Nadszedł mój kryzys. Mój prywatny. Minęło 4,5 miesiąca, odkąd zostałam wdową, a ja nie daję rady. Czas nie leczy ran. Nie zmienia się siła bólu i tęsknoty.
Musiałam to wyrzucić z siebie. Kur@a, czas nie leczy ran i nie zmniejsza bólu!!!
Dodaj anonimowe wyznanie
Bardzo Ci współczuję, ale minęło DOPIERO 4,5 miesiąca. To zdecydowanie za mało żeby pogodzić się ze stratą męża. Więc to, że nadal jest Ci tak samo ciężko, jest oczywiste.
Tak krótki czas z pewnością nie zaleczy twoich ran. Nawet rok to będzie za mało.
To prawda. Czas nie leczy ran ale pomaga nauczyć się żyć inaczej.
W psychoterapii istnieje założenie ze żałoba musi trwać rok. Musisz przejść wszystkie pory roku, cykl świąt i rocznic. Jeśli nie jest lżej po półtora roku to trzeba szukać pomocy.
Z własnego doświadczenia wiem że ten rok to prawda. Drugie święta są już lżejsze.
generalnie to jest tak, ze mimo stadiow zaloby Kubler-Ross kazdy przezywa to we wlasnym tempie, etapy zaloby moga nastepowac w innej kolejnosci, a nawet mozna do niektorych wracac
rpoblem jest jak pojawia sie wyparcie albo wlasnie fiksacja na ktoryms z etapow, wtedy dobrze jest zasiegnac rady specjalisty
Ona ma ciężką żałobę. Napisz chociaż tak, żeby chciało jej się przeczytać. Wiesz, interpunkcja, właściwe znaki...to nie SMS-y z przełomu wieków.
Bardzo mi przykro, bo spotkało cię coś prawdziwie trudnego, ciężkiego, przerażającego, coś co okrutnie zmieniło twoje życie. Bardzo cię współczuję. Znajduj w sobie siły by żyć dalej. Za którymś zakrętem ból stanie się w końcu lżejszy. Życie przynosi wiele takich zakrętów. Nigdy nie zapomnisz, ale kiedyś będzie mniej bolało. Jednak na to potrzeba wielu, wielu dni.
Uwierz mi, wiem co mówię.
Na pewno ten czas był krótki, żeby wyleczył rany. One nadal krwawią. Bardzo Ci współczuję. Mam kilka bardzo bliskich osób i nie wiem, jak sobie kiedyś poradzę z ich stratą, jeśli do tego dojdzie, choć już teraz staram się na to przygotowywać i z tym pogodzić. Nigdy nie jesteśmy tak naprawdę gotowi na nieszczęścia i myślę, że czas nie uleczy ran tak całkowicie, najwyżej częściowo.
Bardzo mi przykro z powodu Twojej straty. Trzymaj się mocno, wysyłam Ci wirtualne uściski. Czas nie leczy ran, poczytaj o teorii "ball in the box", według mnie idealnie odzwierciedla żałobę.
Nie wiem czy można linki dodawać, więc dodaję w osobnym komentarzu: https://sprawyostateczne.pl/2020/10/10/metafora-zaloby-pudelko-i-pilka/
Ja po brutalnym rozstaniu w walentynki z dziewczyną myslalem, że świąt mi się zawalił i unikałem bliskich kontaktów z kimkolwiek przez 2 lata, nawet uciekłem za granicę, i byłem blisko od zrobienia czegoś bardzo głupiego...daj sobie prawdziwy czas na wyleczenie ran. Niektórzy potrzebują miesiąca, inni latami nie mogą się pozbierać.
Myślę, że wizyta u psychologa by się tutaj przydała
Czas nie leczy ran, pozwala tylko przyzwyczaić się do bólu.