Jakiś czas temu zerwałam ze swoim długoletnim chłopakiem. Jako że to ja chciałam zakończenia związku, mój eks błagał i prosił mnie, żebym do niego wróciła. Wręcz mnie prześladował.
Pewnego dnia wstaję rano, odsłaniam zasłony i dostrzegam na moim parapecie białą kopertę (mieszkam na parterze). Gdy otworzyłam kopertę, moim oczom ukazał się fioletowy kwiatek i... kiełbasa. Kiedy zapytałam mojego byłego, o co do cholery chodzi z tą kiełbasą, dowiedziałam się, że mięso jest najważniejszą rzeczą w jego życiu i to był symbol poświęcenia z jego strony.
No cóż, to tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że podjęłam dobrą decyzję, rozstając się z nim.
Jestem heteroseksualnym facetem, mam dziewczynę. Uprawiamy seks, jednak jednej rzeczy nie mogę zrobić. Brzydzę się zrobić minetę swojej ukochanej. Bardzo mnie ogólnie pociąga, ale na myśl o tym, że mam ją tam całować i pieścić zbiera mi się na wymioty. Raz spróbowałem, bo mnie do tego przymusiła, zresztą chciałem jej się odwdzięczyć, ale po około minucie już nie mogłem wytrzymać. Z tego wszystkiego nie dość, że mi opadł to zacząłem się krztusić odruchami wymiotnymi.
Nigdy w życiu nie było mi tak wstyd przed moją dziewczyną. Powiedziałem, że zjadłem coś wcześniej nieświeżego. Jej chyba też jest głupio i się domyśla, bo nader często bierze teraz prysznice wieczorem, ale nigdy nie poruszaliśmy tego tematu. Nie wiem jak jej powiedzieć, że to nie kwestia higieny, bo jest bardzo zadbana, zawsze przygotowana. Po prostu obrzydza mnie to, że wypływają stamtąd różnego rodzaju mazi, śluzy (nie tylko, gdy jest podniecona), od czasu do czasu krew i do tego znajduje się to w znacznie bliskim towarzystwie czekolady. Co więcej jej kształty nie wyglądają wcale apetycznie, nie wiem co inni w tym widzą.
Nie tak to zapamiętałem z filmów dla dorosłych jako nastolatek i wyglądało to jakoś bardziej przyjaźnie? Bardzo ją kocham, ale nie umiem się przełamać, boję się, że ją urażę, zacznie myśleć, że jest nieatrakcyjna i wpadnie na jakiś głupi pomysł typu wybielanie miejsc intymnych. Postanowiłem, że honorowo będę odmawiał jej loda, trochę też ze strachu, że będzie coś chciała w zamian, ale przynajmniej mogę z nią uprawiać normalny seks.
Mam 25 lat. Odkąd pamiętam, uwielbiałam dłubać w nosie i zjadać smarki. Do dnia dzisiejszego mi to zostało. Jakiś rok temu odkryłam, że najfajniej smarki wyciąga się pęsetą... Więc tak zbieram te smarki, a wieczorem udaję się na rytuał. Uwielbiam to uczucie, gdy te najdłuższe smarki odrywają się od ścianek nosa. Kiedy niechcący wyciągnę smarka razem z włosem, to wyciągam paluszkami ten włos, po czym z zachwytem wylizuję pęsetę. Często po takim akcie idę do mojego chłopaka, który nie mając pojęcia, co robiłam tak długo w łazience, daje mi długie, namiętne buziaki. Nikt nie wie o moim zrytym berecie. Nikt...
W wieku 17 lat straciłam dziewictwo z dorosłym mężczyzną za pieniądze. W domu nawet na chleb nie było. Żałuję tego najbardziej na świecie.
Mój ojciec jest alkoholikiem, odkąd sięgam pamięcią. Bił mamę, niejednokrotnie policja ją wiozła po interwencji do szpitala na szycie. W końcu się rozwiedli, ale ciężar spadł na mnie. Przychodzi na kacu, prosi o jedzenie, pieniądze, papierosy. Dzwonię kiedy tylko mogę — sprawdzić, czy żyje, czy niczego nie potrzebuje, bo jak łapie ciągi, to pije do miesiąca, a później dochodzi do siebie tygodniami.
Ile ja się wypłakałam i wylałam łez przez te wszystkie sytuacje...
Któregoś dnia po obiecywaniu, że z piciem koniec, przyszedł nawalony w cztery dupy, a że wybuchłam płaczem, mój mąż nie wytrzymał i w końcu się na niego zamachnął ręką... Ojciec się skulił ze strachu.
Teraz wali mi się przez tę sytuację życie. „Ojciec”, bo teraz już nim jest tylko w cudzysłowie, obrał sobie za cel zniszczyć nasze małżeństwo. Rodzina z jego strony już mnie wyklęła. Teraz tylko się modlę, żebyśmy przetrwali z mężem tę próbę, bo wiem, że ten człowiek jest do wszystkiego zdolny i nie odpuści, dopóki nie wygra.
Jestem totalnie nieogarniętą osobą, której ciągle przytrafiają się różne żenujące sytuacje. Ostatnio zrobiłam z siebie głupka w sklepie odzieżowym.
Najpierw wlazłam do działu dziecięcego i po dwudziestu minutach szukania bluzki w moim rozmiarze zapytałam panią z obsługi, czy mają coś większego niż S.
