#9b39k

Pracowałem w różnych firmach, zawsze mieliśmy kuchnie, a w nich lodówki, w których mogliśmy trzymać swoje jedzenie lub napoje. W każdej firmie znikało mi jedzenie i ktoś pił moje napoje. W każdej firmie dosypywałem proszki na przeczyszczenie do jedzenia i napojów (które sam przynosiłem), a swoje przeznaczone do zjedzenia chowałem do szafki.
A żeby was, złodzieje, posrało!

#ieDOS

To, co opowiem, miało miejsce w tym roku parę miesięcy temu, a zaczęło się we wrześniu, a dokładnie w sierpniu tego roku. Zaczęło się od zachorowania taty mojego partnera – w niedzielę zemdlał i niestety, ale nie udało się go uratować, ponieważ za późna operacja i dziury w jelitach. Tata mojego partnera niestety zmarł. We wrześniu tego roku, a dokładnie 09.09.2025 r. w 34. tygodniu ciąży przyszła na świat nasza córeczka, ale nie wszystko było dobrze. 09.09 byłam z rana u ginekologa na wizycie kontrolnej, czy wszystko w porządku. Powiedziano mi, że wszystko w porządku, dzidziuś prawidłowo się rozwijał itp. Zdziwiło mnie to, że ginekolog nawet nie sprawdziła bicia serduszka dziecka, tylko wagę, i powiedziała, że płyn owodniowy w normie. Ja z radością wyszłam z gabinetu, pojechałam do domu i za kilka godzinek mieliśmy szkołę rodzenia. Siedzieliśmy i słuchaliśmy pani położnej i nagle poczułam, jakbym się posikała, ale wstałam, chciałam iść do toalety, ale to nie było siku, tylko bez przyczyny zaczęłam krwawić i nie dało się zatamować krwotoku. Pani położna przyniosła KTG, podłączyła i serduszko biło. Szybko pogotowie zostało wezwane, przyjechaliśmy do szpitala, od razu poszłam na stół i miałam CC, zostałam całkowicie uśpiona. Po wybudzeniu powiedziano mi, że dziecko ma wszystkie narządy pouszkadzane i dostało tylko 3 punkty w skali Apgar i dowiedziałam się, że pielęgniarka je ochrzciła. Niestety, ale dzidziuś zmarł 13.09.2025. Kolejna boląca strata. A mało tego, bo dzisiaj, czyli 25.11.2025 przejechano nam pieska. I kolejny cios w plecy. Nie wiem, co się jeszcze wydarzy w tym najgorszym roku mojego życia. Odechciało mi się już dosłownie wszystkiego.

#uy0hL

Spaceruję wczoraj po Łazienkach Królewskich w Warszawie i nagle słyszę, bardzo głośne: „O ku*wa, wypie*dalaj ode mnie, cwelu je*any, albo ci napie*dolę!”. Odwracam się, a tam jakiś dresik odgania się od pawia (który swoją drogą nic nie robił). Gość wcześniej ewidentnie karmił ptaki, bo miał wokół siebie stadko gołębi i mew, ale pawia, który zaszedł go od tyłu i też liczył na posiłek, chyba się nie spodziewał. 
Dawno z niczego się tak szczerze nie uśmiałam – na szczęście z bezpiecznej odległości.

#ztysz

Mój przyjaciel wyprowadził się na swoje. Bajka. Oczywiście jako jego najlepsza przyjaciółka zaoferowałam się, że pomogę mu się urządzić. Poukładałam mu ubrania w szafie, pozamiatałam i umyłam podłogi. On w tym czasie powiesił zasłony. Wszystko ładnie pięknie, tylko że kupił akurat te z dziurkami na karnisz. Gość zaczepił je na żabkach. Masakra, jako perfekcjonistka skręca mnie na sam ich widok, jak tam wchodzę, ale trudno. 
Kilka dni później wchodzę – jedna z zasłon wisi krzywo. Drabiny w domu nie posiada, a akurat miał koło okna swoje łóżko. Jako że jestem osobą przy kości, no to wiecie, co się mogło dalej stać... Stanęłam na łóżku, żeby poprawić ten nieszczęsny kawał materiału i trach! Coś strzeliło w stelażu. Wystraszyłam się niemiłosiernie. Jak szybko weszłam, tak szybko zeszłam z tego łóżka. Wróciłam do salonu, usiadłam na kanapie obok mojego kumpla i udawałam, że nic się nie stało. Kilka dni później kumpel powiedział mi, że jak się kładł, to razem z materacem poleciał na podłogę. 
Nie przyznałam się, co zrobiłam. Jak sobie o tym przypominam, to od razu mnie skręca ze wstydu.

#Nd2XO

Cicha woda brzegi rwie.

