#4eIZV
#IfrPt
Uczelnia oraz polski system edukacji zabiły we mnie tę pasję. Obiecywanie złotych gór, a jak przyszło co do czego, to wszyscy się odwrócili. Poza tym aktualnie doktorat nic nie znaczy, mało tego, pozbawia ludzi doświadczenia zawodowego. Ja, że jestem uparty, to pracuję w zawodzie i piszę, dzięki czemu mam doświadczenie poparte latami pracy. Ale jakim kosztem? Odrzucenia prawie wszystkich znajomych, dawnego stylu życia, właściwie nieposiadania czasu wolnego. Kosztem pracy na część etatu i mieszkania w wynajmowanym pokoju, bo nie stać mnie na założenie rodziny i swoje mieszkanie. I co z tego będę miał? Ludzie będą mieli mnie za przemądrzałego dziwaka (choć uważam się za osobę racjonalnie myślącą), moja sytuacja zawodowa nie ulegnie zmianie, satysfakcji z tego na pewno nie będzie. Lata wyrzeczeń, poświęceń, by mieć nic nieznaczące „dr” przed nazwiskiem.
A moi znajomi, mający tylko średnie wykształcenie, pracują w korporacjach, gdzie za mało absorbująca pracę, o czym sami mówią, otrzymują dość dobre wynagrodzenie. Albo posiadają własne działalności, co też bym chciał, ale mnie na to nie stać. I oczywiście brak szans na stałe zatrudnienie na uczelni, czym tak mamiono jeszcze kilka lat temu. Chory kraj, chory system.
#a4UqQ
#IPPB1
- Muszę obciąć włosy, stara mi każe.
- Ej, a wiesz, że włosy są unerwione i jak obetniesz, to będzie ci krew leciała?
#0GsOb
Poprosił mnie o to, żebym mu powiedziała „dzień dobry”. Dopiero kiedy to usłyszał, to sobie odszedł...
#n3fGF
Jednakże mieli swoje "zielone" upodobania.
Był weekend, położyli mnie grzecznie spać. Szybko wpadłam w objęcia mojej najlepszej kołderki. Niestety, dopadł mnie ten straszny sen, gdzie wysoki, czarny pan stoi w kącie pokoju i perfidnie się ze mnie śmieje. Obudziłam się, usłyszałam głośny śmiech. O nie, on dopadł rodziców!
Szybko wybiegłam z pokoju, wpadłam do salonu i ujrzałam ojca, który zwijał się ze śmiechu na podłodze i czerwoną na twarzy mamę. Ujrzeli mnie i szybko zmienili miny na grobowe, ale i tak nie wyglądali poważnie. Wtem tate przemówił:
- Co się stało, Ewelinko?
- Jakiś czarny pan jest u mnie w pokoju.
- O kurna, Anka. Zamknęłaś drzwi?
Mama nie pamiętała.
Wkręciłam rodzicom, że ktoś jest w domu. Strasznie się tym przejęli. Chociaż nie do końca, bo kiedy zabunkrowaliśmy się w kuchni, zaczęli wyjadać musztardę ze słoików i śmiać się z głupoty włamywacza, bo przecież są biedni. Pamiętam do dzisiaj, że mama nazwała mnie najcenniejszym skarbem, dzięki któremu ta rodzina nie jest aż tak biedna i że nie da mnie ukraść. Po pół godzinie chyba zapomnieli o domniemanym złodzieju i poszliśmy wszyscy spać. We trójkę w jednym łóżku :)
#g2qVz
Trudno mi było bez ojca. I czasami nie wiem, jak powinien się zachować prawdziwy facet. Odpalam sobie wtedy YT i szukam filmików pewnego znanego amerykańskiego komika. W swoim programie opisuje problemy w relacjach nie tylko damsko-męskich, ale odnosi się do różnych życiowych zależności społecznych. Niejeden raz jego rady uratowały mnie przed zrobieniem głupoty.
Anonimowe jest to, że uchodzę wśród kumpli za tego, który potrafi wspomóc w każdej sytuacji dobrą radą. Nikt nie wie, że to mądrość życiowa mojego amerykańskiego mentora.