Następnie wlazłam do przebieralni i będąc bardzo podekscytowana wygrzebaną w promocji kiecką, zapomniałam zasłonić zasłonki. W rezultacie cały sklep widział mnie prawie nagą. Czerwona jak cegła pognałam jak najszybciej do kasy, mijając po drodze ludzi rzucających mi dziwne uśmieszki.
Na koniec, będąc już koło kasy, z impetem wpadłam na manekina. Najpierw ryknęłam: „Bardzo pana przepraszam!”. Poprawiwszy okulary, kiedy już zorientowałam się, co jest grane, rzekłam: „Oj, kurczę. Jeszcze raz sorry. Nie wiedziałam, że jest pan manekinem”. Ludzie pokładali się ze śmiechu, a ja marzyłam tylko o tym, aby jak najszybciej opuścić to piekło. A kiedy już wychodziłam ze sklepu, włączył się alarm (pani chyba zapomniała zdjąć nadajnik).
Teraz siedzę w domu i na samo wspomnienie tych „zakupów” czerwienię się jak burak.
Mój chłopak powiedział mi, że ludzie w pornosach tak naprawdę nie uprawiają seksu, co mnie bardzo zdziwiło. Kłóciłam się z nim, aż pokazał mi film pornograficzny z nim w roli głównej!! A najdziwniejsze jest to, że na filmie to nie był jego penis! Sam przyznaje, że ma mniejszego i cieńszego. Reszta się zgadza. Oglądałam ten film jeszcze dziesiątki razy. Zgadzają się nawet pieprzyki na plecach. W końcu ci od filmu mi odpisali na pytanie jak to możliwe: „To tylko film”.
Cały mój światopogląd legł w gruzach.
Mam 20 lat i jestem bardzo wstydliwa. Nigdy nie miałam chłopaka, przy poznawaniu nowych ludzi ledwo jestem w stanie się przedstawić. Paraliżuje mnie fakt, że ktoś może mnie źle ocenić. Nie potrafię się otworzyć i z każdą próbą zrażam się coraz bardziej. Mało rozmawiam z ludźmi, czasami przez cały dzień nie rozmawiam w ogóle. Wszystkie problemy duszę w sobie, co wpływa bardzo destrukcyjnie na moje samopoczucie i poczucie własnej wartości. Coraz bardziej zamykam się w sobie i czuję się bardzo samotna. Dusi mnie obawa, że tak już może zostać na zawsze. Nie mam odwagi zagadać do mężczyzny, który mi się podoba, w sklepie zakupy robię bardzo szybko, unikam kontaktu wzrokowego, cały czas wydaje mi się, że ktoś obcina mnie wzrokiem. Nie pomagają żadne motywacyjne filmiki, sentencje itd. Rozmowa z najbliższymi też nic nie daje. Po prostu jestem chorobliwie wstydliwa i boję się oceny innych ludzi. Są dni, że aż mam ochotę porozmawiać ze znajomymi na studiach, ale jak dochodzi co do czego, to nie daję rady. Zapytana o cokolwiek, odpowiadam szybko i rzeczowo. Jest mi z tym bardzo ciężko i choć wiele razy próbowałam, to nie umiem tego zmienić.
Nie jestem typem uczennicy, która spędza całe życie nad książkami, ale z matematyki jestem całkiem niezła — zazwyczaj udaje mi się wypracować czwórki, czasem nawet piątki. Wiadomo jednak, że każdemu zdarza się totalnie zapomnieć o zadaniu domowym. Takiego właśnie dnia, kiedy nauczycielka zaraz po rozpoczęciu lekcji powiedziała: „Warto byłoby sprawdzić dziś komuś zadanie”, poczułam, jak oblewa mnie zimny pot, bo znając moje szczęście, zaraz miało paść na mnie. Niepewnie uniosłam rękę, starając się, by wyglądało to tak, jakbym trzymała ją tak od dawna, szykując się na awanturę, kiedy zgłoszę spóźnione nieprzygotowanie.
Nauczycielka zauważyła to i powiedziała do mnie: „Miło, że się zgłaszasz, ale od ciebie brałam już zadanie i wiem, że nie masz z tym problemów”.
Tym razem mi się upiekło. :)
Mam 37 lat. Trzy tygodnie temu zauważyłem, że wszystkie paznokcie u rąk mają ciemne odbarwienia. Nie zwróciłem na to specjalnej uwagi, ale jak żona to zobaczyła, wystraszyła się, powiedziała, że u nich w szpitalu to się czasem kończy nawet amputacją palców i nie wolno tego bagatelizować. W internecie doczytała, że to może być czerniak, choć to raczej nie to, bo plamy są na wszystkich palcach. Znajoma lekarka przyznała, że to dziwne. Poszedłem więc do swojego lekarza, a on kazał mi obciąć końcówki paznokci i wysłał je do laboratorium, jutro mam ustalone badanie krwi.
Trzy dni temu pod prysznicem, z nudów chyba, zacząłem czytać opakowanie szamponu do barwienia siwych włosów, który dostałem od żony miesiąc temu — bo kto normalny czyta instrukcję używania szamponów? A tam stoi jak wół: szampon należy wmasowywać tylko wewnętrzną stroną dłoni, unikać kontaktu z palcami, gdyż barwnik może powodować odbarwienie paznokci...
Śmiechom i żartom nie było końca.
Szampon działa na siwe włosy rewelacyjnie, jutro idę kupić taki sam do brody!
Dodaj anonimowe wyznanie