#qNKpm

Sytuacja miała miejsce podczas zajęć laboratoryjnych z przedmiotu, powiedzmy, "chemio i fizykopodobnego". Byliśmy podzieleni na 2-osobowe grupy. Każda grupa wykonywała inne ćwiczenie, natomiast prowadzący chodził pomiędzy stanowiskami i nadzorował przebieg doświadczeń. 

Obok mojego stanowiska dwóch kolegów przeprowadzało doświadczenie, które miało na celu sprawdzenie szybkości sedymentacji (opadania cząsteczek zawieszonych w cieczy) przy użyciu różnych substancji, mających przyspieszyć ten proces. Wyglądało to tak, że wlali 3 mieszanki do trzech naczyń i po jakimś czasie mięli sprawdzić grubość osadu, dlatego mogli posiedzieć chwilę bezczynnie i pogadać. 

Miłą pogawędkę przerwał im prowadzący, który zapytał kontrolnie: "I jak tam chłopaki, opada wam?". Na co oni, z poważną miną, bo przecież sprawa sedymentacji to nie żarty, odparli zgodnie: "Tak, tak panie doktorze, opada". Doktor pokiwał głową, popatrzył na nich ze współczuciem i skwitował: "Oooo, to niedobrze, w tym wieku, ojjj, to bardzo niedobrze..." i odszedł do innej grupy, zostawiając chłopaków z porządnymi pokerface.
HansVanDanz Odpowiedz

Słaby żart. Gdyby im się nie podnosiło, to byłby problem.
Opaść zawsze w końcu musi 😎

Szwedacz Odpowiedz

Najgorzej, że każdy z nas miał jakiegoś takiego nauczyciela rzucającego seksistowskie żarty. Stary dziad do małych dzieci. Wstrętne.

karlitoska

To raczej laborki na studiach więc nie małe dzieci, ale żart rzeczywiście niezbyt wyborny.

Postac

Jakich małych? Takie zadania to pewnie szkoła średnia. Lub studia, wnioskując z określenia „zajęcia laboratoryjne”, a nie „lekcja”.

Dragomir

Ja mialem takiego wykładowcę. Dobrze że zaliczenie było banalne i nieoficjalnie każdy wiedział, że co roku daje ten sam test i te pytania krążyły po grupie. Jakby chciał to by oblał połowę grupy, bo biochemia to ogromny kawałek wiedzy i wcale nie łatwej do ogarnięcia, z tego co pamietam jak moja ex się uczyła. Ale żartami rzucał faktycznie seksistowskimi. Teraz po latach widzę że bardzo nieostrożnie.

To były inne czasy i nikt nie latał na skargi z powodu byle gunwa, ale chodzi o to że gdyby były w grupie osoby z traumą na tle seksualnym, jak molestowanie czy gwałt, to te "żarty" mogłyby je jedynie zranić. Ten z wyznania to lajcik i nie ma z czego kręcić dramy. Zwyczajny żartujący profesor, bez przesady.

ArabellaStrange Odpowiedz

Dwuosobowa grupa nazywa się „para” ;)

Dodaj anonimowe wyznanie