#scm6T

Jesteśmy młodymi ludźmi, kupiliśmy swoje pierwsze wymarzone mieszkanie – w nowym budownictwie, na parterze, z malutkim ogródkiem, w którym buszuje nasz kot, a ja pielęgnuję kwiatki. Żyć nie umierać, stworzyliśmy nasz mały raj. Do momentu, w którym o godzinie 6:30 za drzwiami usłyszeliśmy płacz dzieci, za ścianą sypialni również, w ciągu dnia krzyki, a między 15:00 a 17:00 powtórka z rozrywki na korytarzu.
Tak, sąsiadka wpadła na pomysł biznesu i prowadzi u siebie żłobek – klub malucha. We wspólnym korytarzu stoi kilkanaście wózków. Nie mogę się skupić na pracy, na home office słyszę wszystkie piosenki, zabawy, płacze, krzyki, wrzaski. Gdy jest ciepło, nie da się otworzyć okna, ponieważ dzieci bawią się na ogródku.
Niestety to wszystko jest legalne i zgodne z prawem. Nie mamy szans na sprzedaż mieszkania, ponieważ nikt nie będzie chciał go kupić w takim sąsiedztwie.
Planowaliśmy powiększenie rodziny, ale ta kobieta zniechęciła mnie do rodzicielstwa.  Ta kobieta doprowadziła do tego, że czasem myślę, żeby zrobić coś strasznego tym dzieciom, tak bardzo mam ich dość... Póki co włączam głośno muzykę, gdy wiem, że jest czas drzemki, ale nie wiem do jakich jeszcze czynów mnie ta sytuacja doprowadzi.
Oboje jesteśmy psychicznie wyczerpani we własnym mieszkaniu. Byłam dobrym człowiekiem, ale czasem myślę, że rodzi się we mnie jakiś psychopata. Jestem strasznym, sfrustrowanym człowiekiem.

#DbcZd

Prowadzę swoją firmę. Jako że branża techniczna, to dosyć często potrzeba zrobić jakieś zakupy narzędzi i wyposażenia. Jak chcę coś kupić, to w pierwszej kolejności przeszukuję portale typu olx, często można wyrwać tanio rzeczy używane w świetnym stanie, a czasem jakieś nówki z likwidowanych magazynów. Cenowo wygląda to i tak dużo dużo lepiej niż zakup nowych rzeczy (nie mówię tutaj o zakupach chińskiego badziewia, co się zepsuje za tydzień, raczej poszukuję rzeczy ze średniej lub wysokiej półki). Czasem niestety zdarzają się naciągacze, którzy reklamują towar, poprawiają go wizualnie, a tak naprawdę to jest szmelc – niestety taki urok. Czasem się coś takiego trafi. Żeby nie było – nie kupuję w ciemno, zawsze staram się dopytać o stan przedmiotu. Najlepszy też sposób na zakupy z tego portalu to wysyłka za pobraniem, jeśli nie ma opcji zakupu przez portal.
A anonimowe jest to, że gdy otrzymam właśnie taki podrasowany szmelc i sprzedawca po zwróceniu uwagi jest chamski, nie poczuwa się wcale do winy i cieszy się z szybkiego zarobku (czasem to kwota rzędu 1000 lub 2000 zł, gdzie faktyczna wartość przedmiotu to 200-300 zł), to po około miesiącu lub dwóch od zakupu (jeżeli sprzedawca nie zgodzi się na zwrot), zgłaszam go do urzędu skarbowego – potrzebne dane są na liście przewozowym z paczki, a zwrot na konto kwoty pobrania to dowód dla urzędu, że sprzedawca nie rozliczył przychodu ze sprzedaży.

Ot, taka moja mała zemsta za oszukanie mnie.

