#iymer
#hCLBL
Wkurzony, klnąc na czym świat stoi... budzę się. Suchy. W suchym łóżku. Obok ta sama żona. Kojarzycie film "Incepcja"? Więc miałem coś podobnego. Śniło mi się, że śniło mi się, że sikam. W takim przypadku przeniesienie tego sikania na jawę nie przechodzi. :)
#iESuz
Usiadła naprzeciwko mnie kobieta w krótkiej spódniczce, a ja spokojnie przeglądałem sobie zdjęcia na SnapChat'cie. Kiedy jedno z nich okazało się być warte zapisania, zapominając o dźwiękach w telefonie zrobiłem screenshot. Telefon trzymałem między swoimi kolanami. Kobieta z naprzeciwka się zmieszała, ja zrobiłem się czerwony jak burak.
Na najbliższej stacji kiedy miejsce po drugiej stronie korytarza się zwolniło pani prędko się przesiadła. Wtedy robiłem jak najwięcej screenshotów aby pokazać, że wcale nie zrobiłem jej zdjęcia pod spódniczką, ale chyba owa pani wiedziała lepiej. Cały czas patrzyła na mnie wkurzonym wzrokiem.
#nAn1D
W ostatnie Walentynki wyszedłem rano z mieszkania i jak zwykle skierowałem się do windy. W jednym z mieszkań wiem, że mieszka matka z nastoletnią córką (może 14-15 lat). Przed drzwiami ich mieszkania zauważyłem, że ktoś zostawił bukiet kwiatów z karteczką. Urocze. Zaciekawiony kucnąłem, żeby przeczytać karteczkę. Było tam napisane tylko “Dla Weroniki <3 od wielbiciela”.
W tym momencie, akurat jak wstawałem, otworzyły się drzwi windy i wysiadła ta właśnie dziewczyna z matką. Było mi wstyd, że wyszedłem na wścibskiego sąsiada, który interesuje się nie swoimi sprawami. Nerwowo się uśmiechnąłem i powiedziałem “Wesołych walentynek Weroniko”. Żeby jakoś miło nawiązać do tych kwiatów. Jej matka momentalnie objęła córkę ramieniem i zmierzyła mnie zdegustowanym spojrzeniem. Szybkim krokiem bez słowa podeszły do swoich drzwi.
Wsiadłem do windy i poszedłem do sklepu. Gdy wróciłem, znalazłem te kwiaty na swojej wycieraczce. Pomyślałem, że tylko czekać, aż na moich drzwiach pojawi się napis “Uwaga pedofil”.
Całe szczęście, że prawdziwy wielbiciel ujawnił się później tego samego dnia. Matka wróciła po kwiaty, ja przeprosiłem za wścibianie nosa i oboje śmialiśmy się z sytuacji. Uff.
#FNMMh
Spanikowany, w samych gaciach i oczywiście bez telefonu przy sobie, zacząłem uderzać w drzwi, walić w nie. Całym ciałem próbowałem za wszelką cenę je wyważyć. Nie miałem pojęcia, o której brat ma wrócić i czy w ogóle. Po kilku nieudolnych próbach wtargnięcia z powrotem do mieszkania dałem sobie spokój. Stanąłem przy barierce i wyczekiwałem na przyjście jakiegoś sąsiada. W końcu zobaczyłem znajomą twarz i krzyczę do niego z 3 piętra, że jestem zamknięty na balkonie i nie mogę wyjść.
Sąsiad pomyślał, że to żart, albo jestem nienormalny i drę się do niego w środku dnia. W końcu po kolejnych wykrzyczanych, spanikowanych zdaniach zrozumiał powagę sytuacji. Zapytał co może zrobić, więc zacząłem mu z tego trzeciego piętra krzyczeć nr telefonu do mamy, bo to jedyny jaki pamiętam. W tym czasie zebrało się pod balkonem więcej osób i wszyscy przysłuchiwali się naszemu głośnemu dialogowi, oczywiście nie szczędząc przy tym chichotów.
Sąsiad zadzwonił do mamy, a mama w śmiech - nie chciała uwierzyć. Dzwoni do brata, który jako jedyny ma klucze do mieszkania, ale on ma wyłączony telefon. "No to po mnie" - pomyślałem. Została mi już jedynie nadzieja, że brat zostawił otwarte mieszkanie i sąsiad może wejść do środka i mnie wypuścić. Krzyknąłem mu nr mieszkania, bo wprowadziliśmy się może z 2 tygodnie wcześniej. Na szczęście drzwi były otwarte, uprzejmy sąsiad mnie wypuścił i w taki oto sposób w samych majtkach poznałem sąsiada i całą okolicę...
