#SOQWm

11 grudnia miałam zacząć pracować jako konduktor w pociągach, które dopiero wchodzą do Polski (nazwy wolę nie mówić, ale myślę, że idzie się domyślić).

Miałam, bo o 3 rano dostałam chyba pierwszego ataku paniki w swoim życiu; drgawki, wymioty, ból brzucha, trzęsące się ręcę i paranoiczne myśli. Myślałam że to grypa, dlatego pojechałam na miejsce o 4 rano (bardzo głupie z mojej strony wiem), bo nie miałam numeru żeby im zgłosić, że fizycznie nie dam rady. Widzieli to po mnie, chyba nawet było też czuć, bo zdążyłam zwymiotować przed samochodem, a nie miałam nawet gumy żeby jakoś zredukować smród rzygów z ust i pozwolili wrócić do domu. L4 załatwiłam, ustaliłam nowy termin pierwszych jazd, ogólnie nawet sprawnie poszło, a myślałam, że zostanę zlinczowana z góry do dołu za niestawienie się pierwszego dnia.

Teraz siedzę w domu i nie ma godziny, żebym nie panikowała przed pierwszą jazdą. Wstyd mi za to, że chcę zrezygnować i czuję się jak przysłowiowy płatek śniegu za takie wyolbrzymianie. Nigdy tak się nie czułam przed pójsciem do pracy; mam prawie 20 lat, stale pracuję od 5 lat, miałam już dużo prac, zarówno sezonowych jak i stałych, ale te pociągi przerażają mnie do tego stopnia, że jedynę o czym marzę to złożyc wypowiedzenie i zakopać się pod ziemię ze wstydu. Z drugiej strony jest to coś, co może okazać się super sprawą i przyszłościową robotą, a każdy komu mówię o tym uważa, że trafiła mi się okazja życia.

Ze szkolenia nie wiele wyniosłam, tam była sama teoria, a z praktycznych rzeczy nic nam nie pokazali; nawet ubrania robocze mam wybrakowane. W dodatku pierwszego dnia będę sama z dwoma czeszkami, zostaję w mieście na drugim końcu Polski na noc z mieszkaniem, które będę z nimi dzielić, także bomba.
ohlala Odpowiedz

Jeśli to ten pociąg, o którym myślę (nie śledzę newsów kolejowych), to ostatnio jechałam nim w nocy - normalnie była ochrona, nie było czego się bać.
Znałam też dziewczynę, która pracowała jako konduktorka na długich trasach i wiadomo, praca bywała męcząca, ale ogólnie sobie chwaliła. Myślę, że musisz po prostu się zmusić, żeby wyjechać w kilka pierwszych tras i zobaczyć, jak naprawdę to wygląda. Jedyne co, to nie nastawiałabym się na super rozwijającą robotę, główną zaletą jest stabilność pracy.
Może wypróbuj jakieś łagodne środki uspokajające, aby ukoić nerwy. Powodzenia.

Egzekutor Odpowiedz

Szkolenie teoretyczne daje Ci wiedzę o przepisach, procedurach, bezpieczeństwie i obsłudze pasażerów. Szkolenie praktyczne polega na pierwszych kursach w realnych warunkach, ale z doświadczonymi konduktorami obok. To właśnie tam uczysz się, jak wszystko wygląda w praktyce.
Z pewnością nikt nie wymaga od Ciebie, żebyś od razu znała wszystkie procedury i działała perfekcyjnie – pierwszy dzień i kolejne są właśnie po to, żeby stopniowo nabierać pewności siebie. Konduktorzy uczą się dosyć długo zanim będą samodzielni. Nie pamiętam czy rok czy dwa. Maszyniści z pewnością dwa lata.

coztegoze2

@Egzekutor:tak szczerze mówiąc to ona po to miała szkolenie wstępne żeby się zapoznać z tymi przepisami i powinna się ich nauczyć, bo one też są związane z bezpieczeństwem podróżowania. Zdarzają się przecież wypadki: wystarczy że ktoś upadnie wsiadając do pociągu i trzeba wiedzieć jak się zachować. Po to są te przepisy i szkolenie wstępne.

Ona nigdzie nie pisze, że to jest szkolenie praktyczne tylko, że zaczyna pracę. To jest różnica. Wiadomo, że pewnie sytuacje w pracy mogą ją zaskoczyć, ale własnie po to też są procedury żeby wiedzieć co robić i wskazać kierunek.

Egzekutor

@coztegoze2 Tym bardziej nie wierzę że rzucili autorkę na głęboką wodę. Coś tu musi być podkoloryzowane...

coztegoze2

@Egzekutor przecież miała szkolenie z przepisów i procedur. W pewnym momencie musi iść realnie do pracy żeby wiedzy zacząć używać w praktyce. Ma na pociągu też inną osobę z załogi do pomocy. Trudna prawda jest taka że nikt jej nie będzie trzymał za rączkę upewniając się, że się nauczyła tego z czego miała szkolenie wstępne. Musi po prostu zacząć pracę i używać wiedzy jaką jej przekazano na szkoleniu wstępnym i prosić o pomoc ludzi z załogi.

Livarot Odpowiedz

Przecież konduktor nie bierze udziału w prowadzeniu pociągu ani nie podejmuje decyzji dotyczących jazdy. A jeśli ktoś nie może jeździć pociągiem to by o tym wiedział. Jaki jest prawdziwy temat tego wyznania?

ohlala

Jazda pociągiem jako pasażer, a praca w pociągu to dwie różne rzeczy. Autorka boi się, bo będzie jeździć w długie trasy i nikogo nie zna, nie czuje się też wystarczająco przygotowana do pracy.

Egzekutor

Mylisz się. Podejmuje. Stąd też nazwa Kierownik pociągu. Daje informacje kiedy maszynista może bezpiecznie zamknąć drzwi i ruszyć. To bardzo odpowiedzialna praca.

ohlala

Konduktor i kierownik to dwa różne stanowiska ;)

Czterystatrzydziesty Odpowiedz

Dawaj na bronxa

Dodaj anonimowe wyznanie