#Ex7Cy

Moja przyjaciółka założyła mi profil na forum dla singli i znalazła mi chłopaka. Nie mówiąc mi o tym, umówiła mnie z nim na spacer po parku.
Parę dni się spotykaliśmy – a to na kawę, a to do kina, a to na jakieś jedzenie na mieście. W końcu oświadczył mi, że strasznie mu się podobam i czy będziemy razem, bo ja tak samo jak on szukam tej drugiej połówki, a on czuje, że to właśnie to.
Wtedy perfidna gra mojej przyjaciółki wyszła na jaw. Nie byłoby w tym nic złego, bo chłopak jest naprawdę fajny, miły i takiego ze świecą szukać.
Tylko że ja jestem chłopakiem i wolę dziewczyny...
Przeprosiłem go za całe zamieszanie, które wywołała, i zostaliśmy przyjaciółmi.

Co ona na to? Powiedziała, że skoro papugę można nauczyć mówić, to każdy chłopak może poczuć zew i się przestawić na chłopaków.
Ja się pytam: JAKI ZEW?!

#rBXhv

Było to w liceum, chyba 2 klasa. Na początku roku szkolnego doszedł do nas nowy kolega, który nie przeszedł do 3 klasy. 
Zbliżał się Dzień Nauczyciela. Ja byłam zastępcą przewodniczącego klasy, a nowy kolega został wybrany „dla jaj” na skarbnika. Pozbieraliśmy kasę na kwiaty i gdy przyszło do zakupów, kolega zaproponował mi, żebyśmy pojechali na cmentarz i ukradli kwiaty ze świeżego grobu... Dziś jest mi okropnie wstyd za to i wciąż mam wyrzuty sumienia!
Kasą się podzieliliśmy. Ja naplątałam piękne bukiety i z całą trójką klasową wręczyliśmy kwiaty nauczycielom. Cały paradoks w tym, że ja dziś prowadzę własną kwiaciarnię, a ów kolega skończył trochę gorzej... siedzi w zakładzie karnym.

#lXbbM

W sobotę rano przyśniło mi się, że wygrałem główną nagrodę w Lotto. Gdy się obudziłem, od razu zapisałem liczby ze snu. Co ciekawe, nigdy nie gram w Lotto, więc uznałem, że może to znak. Trochę się wahałem, bo nie przelewa mi się i nie lubię wydawać kasy na głupoty, ale ostatecznie pobiegłem do kolektury. Wypełniłem kupon i zapłaciłem.

Czekałem na godzinę losowania jak na szpilkach. I co się okazało? Co za niespodzianka! Nie trafiłem ani jednej liczby...

#qAmcZ

Dzisiaj byłam w jednej z sieciówek. No i wszystko spoko, wybieram ubrania i idę do przymierzalni. Tuż po mnie wchodzi tam dwójka ludzi na oko 30/35 lat z małym dzieckiem, około 6 lat. Zaczynam mierzyć ubrania, a owo dziecko postanowiło, że super pomysłem będzie odsłonić każdą zasłonę, jaka była w przymierzalni. I podszedł do mojej, odsunął ją, a ja, Marcin Dubiel tego roku, postanowiłam, że „nasyczę” na to dziecko w lustrze.

Uciekło z płaczem. Rodzice nie wiedzieli o co chodzi, ale poszli za dzieckiem. Jestem ciekawa, czy im powiedziało :)

#VjaRc

Od niedawna pracuję w sklepie. Przychodzi czasami miejscowy pijaczek na zakupy. Przyszedł i tego dnia. Zrobił małe zakupy, wyciągnął rękę z drobnymi, żebym sama sobie wzięła pieniądze. Szukam, liczę i co ujrzałam...? Wśród monet był jego ząb... Przez następne 5 minut szorowałam ręce.