#ObhQG
Dotarliśmy na miejsce. Wesele miało być przyjęciem z obiadem i muzyką. Jedzenie okazało się bardzo niedobre. Obsługa bardzo niegrzeczna. Specjalnie otwierali nowe butelki wódki, żeby naliczać opłatę korkową, mimo że na stole było pewno ledwo co zaczętych butelek. Na uwagę moją i mojej mamy odburknęli coś i nawet nie przeprosili. Kelnerzy zapytani o dania nie potrafili nawet powiedzieć, co to jest. Kolejną sprawą była muzyka. Właściciel powiedział mi, że puszczą jakąś spokojną włoską muzykę (to była knajpa włoska) miało nie być tańców, więc na to przystałam. Gdy weszliśmy na salę, okazało się, że ułożyli stoły tak, że było dosyć dużo miejsca na tańczenie. Goście po pewnym czasie zaczęli domagać się pierwszego tańca. My nic nie przygotowaliśmy, bo tańców miało nie być. Miał to być tylko obiad. Coś odtańczyliśmy, a raczej pokiwaliśmy się do muzyki, bo mój narzeczony nie umie i nie znosi tańczyć.
W pewnym momencie muzyka się zacięła. Powiedziano mi, że odtwarzacz się zepsuł i nic nie da się zrobić. Mój kuzyn wymyślił, że podłączy swój telefon do sprzętu i z USB będzie puszczał piosenki. To było parę lat temu, więc leciała muzyka z YouTube. Najgorsze było to, że co chwilę włączały się reklamy i ktoś musiał przy tym stać i je przełączać. Impreza zaczęła się rozkręcać. Mój mąż zaczął być coraz bardziej pijany. Prosiłam go, żeby aż tyle nie pił, była godzina ok. 22, ale on ciągle ładował w siebie alkohol. Po jakimś czasie był tak pijany, że się zataczał. Zaczął na mnie krzyczeć przy wszystkich gościach i mnie wyzywać. Potem po prostu uciekł. Teściowa i ciotka go dogoniły i przyprowadziły go do mnie. Ja siedziałam przy stole i płakałam. Było chwilę przed północą. Na tym impreza się skończyła. Moja mama odwiozła mnie i mojego nieprzytomnego męża do domu. Nawet nie pożegnałam się z gośćmi, tak było mi wstyd. Minęło 5 lat, a ja nie potrafię powstrzymać łez, kiedy sobie to wszystko przypominam...
#WjwGF
Jakoś od roku niby nic się nie zmieniło, ale doszedłem do wniosku, że oprócz cielesności niewiele nas łączy. Rzadko gadamy tak szczerze i od serca, a gdy już się to zdarza, to mam wrażenie, że w ogóle nie znam osoby, z którą mieszkam od ponad trzech lat. A co gorsza, jak ją poznaję, to wcale nie za zaczynam lubić. Nie robi ani nie mówi nic złego. Zwyczajnie jej nie lubię. Nie mam ochoty spędzać z nią reszty życia.
Ktoś też tak ma lub miał? Czuję się, jakbym był małym chłopcem, który nie potrafi podjąć decyzji i po czterech latach ma ochotę uciec i się rozmyślić. To okropne i niepoważne, ale nie ma chyba sensu się oszukiwać.
#xwl6K
Wczoraj w środku nocy miała miejsce taka właśnie sytuacja. Tyle że tym razem dziewczyna spytała mnie, czy ją zdradziłem. Bardzo ją kocham i cenię nasz związek, nigdy jej nie zdradziłem, ale w moim półsennym otumanieniu, nie wiedzieć czemu, podobno odpowiedziałem „Tylko kilka razy”.
Dzisiejszy ranek miałem bardzo nieprzyjemny, wypełniony płaczem i wyrzutami.
#bXdA1
Zajmuję się dzieckiem całodobowo.
Prowadzę dom całodobowo.
Pracuję w międzyczasie, najczęściej kiedy dziecko i mąż śpią.
Zarabiam już więcej niż mąż, który normalnie wychodzi na minimum 8h do firmy, przy czym moją pracę on traktuje jak jakąś nieważną dodatkową rozrywkę, ja mogę sobie popracować kiedy wszystko w domu jest ogarnięte, oni nakarmieni, wyprane i wyprasowane itd.
Chodzę przemęczona, nie myślę, zaczynam zawalać jakieś drobne rzeczy, z którymi nie potrafię sobie poradzić sama, potrzebuję pomocy męża, który nigdy nie ma czasu.
Mąż przychodzi z pracy zmęczony na gotowy obiad, po obiedzie drzemka, po drzemce kawa i telewizor, oczywiście małym zajmuję się ja żeby mógł odpocząć. Idzie spać wcześniej niż synek. Ja na siebie każdego grosza żałuję, chodzę w porwanych butach, ale dla nich jest wszystko.
Ja wiem, że teraz to "madkom" się w du*** poprzewracało, ale nie wszystkim. Mam wiecznie mnóstwo pracy i powoli już przestaję dawać radę. Fizyczne przemęczenie bierze górę nad moimi chęciami.
Nie żalę się, że mąż zły, chyba musiałam z siebie to wyrzucić i przeczytać, zobaczyć jak to wygląda z punktu widzenia odbiorcy. Trzymajcie za mnie kciuki.