Chodzę do technikum w miejscowości obok mojej rodzinnej. Jestem już w drugiej klasie, więc moja droga do szkoły jest już rutyną. Codziennie rano idę do sklepu obok przystanku, na którym wysiadam, i kupuję tam produkty takie jak jedzenie czy też picie. Zawsze o tej samej porze jest tam też około dwudziestoletni mężczyzna jadący do pracy. Już było kilka razy tak, że przy kasie, gdy miałam energetyka, który leży na półkach przy wejściu, mężczyzna zabierał mi go, uprzednio się o to pytając, żeby kasjerka go skasowała, a on wychodząc, weźmie sobie takiego samego z półki. Ostatnim razem było podobnie, a gdy mężczyzna już chciał dać kasjerce należność, wyjmując pieniądze z nerki zawieszonej w pasie, wypadł mu banknot stuzłotowy. Nie zauważył tego i podał pani za kasą mniejszy nominał. Powiedziałam mu, że wypadły mu pieniądze. Ciekawa kasjerka wychyliła się, żeby zobaczyć dokładniej, o czym mówię, a mężczyzna zszokowany podniósł banknot i mi podziękował z uśmiechem. Kobieta za kasą wydawała resztę i powiedziała za chwilę: „A, no tak, bo tu są kamery...”. Zastanowiłam się chwilę, co miała na celu, mówiąc to, i gdy już to zrozumiałam, zapytałam się, czy sądzi, że gdyby ich tu nie było, to bym to zabrała. Jej odpowiedź brzmiała: „Oczywiście, że tak. To widać na pierwszy rzut oka”. Mój jak i mężczyzny obok szok był chyba zrozumiały. Odpowiedziałam jej tylko, że nie mam takiego podejścia jak ona i zostawiłam napój, bo mężczyzna obok za niego zapłacił, a jeszcze nie zabrał swojego. Wyszłam ze sklepu i udałam się w dalszą drogę.
Od dwóch lat chodziłam tam codziennie rano z zaspaną i niezadowoloną miną, jak to bywa o siódmej rano. Zawsze jednak wysiliłam się na uśmiech i oczywiste zwroty grzecznościowe w kierunku pracownic. Mój wygląd jednak przesądził o opinii na mój temat. Mam tatuaż na szyi, trzy kolczyki w uszach i jeden w wardze. W takich momentach jestem naprawdę zawiedziona ludzką postawą i tym, jak oceniają książkę po okładce.
Jedynym rozumiejącym moje postępowanie okazał się mężczyzna ze sklepu. Wybiegł zaraz po moim wyjściu i podał mi z uśmiechem na twarzy napój, który miałam w planach kupić, po czym jeszcze raz podziękował i powiedział, że wcale nie myśli tak jak ta kobieta.
Dodaj anonimowe wyznanie
1. Zafunduj sobie na własne życzenie wygląd człowieka spoza marginesu.
2. Miej pretensje, że inni uważają cię za człowieka spoza marginesu.
Mina zdziwionego Pikachu.
I właśnie przez takich jak Ty nic się nie zmienia. Kiedy wreszcie zrozumiecie, że kolczyki i tatuaże to już nie "margines". Można być całkiem "porządnym" i zamożnym mając swój styl.
Zamożność nie wyklucza patologicznych zachowań, wręcz niekiedy je nasila. A wygląd patologii nie zawsze oznacza zachowania patologiczne, ale budzi takie skojarzenia i jest to w wielu przypadkach uzasadnione.
Z pielgrzymi Radia Maryja się urwałeś? Tatuaż i kolczyki, wizerunek marginalny. Weź się ogarnij.
Oczywiście, że budzi skojarzenia. Ja na przykład nie ufam wypachnionym garniturowcom (taki odruch wykształcony doświadczeniem), ale tego nie okazuję. Bo po pierwsze nie oceniam nikogo dopóki go nie poznam. Po za tym jestem zbyt dobrze wychowana by na widok gogusia w garniturze od razu wołać "patrzcie - śliski korposzczurek!"
W Afryce byś mogła mieć nawet płytę CD w wardze jak podstawka na filiżankę i byc uważana za pięknie ozdobioną. W Polsce będziesz uważana za oszpeconą i być może nawet że coś z deklem nie halo.
Najładniejsze nawet graffiti oszpeci zabytkową kamienicę czy katedrę.
Dragomir, obejrzyj sobie zwyciężczynie konkursów piękności kilku afrykańskich krajów. Z CD w wargach raczej kiepsko. Nawet mini dysku nie uświadczysz.
Dotyczy kultury plemiennej a nie zorganizowanej państowości.
To tak jakbyś powiedział, że w Europie zaszpanujesz wyszywaną kamizelką, bo górale w Tatrach takie noszą.
