#g8ZDP

O tym, czy warto napisać to wyznanie, myślałam już od dłuższego czasu. Nie jest to porywająca historia, ale na pewno taka, o której nikomu póki co nie opowiedziałam i raczej już inaczej niż anonimowo nie opowiem.

Wszystko zaczęło się może trzy lata temu. Byłam samotna, a przy tym też nieśmiała, chcąc więc kogoś poznać, szukałam ludzi głównie w internecie. Poznawałam różnych mężczyzn, ale co było dosyć spodziewane, większość nie była zainteresowana niczym ponad spotkaniami z seksem w roli głównej. Aż w końcu padło na NIEGO, niejakiego Macieja. Pisaliśmy ze sobą dosyć długo, wymieniliśmy się zdjęciami, a później kontaktami na Skype. Tam widywaliśmy się ze sobą przez kamerki i tak miesiącami rozmawialiśmy. Przyznam, że podobał mi się, a jego komplementy sprawiały mi przyjemność. W końcu jednak padła z jego strony deklaracja, o którą być może powinnam zapytać już na samym początku. Był w związku... Nie zamierzał się rozstawać, a znajomości z internetu traktował jak niewinne zabawy. Poczułam się głupio, jakbym była oszukana, ale w końcu niczego mi nie obiecywał. Nie chcąc pokazać mu, jak bardzo mnie to uraziło, stworzyłam wokół siebie aurę zimnej suki. Miało mu to pokazać, jak małe zrobił na mnie wrażenie, że nim gardzę, ale to go tylko nakręciło i nasza znajomość przeniosła się na inny poziom. Sama nie wiem, czemu w to weszłam. Czułam, że to złe, że powinnam go usunąć ze swojej głowy i z grona znajomych, ale tłumaczyłam sobie, że zaraz znajdzie w internecie drugą taką jak ja, a jego dziewczyna nigdy się o niczym nie dowie, o tych flirtach za jej plecami.

Postanowiłam zbliżyć się do niego na tyle, by móc jej jednak o wszystkim jakoś dać znać. Kontynuowaliśmy znajomość, niezwykle go pociągałam, aż w końcu doszło do spotkania na żywo, najpierw pierwszego, później kolejnego. Kręcił mnie fizycznie, doszło do intymnego dotykania się, nawet seksu oralnego. Strasznie współczułam jego dziewczynie, nie miał z tym żadnych problemów, sama myślałam, że to tylko dowód na to, że jest złym człowiekiem, że ja czy inna, byłby ten sam efekt.

Mijały miesiące, rok, aż w końcu uznał, że zaprosi mnie do ich wspólnego mieszkania. Ona miała być u swoich rodziców. Po wszystkim weszłam do łazienki i zostawiłam karteczkę w opakowaniu z podpaskami. Napisałam, że mężczyzna, z którym mieszka ją zdradza. Że przepraszam za całą sytuację. Wcale nie czuję się bez winy, ale nie wiem, co miałam robić.

Gdy wyszłam, zablokowałam go na Skypie. Zerwaliśmy zupełnie kontakt. Nie wiem, czy ona kiedykolwiek się o tym dowiedziała. Wiem, że w jego głowie byłam zimną, wyrachowaną suką. W rzeczywistości jestem przeciętną szarą myszką. Jestem teraz szczęśliwa, ale z tyłu głowy zastanawiam się, ile osób na świecie jest tak zdradzanych, w erze internetu o to wszystko niezwykle łatwo...
Livarot Odpowiedz

A już myślałem że ma taki fetysz że wkłada podpaskę do majtek i przeczytał pierwszy. A tak mówiąc poważnie pomysł dobry ale na 90 procent a nie na 100. Bo jeśli na karteczce nie było imienia mógł się tłumaczyć że to jakiś świr w fabryce przy pakowaniu podłożył. W każdej sytuacji można się wybronić.

wyzwolonaa Odpowiedz

Kawał chama z niego, powinnaś powiedzieć jego dziewczynie bardziej bezpośrednio

Luna111

Oboje siebie warci. Autorka też z pełną świadomością weszła w tą relację i czerpała z niej dopóki było to dla niej wygodne. Jakoś nie wierzę, że nie było innego sposobu przekazania wiadomości tej dziewczynie, tym bardziej, cytując: "w erze internetu o to wszystko niezwykle łatwo..."

anonimowe6692

Luna nawet w dobie internetu są ludzie, którzy nie mają żadnych kont w mediach społecznościowych i są nie do znalezienia online. Osobiście znam co najmniej kilka takich osób. A jak już mają, to niekoniecznie ustawiają statusy związku, więc jak zna imię to może co najwyżej zgadywać która (i czy w ogóle którąkolwiek) z 5 Kasi w jego znajomych to ta.
I na równi też bym ich nie stawiała - tak, ona się zachowała nie ok, ale to nie ona obiecywała komuś wierność, jego zachowanie jest dużo gorsze. Zwłaszcza, że on aktywnie szukał, ona nie szukała docelowo kogoś zajętego

wyzwolonaa

Ale ona przecież nie wiedziała od początku, pewnie zdążyła się zakochać. Obrzydliwy typ

Solange

No i mimo wszystko po zostawieniu wiadomości dziewczynie, faktycznie go zablokowała, a nie grała dalej. Faktycznie pewnie, jeśli nie na nią, to na inną by trafiło, a ta inna może już nie miałaby ochoty powiedzieć dziewczynie.
Co do sposobu poinformowania, rozumiem, że ich głównym komunikatorem był skype, a tam niekoniecznie łatwo znaleźć kogoś bez wskazówek (nazwy konta). A w erze internetu mimo, że aplikacje randkowe obsługiwać umiem, to szukać kogoś konkretnego bez większej ilości danych już niezbyt. Więc sposoby są, ale niekoniecznie każdy je zna.

Dragomir

Po co odpisujecie typowi, który udaje wywłokę z OF a pewnie sam trzepie do Łysego z Brazzers? Niby oburzony, a sam kreuje się na kobietę w związku jednostronnie otwartym. Serio?

wyzwolonaa

@Dragomir czy ja kwestionuję informacje o tobie, które czasem tu piszesz? Jak choćby to, że jesteś facetem? Spróbuj zrozumieć, że ta strona opiera się na tym co użytkownicy o sobie powiedzą i wszyscy z góry zakładamy że to prawda. W ten sposób możnaby podważyć każde wyznanie

Dodaj anonimowe wyznanie