#8EI77

Triduum Paschalne. Wielki Piątek. Adoracja Krzyża Świętego Pana Jezusa.
Ten kto jest na bieżąco, wie, że taka ceremonia trwa około dwóch godzin, a kościół pęka w szwach. Byłam z ośmioletnim synkiem. Oczywiście staliśmy, bo miejsca siedzące to już godzinę przed były okupowane przez tzw. "mohery ". Synek trochę zmęczony tym staniem i klęczeniem na zmianę. Opiera się o mnie. I nagle... z ławki wstaje babcia. A może raczej babuleńka. Tak na oko 90 lat. Starowinka, przygarbiona, o lasce. Podreptała do nas i mówi do małego "usiądź, syneczku, bo widać, że ledwo stoisz ze zmęczenia". Synek zawstydzony tylko głowę spuścił, podziękował grzecznie i odmówił.
Byłam dumna z obojga. Jednak moherowy beret to nie cecha charakteru, a i dziecko też potrafi się zachować wobec starszych.

#MxyRL

Przez ostatnie parę tygodni rozmawiałem przez internet z pewną sympatyczną dziewczyną. Bardzo się zaprzyjaźniliśmy (podobne zainteresowania itd.) i wreszcie udało mi się z nią umówić. Dojechanie do niej zajęło mi prawie godzinę. Umówiliśmy się, że pójdziemy do teatru na "Dziady" (kto kojarzy temat ten wie, że to nawet w skrócie jest długie jak "Quo Vadis"). Nie minęło pół godziny, kiedy "gorzej się poczuła" i poprosiła, żebym odwiózł ją do domu. To, że symulowała było po prostu wypisane na jej twarzy, więc doszedłem do wniosku, że chce po prostu posiedzieć ze mną w domu, a nie chce wyjść na ignorantkę w zakresie sztuki teatralnej i rodzimej literatury.
Otóż nie, moi drodzy, jak tylko zatrzymałem się pod jej domem, to powiedziała "dzięki", szybko wyszła, pobiegła do drzwi i zatrzasnęła je za sobą. Do dziś nie wiem co się odwaliło. Przestała się do mnie odzywać. Weź zrozum...

No ale tego wieczoru zdążyłem wrócić do teatru na moje ulubione, finałowe sceny. "Niczego nie żałuję" - chciałoby się powiedzieć.

#5uJW7

Zawsze byłam córeczką tatusia i odkąd pamiętam lubiłam spędzać z nim czas. To się zmieniło. Z roku na rok coraz bardziej nienawidzę tego człowieka.

Pomijam już fakt ile razy mnie uderzył czy nawet to jak zdradził moją matkę (z którą moje relacje nie są najlepsze), ile razy pod wpływem alkoholu robił awantury mimo, że miałam na 8 do szkoły, jak wzywałam policję na niego, bo ją pobił po prostu istna patologia.

Wstydzę się jego i to bardzo musiałam zrezygnować z własnej imprezy na 18, bo bałam się, że jak się upije, to zrobi mi wstyd przed znajomymi i rodziną. To właśnie przez niego, moją matkę i mojego byłego próbowałam popełnić samobójstwo i do teraz uczęszczam do psycholog dostając dodatkowe wyzwiska w domu bo niejednokrotnie chciała się z nimi spotkać ale to ja przecież jestem ta psychiczna.

Teraz, gdy znalazłam naprawdę bardzo fajnego chłopaka, jestem wyzywana od dziwek, bo zaczęłam wychodzić na dwór. Planuję z nim przeprowadzkę już w te wakacje mimo, że zostały mi 2 lata nauki.

Jestem traktowana przez ojca jak zwykły śmieć, popychadło, dziwoląg - nie mogę liczyć na nic - nawet na pomoc finansową. Sam powiedział, że mam nie przychodzić, bo moje 500+ się dawno skończyło. Zabawne... szkoda, że ani razu tych pieniędzy na oczy nie widziałam, bo za nie chlał.

W domu nawet nie mam co liczyć na obiad, bo jak tylko wchodzę do kuchni i patrzę co jest w lodówce, a on siedzi przy stole, to patrzy mi na ręce, jakbym była złodziejem. Co mam robić w takiej sytuacji? Sama już sobie nie radzę z tym wszystkim...
Dodaj anonimowe wyznanie