Koniec lat 90. Właśnie stałam się kobietą, zaczęłam miesiączkować. Wiedziałam, że aby się zabezpieczyć potrzebuję podpasek. Problem pojawił się co zrobić z tą zużytą. Gwoli ścisłości, mieszkaliśmy w domu jednorodzinnym na wsi. Ja, tata i trzech starszych braci. O segregacji śmieci nikt wtedy nie słyszał. Co się więc robiło ze śmieciami z kosza? Otóż paliło się nimi w piecu. Stąd moje skrępowanie przed tym, by wyrzucić zużytą podpaskę do kosza. Nie chciałam, żeby tata to później oglądał. W mojej młodej, głupiej głowie zrodził się plan, żeby składować te podpaski w półce w moim pokoju. Wkładałam każdą do woreczka i hop do półeczki. Kiedy się cała zapełniała, z zatkanym nosem w żółtych gumowych rękawicach przekładałam to do worka, szłam za zabudowania, rozpalałam ognisko i wszystko szło z dymem. Proceder trwał jakiś czas, dopóki nie zmądrzałam :-)
Dodaj anonimowe wyznanie
Dobrze to rozumiem, miałam podobnie w domu ^^ co prawda podpasek nie wstydziłam się wyrzucać-upychałam w środek worka na śmieci, i nikt nic nie widział ;) ale strasznie było mi głupio dać do prania majtki jeśli były poplamione krwią. Raz zakopałam nawet gacie na łące... :D 14 letnia mistrzyni zbrodni.
Można spać ręcznie ;)
Zakopane majtki na łące, wygrałaś 😂
Po miesiacu odkopał je pies i posłusznie, z majestatyczną gracją zwrócił właścicielce.
Ja kiedyś wyrzucałam zużyte wkładki w przerwę między ścianą a pralką w łazience. Dalej nie wiem co miałam wtedy w głowie XD
Miałam tak samo!!!
A nie moglas sama po cichu isc i to wrzucić do pieca jak nikt nie widzial?
I tak się zaczął smog.... ;)
Ja tez sie wstydzilam. Podobna sytuacja rodzinna, ale zamiast palic w ognisku "śledzie" (jak nazywalam zużyte podpaski), to tez gdzies tam schowalam i cichaczem jak ninja, gdy żadnego samca w poblizu nie bylo - buch do pieca w ogien piekielny :p
Śledzie xddd
O rany, u mnie w domu odbywały się oficjalne rozmowy na temat podpasek, tamponów i miesiączkowania. (Zresztą odnośnie seksu i zabezpieczeń również rodzice z nami rozmawiali w okolicy końca podstawówki z tego co pamiętam.)Mieliśmy od zawsze mini kosz w łazience. Brat był również wcześnie uświadomiony, że mama i ja mamy taki czas, nigdy nie był to żenujący temat. To było tak oczywiste... 🙊
no i milo i puchato :)
mnie stary upokarzal, a kiedys z nieuprzatnieta podpaska biegl za samochodem, ktorym jechalam z dziadkami do nich i darl morde, ze chyba czegos zapomnialam
:( to straszne... Na samym początku moich okresów nie było problemu żeby tata kupił podpaski wracając z pracy. Chociaż zawsze kupował arsenał na pół roku "nie wiem które lubisz" :P ale nigdy nie odczułam zażenowania, lub wstydu przez to że mam okres. Nawet gdy zdarzyło się, że "przeciekłam"...
Znam to uczucie wstydu. Także czułam barierę przed wyrzuceniem podpaski do kosza. U mnie to poczucie wstydu wzięło się to stąd, że kiedy dostałam pierwszą miesiączkę, poszłam do mamy, pokazalam jej moją bieliznę i zapytałam się czy nie jestem ... chora. A ona zaczeła mnie wyśmiewać, drwić ze mnie. Do tej pory jest mi przykro gdy sobie przypominam tamten wieczór. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię.
A potem sa pytania jak walczyc ze smogiem....
Miałam 13 lat i dostałam pierwszego okresu.
Podekscytowana poleciałam do babci (mieszkała obok) i wołam: Babciu! Jestem kobietą!
Na co babcia, że kobietą będę jak wyjdę za mąż, urodzę dzieci itd.
Wiem, że to bardziej niefortunny dobór słów i nie o to jej dosłownie chodziło, ale zabrzmiało śmiesznie i według tego to teraz jestem ponad 30-letnią jeszcze nie kobietą ;)
A zakopać nie można było? Mam nadzieję, że już nie trujecie ludzi paląc śmieci, bo siebie to trujcie, a potem ojej czemu mam raka...
To były lata 90
taaa bo zakopanie plastiku, ktory rozklada sie setki czy tysiace lat to super rozwiazanie
Naprawdę zatruły Cię spalone podpaski? Chyba problem leży gdzieś głębiej. Mówiłaś o tym lekarzowi?