#T4u5N

Dostałam prezent w postaci vouchera na lot paralotnią z instruktorem. Koleżanka wpadła na taki pomysł, wiedząc, że mam lęk wysokości. I jeszcze udawała głupią: „Ty masz lęk wysokości? Kurczę, a ja cały czas myślałam, że masz przed pająkami”. No ale dobra, myślę, spróbuję, może być fajnie. No i nadszedł ten dzień. Ach, no i powiem Wam! Można było delektować się przepięknymi widokami, można było otworzyć zmysły na zupełnie nowe doznania, poczuć się jak sokół wędrowny, jaskółka albo dron. Można było... Tyle że tuż po tym, jak się rozpędziliśmy i straciłam grunt pod nogami, momentalnie się zesrałam. Ale nie, że coś tam popuściłam lekko, poszedł ogień jak ze smoka. No i wszystko co z tego pamiętam, to moje myśli, jak tu zwiać po wylądowaniu, bo czekała na mnie moja rodzina z kamerą i telefonami oraz koleżanka, by mnie wyściskać...
Nie zauważyli, na szczęście. Ale mama coś ostatnio przebąkuje, że teraz może czas na spadochron. Nigdy w życiu!
Vito857 Odpowiedz

Będąc na twoim miejscu (a też mam lęk wysokości) zwróciłbym koleżance bilet, jeśli nie odzyska kasy to sama niech sobie poleci paralotnią.
Nie kumam tego, robić komuś takie prezenty.

Szmondak Odpowiedz

Wiadomo że przed podjęciem tego rodzaju aktywności trzeba się wypróżnić. Piloci którym zdarzyło się głośno pierdnąć podczas podchodzenia do lądowania albo i coś gorszego się przytrafiło wiedzą o tym najlepiej. Trzeba mieć też wyleczone zęby bo inaczej przy zmianie wysokości ból jest potworny.

Rfvbgt

Skąd wiadomo?
Paralotnią nie latałem, ale skakałem na czym Ala bungee (dream jump) kilka razy i nikt nie wspominał ani nikomu się nic takiego nie wydarzyło.
Raczej wypadek przy pracy spotęgowany lękiem wysokości.

Niedozwolona Odpowiedz

Mój kolega w zeszłym roku zabił się na paralotni, razem z instruktorem...

ogienek Odpowiedz

To może bungee? ;D

Dodaj anonimowe wyznanie