Byliśmy razem kawałek ponad 5 lat, w tym 2 lata już jako narzeczeni, nie spieszyło nam się do ślubu, ponieważ wiadomo, młodzi i słabo z kasą. Było nam razem wspaniale, chociaż wiadomo, każdy ma swoje wzloty i upadki.
Mój facet był cichy i spokojny, mało krzyczał i zawsze był uśmiechnięty, mimo to nasz związek zakończył ze sporym rozmachem.

Popełnił jeden błąd — odblokował przy mnie telefon, a ja zobaczyłam jego hasło. Postanowiłam go w nocy sprawdzić, wiem, to głupie, ale uratowało mnie przed siedzeniem w tym bagnie. I wiecie co? Podczas kiedy sypialiśmy razem prawie codziennie, on sypiał i spotykał się z inną. Gdy ja byłam w pracy, to on sprowadzał ją do naszego mieszkania i udawał, że wszystko jest w porządku, okazało się, że jest fantastycznym kłamcą. Gdy mi mówił, że jestem jego całym światem — jej pisał to samo, mało tego, mówił, że od miesiąca śpi w salonie na kanapie, nie sypia ze mną i już w ogóle żyjemy osobno... W środku nocy wystawiłam mu walizki za drzwi.

#vmtEq

Wracałem pociągiem z Warszawy. Na stoliczku miałem laptopa i spisywałem wrażenia i wnioski po ważnym spotkaniu. Obok mnie siedział typ, który lukał co chwilę na mój ekran i sprawiał wrażenie, że czyta każde słowo. No irytujące mocno, jednak głupio mi było pytać bezpośrednio, więc dopisałem zdanie: „jakiś chuj ciągle zagląda mi w ekran”. Koleś momentalnie odwrócił głowę i do końca podróży gapił się już tylko w okno.

Sukces!

#fGlsw

Moim największym marzeniem było zostać pisarzem, ale odkąd pamiętam, wszyscy (najbardziej rodzina) mi mówili, że to najgorszy i najgłupszy pomysł, jaki mogłem mieć i że nigdy mi się to nie uda. 
Jestem parę miesięcy po maturze i właśnie dostałem akceptację z wydawnictwa na wydanie mojej powieści. No dzięki, że we mnie wierzyliście.

#VviDa

Co tu dużo mówić... W liceum omawialiśmy „Ludzi bezdomnych”, zazwyczaj nie wyrabialiśmy się z przeczytaniem lektur, a niektórzy w ogóle nie zaczęli. No cóż, zazwyczaj w tym wieku jest tak, że jak ktoś cię do czegoś przymusi, to robisz to niechętnie... Nauczycielka zapytała klasę, jak ma na imię brat głównego bohatera. Nikt się nie zgłosił. Nie żeby nikt nie wiedział, ale ja np. nie lubiłem zabierać głosu przed klasą i inni chyba też. Zrezygnowana nauczycielka sama odpowiedziała na swoje pytanie: „Wiktor”.
Był u nas w klasie również kolega o tym imieniu, który w sekundzie się wyprostował i po długim „yyy” w końcu powiedział: „Nie wiem”.
Mina nauczycielki bezcenna. Mina kolegi, gdy nauczycielka uświadomiła go, że to imię jednego z bohaterów – jeszcze lepsza.

#3UMgK

Zacznijmy od tego, że mam 14 lat. Od dwóch lat jednak mam 3 lata więcej.
Już wyjaśniam.
Kiedyś spędzałam czas z moimi braćmi, którzy w kółko grali w grę Counter Strike. Strasznie spodobało mi się rozmawianie z poznanymi w grze ludźmi.
Wymyśliłam sobie nick, gdy ktoś zainteresował się mną mówiłam że mam prawie 16 lat. Rozmowy z gry schodziły na skype, teamspeak itp. Rozmawialiśmy tak godzinami, dzień w dzień. Zaczęłam kreować kompletnie nową osobę. Od około roku gram razem z przyjaciółką. Jeśli miałyśmy razem grać i rozmawiać – również musiała kłamać. Podawałyśmy zdjęcia starszych dziewczyn. Poznani w Internecie koledzy często się w nas zakochiwali.
W sumie to mam straszne poczucie winy, okłamuję ludzi, którzy w wielu przypadkach bardzo mi ufają. Ale nie potrafię z tym skończyć, nie wiem jak. Nie chcę ich też ranić. Nie chcę kończyć z grą. W sumie mogę zmienić sieć serwerów, ale ta jest naprawdę dobra. Będę też tęsknić za ludźmi, których okłamuję. Dziwne, co? Boję się też, że ktoś z nich zobaczy to wyznanie i domyśli się kto je napisał. Może i lepiej?
Dodaj anonimowe wyznanie