#4AvXf

Za czasów dzieciaka miałam w zwyczaju co drugi tydzień na weekend odwiedzać dziadków. Oczywiście byłam wtedy zbyt mała, by samodzielnie przejechać siedem przystanków i kopytować przez dwie ulicę, toteż mój 17-letni wówczas brat mi towarzyszył. Rodzice dali pieniążki na bilety i heja na przystanek. Tomek jednak postanowił wyrwać się schematom i nieco zaryzykować. Gdy byliśmy już na miejscu stwierdził, że nie ma sensu wydawać kasy na bilety, bo kanara spotkał ledwie dwa razy w życiu. Lepiej wydać na cukierki, czy inne pierdółki.

Zaślepiona wizją worka łakoci zgodziłam się pojechać za frajer. Autobus przyjechał, siadamy na końcu pojazdu, tak jak lubię i jodym do dziadków. Aż tu nagle, pewnie się tego nie spodziewaliście, pojawia się kontroler. Młody taki, z 20 lat. Nadchodzi. Nie powiem, obleciał mnie strach. To była moja pierwszy nielegalna podróż autobusem, nie wiedziałam co nas czeka. Mój brat jednak mnie uspokoił, mówił, że ma plan.
- Bilety poproszę - rzecze kontroler.
A mój brat-śmieszek na to:
- Ni mamy.

Chłopak podnosi na nas wzrok, patrzy raz na niego, raz na mnie. Zatrzymał wzrok na Tomku. Mój żołądek zrobił salto.
- Cóż, w takim razie...
- Ależ panie władzo, po co od razu mandaciki? - ciągnie brat. - Myślę, że jakoś się dogadamy.

W tej chwili Tomek wyciągnął z kieszeni pieniądze, które miały być przeznaczone na bilety. Przedstawił mierną sumę kontrolerowi.
- Jeśli tylko puści nas pan wolno, bez żadnego obciążenia pieniężnego, to za tę kasę sprezentuję panu najtańsze, ale wcale nie najgorsze lody czekoladowo-śmietankowe, jakie dają w tym mieście. - Uśmiechnął się uroczo, a gdy kontroler nie odpowiedział, dodał. - Mówię serio. Jeśli widzi pan we mnie oszusta, to z chęcią podam swój numer telefonu, byśmy mogli umówić się na mieście i zjeść te lody. To jak?

Nie wierzyłam, że uda nam się wywinąć dzięki lodom i śmieszkom mojego brata. Zalał mnie zimny pot. Już miałam przed oczami policję, wściekłych rodziców i milion złotych wypisane na mandacie.
- Dobra. - padło niczym Hiszpańska Inkwizycja. Chłopak uśmiechnął się, wyciągnął telefon i podał mojemu bratu. - Zapisz swój numer. Jestem Artur.
- Tomek. A to moja siostra, Kaśka.

Chłopacy wymienili się numerami, zamienili jeszcze ze dwa-trzy słowa, po czym dojechaliśmy na miejsce, pożegnaliśmy się z nowo poznanym Arturem i ruszyliśmy do dziadków.

Rodzice nigdy się nie dowiedzieli.
Nie dostałam obiecanych cukierków. Zamiast tego Tomek wydał cały hajs na lody dla siebie i Artura. Tak jak mój brat obiecał, tak zrobił.
Skubani...
Od pięciu lat są parą. xD
PaniPremier Odpowiedz

Nie spodziewałam się w tym wyznaniu hiszpańskiej inkwizycji

PaniczFoch

Nie spodziewałam się, że ktoś napiszr komentarz na temat hiszpańskiej inkwizycji.

Proteza68

Nikt się nie spodziewa hiszpańskiej inkwizycji! :D

elbiuq

Nikt nie spodziewa się łódzkiego pogotowia. #Buka #37

Tink Odpowiedz

Fajnie napisane - lubię wyznania, w których autor nie sili się na oryginalność, bo po prostu dobrze pisze. Uśmiech dla Ciebie :)

JestemNumeremCztery Odpowiedz

Ciebie nie wzieli :( zero przyzwoitości

JoffreyKingforever

Może to właśnie ze względu na przyzwoitość....

Climino Odpowiedz

Od początku byłam pewna, że będą razem :)

anonimowawisienka

Ja też to podejrzewałam, ale stwierdziłam że Tomalik prawdopodobne ze są obaj gejami.
I ze może dłuuugo się kolegowali i to autorka jest z kanarem xD

Iorweth Odpowiedz

Jakie urocze wyznanie. Chyba zapamiętam sobie ten pomysł.

ZuzieQ Odpowiedz

Zakończenie wygrało,miłość od autobusowego wejrzenia ♥

Tinka5 Odpowiedz

Tomek wyrwał chłopaka na lody i siostrę, no świetnie xD

kartofelek1210 Odpowiedz

To jedno z najbardziej uroczych wyznań, jakie tu czytałam, really xD

zakazanagra Odpowiedz

Jak zazwyczaj, nie zawiodłam się na końcu 😁

StudyInPink Odpowiedz

Skubany! Niezły plan ułożył :D

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie