Piję od 10 lat. Straciłam przez to kilka razy pracę albo faceta. Dwa tygodnie temu mój chłopak się wyprowadził z domu, bo tak dałam „czadu”. Dał mi dużo szans, zmarnowałam to. Żałuję. Teraz mam dobrą pracę itd., ale o czym chcę napisać? Od 8 dni nie piję. Jestem po pierwszym spotkaniu AA. Musiałam stracić kogoś najważniejszego, żebym się przyznała przed samą sobą, że jestem alkoholiczką. Ale teraz muszę sobie pomóc i może się ułożyć z nim. Po zerwaniu wpadłam w szał pisania do niego SMS-ów, listów. Nawet pojechałam do niego do domu... Jest tylko gorzej. Oczywiście w amoku pisałam, że się zabiję itd. Moja rodzina wiedziała, że mam problem, on też. Próbowali pomóc, ale ja zawsze potrafiłam sobie wytłumaczyć, że mam depresję i alkohol mi pomaga. Nie pomagał... Ale co ważne, minął 8 dzień bez picia. Trzymajcie kciuki. Nigdy nie jest za późno, żeby się przyznać przed sobą. Może komuś to pomoże, zanim straci ukochaną osobę i zdrowie jak ja.
Dodaj anonimowe wyznanie
Lepiej 10 lat za późno, niż wcale. Powodzenia!
Dasz radę, wszystko zależy od Ciebie.
Trzymaj się!
Trzymaj się! Ciężka walka przed tobą, ale do wygrania, powodzenia.
Trzymam kciuki
Następnych 24 godzin;)
Jestem trzezwa od 5 lat
Powodzenia i wytrwałości życzę, każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Trzymam kciuki.
Regularne mityngi i powoli odzyskasz wszystko co straciłaś. Oczywiście nie od razu.
Przede wszystkim alkohol jest depresantem i jak ktoś ma problem z depresją to w ogóle go nie powinien pić, bo tylko pogłębia nastroje depresyjne. Nie da się skutecznie leczyć depresji i ciągle pić, bo to samonapędzające się koło: pijesz żeby nie czuć, alkohol pogarsza nastrój więc pijesz dalej. Warto się zgłosić na leczenie depresji do psychiatry.
Powodzenia!
Obyś nie wróciła do picia