o włosy we właściwy sposób).
Zauważyłam, że Ewelina często mówi do siebie pod nosem, coś mamrocze... Do tego bez przerwy zawieszają jej się komputery.
Kiedyś śmiałam się z zabobonów, a sama zaczęłam nosić w pracy bransoletkę z czerwoną wstążeczką. I mam nadzieję, że to pomoże. Jeszcze kilka miesięcy temu nie wierzyłam w takie rzeczy. Sama jestem chwilami zdziwiona, że traktuję to poważnie.
#Dcr5L
Podczas naszej drugiej lekcji kazał mi zjechać na pobocze. Wyszedł wtedy z auta na chodnik i odwrócony tyłem wykrzyczał na całe gardło: „KU*WA, daj mi Boże cierpliwość, bo mnie tu szlag trafi!!”. Tego dnia także dowiedziałam się, że mój instruktor jest Polakiem.
PS Prawo jazdy mam, ale i tak częściej używam publicznej komunikacji miejskiej.
#Fwf9j
Chodziło jej o to, że nie będę teraz mógł pracować i pomagać jej w utrzymaniu domu, więc uznała się za ofiarę tego wszystkiego i według niej to ona ma gorzej ode mnie, choć ja nie mogę teraz nawet chodzić.
#COADp
Okazało się, że rynek wcale nie potrzebuje już tylu anglistów. Dziś pracuję w urzędzie i zarabiam trochę powyżej minimalnej.
Wiecie, że mój zespół ciągle istnieje? Nagrywają mnóstwo płyt i grają koncerty na całym świecie… Zarabiają duże pieniądze. Może i to zabrzmi jak banał, ale muszę to powiedzieć: Nie rezygnujcie ze swoich marzeń.
#Y0pHN
W warsztacie się nie zabawiam tylko dlatego, że są kamery.
#kaDSP
Znajomy mojego taty ma firmę w Niemczech i akurat jedna osoba mu się wykruszyła, więc potrzebował mojej pomocy przy zrealizowaniu zlecenia. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że dzień przed wyjazdem dowiedziałem się, że dwa tygodnie wcześniej zmarła na raka jego córka. Miała 17 lat. Podczas pobytu w Niemczech mieszkałem u nich w domu i nocowałem w jej pokoju. Wszystko było zostawione tak, jakby cały czas tam mieszkała. Przy samym łóżku było popiersie, na którym wisiały jej peruki, na biurku jej perfumy itd. Spałem w jej łóżku – łóżku dziewczyny, która zmarła dwa tygodnie wcześniej. Wiem, że nic w tym złego, jednak świadomość tego mnie trochę dołowała.
Pewnego dnia nad ranem, gdy się budziłem, miałem właśnie paraliż senny. To był jeden z tych strasznych koszmarów. Obudziłem się, leżąc na boku, widząc przed twarzą popiersie z jej włosami, za którym były drzwi wejściowe do pokoju. Zauważyłem, że się otwierają i ona powoli wchodzi do pokoju, wyglądając, jakby właśnie wyszła z trumny. Zaczęła mówić, że mnie tu nie chce i żebym się wynosił, podnosiła ciągle głos. Pod koniec już krzyczała niczym kobieta opętana przez szatana.
Obudziłem się zlany potem, serce waliło mi chyba 230 uderzeń na minutę. Bałem się strasznie. W głowie pojawiały mi się wszystkie internetowe artykuły mówiące o znaczeniach snów itd. Chciałem się stamtąd wynieść, ale wiedziałem, że racjonalne myślenie nakazuje mi pozostanie. Zresztą co bym miał znajomemu taty powiedzieć? Rezygnuję, bo w snach nawiedza mnie twoja córka?
Zostałem oczywiście do samego końca, ale takie paraliże zdarzały mi się co dwa-trzy dni. Nie życzę tego nikomu.
#M8K8c
Działam w pewnej organizacji młodzieżowej od małego, na coraz wyższych szczeblach. Od wieku nastoletniego zaczęłam zauważać, że na każdym wyjeździe starsza część pije. Nie zwracałam na to większej uwagi, dopóki nie widziały tego dzieci, ale z roku na rok zaczęło mnie to coraz bardziej uwierać – w teorii dorośli, odpowiedzialni ludzie, w praktyce nie potrafią wytrzymać weekendu bez picia. W końcu miarka się przebrała.
W weekend mieliśmy spotkanie. W piątek część dorosłych upiła się wieczorem, zanim skończyły się zajęcia. Na całe szczęście następnego dnia zjawił się u nas organ kontrujący. Zgłosiłam tam dwa razy starszych od siebie ludzi. Nie chcąc wzywać policji, ponieważ zależy mi na dobrym imieniu organizacji, chciałam załatwić to wewnątrz. Co otrzymałam w zamian? Główni winni zarzucili mi brak lojalności, świadkowie udawali, że wcale nie widzą tego, co się dzieje od lat i koniec końców sprawa została zamieciona pod dywan. Nie wspominając o tym, że w swoim środowisku stałam się persona non grata...
No ale cóż, trzymajcie za mnie kciuki, bo nie planuję tego zostawić samego sobie (uważam, że jeśli ma się pod opieką dzieci i zrzesza w takiej, a nie innej organizacji, to nie czas ani nie miejsce). A chcąc mieć odpowiedzialność cywilną, trzeba mieć twardą dupę ;)
#Ef84T
Poszłam na randkę, wszystko super, cud, miód i nawet ciasteczka, poszliśmy do restauracji, gdzie siedzieliśmy dość długo.
Na koniec, gdy wstałam z krzesła, okazało się, że od siedzenia w jednej pozycji dwie godziny moja dupa się tak spociła, że miałam tam wielką, mokrą plamę. Nie wiem, czy ten facet to zauważył, chyba tak, bo mimo udanej randki nie jesteśmy razem.