Kiedyś ludzie pomyśleli, że zaszpanują tatuażami bo w więzieniach sa modne, i będą udawać takich bad angry tylko na 50%, bez więzienia. Tak samo jak jakimiś rozciągniętymi dziurami w nosie, policzku, uchu czy wardze bo gdzieś tam dzikie plemiona tak się ozdabiają. A jak ktoś nie jest zwolennikiem takiego ozdabiania się i nie podoba mu się to, to od razu jest zaściankiem ludzkości.
Tak więc może nie doceniasz tych kamizelek.
@Dragomir
"to od razu jest zaściankiem ludzkości"
Ja tam Cię od zaścianków wyzywać nie planuję. Pilnie obserwuję zaś Twoje stanowisko, bo przez pięć minut miałam podobne - gdy moja córka zrobiła sobie pierwszy tatuaż, a zaraz potem kolczyk w dolnej wardze. Oczywiście już była pełnoletnia, chyba nawet po maturze (nie pamiętam dokładnie), ale mimo to nie spodobał mi się fakt, że _mnie nie zapytała_. (Myślę, że głównie to było powodem mojej niechęci, nie zaś jakieś niby "więzienne konotacje").
Świat staje na głowie tysiąc razy dziennie - nie nadążamy choćby zauważać każdego salta, a co dopiero nań reagować.
Przy tych globalnych zawijasach temat ludzkiego wyglądu staje się naprawdę nieistotny - co mnie obchodzi czyjś tatuaż w momencie, gdy za naszymi granicami po raz kolejny giną ludzie, a tuż za oknem mam 450 jednostek PM10 i znowu muszę odpalać oczyszczacz powietrza, bo inaczej się po prostu rano nie obudzę (no tak jakoś wyszło).
Reasumując:
Rozumiem Twoje stanowisko, choć mam totalnie odmienne.
Osobiście uważam, że temat "tatuaże, piercing i temu podobne" jest jednym z elementów zmian - procesów, które po prostu są nieuchronne, czy nam się to podoba, czy nie.
Możesz ich zakazać (zmianą prawa bądź dyktatem władzy) - zawsze znajdzie się jakiś opornik, który prędzej czy później wywoła rewolucję, obali rząd czy coś w tym stylu.
Moje dzieciństwo przypadło na szarość socjalizmu. Nie chciałabym, żeby ktoś zakazywał mi ubierać się bądź ozdabiać (również ciało) tak jak chcę - nie łamiąc prawa i nie czyniąc żadnej szkody mijającym mnie ludziom.
Hmm?.... 🤔...
A Polsce dalej bez zmian. Każdy kto ośmieli się mieć swój styl jest od razu postrzegany przez część spoleczeństwa jako zlodziej, p##al, ćpun,lewak czy co tam jeszcze do łbów przychodzi. Przykre, ale nie poddawaj się - może Twoje pokolenie coś wreszcie zmieni...
Koldjny zakompleksiony polaczek ktory nigdy nie byl poza swoja pipidowa i zyje wyobrazeniami. Mieszkam w Niemczech i na osiedlu mojej mamy czesto spaceruje sobie dziewczynka przebrana w cosplay. Jest regularnie wysmiewana przez niemieckie dzieci a takze doroslych. No ale panie to tylko w tej "zacofandj" Polsce, nie to co na tym offoczesnym Zachodzie.
Jeśli mieszkasz w blokowisku, to wśród Turków, Syryjczyków, Ukraińców i tych Niemców i Polaków którzy nie dali sobie rady.
W takim wypadku powiedzieć, że się mieszka w Niemczech jest wprawdzie formalnie poprawne ale realnie nie bardzo.
@Nowiencjestem, jak ktoś wyjechał żeby poprawić swoją stopę życiową to raczej nie odziedziczył majątku. Jak ktoś mieszka w domu (czy to w Polsce czy na Zachodzie) to jesli go kupił, to raczej na kredyt i tyra na niego, albo go dostał od rodziców/dziadków. Jesteś odrealniony chyba jakiś.
Ktoś miał odwagę rzucić niedolę i wyjechać, próbował coś zmienić a Ty mu sugerujesz że jest nieudacznikiem? Bo na to wychodzi. Kim jesteś że sobie na to pozwalasz, nie wiedząc o tym człowieku absolutnie nic? Masz tupet synku.
Chinczyk rudy, ale że ja? Od 25 lat mieszkam za granicą i fakt slyszę czasem idiotyczne komentarze - po polsku
Bo pewnie nie znasz innego języka. Znam też takich co mieszkają w Niemczech już ileś lat, ale nawet nie zamierzają się uczyć języka "bo trudny", "bo po co mi".
Dragomir - znam, bardzo dobrze język kraju w którym mieszkam i jeszcze jeden poza polskim w stopniu komunikatywnym.
I doskonale wiem co robisz. Próbujesz znaleźć mój slaby punkt i trafić w niego chamskim komentarzem by wyprowadzić mnie z równowagi.
Robisz to notorycznie jeśli nie podobają Ci się poglądy rozmówcy.
Nie trafisz - nie jestem na tyle glupia żeby ujawinać moje slabości w internecie. Zostaw sobie ten sposób na 20 letnie panienki z kontami na OF albo innych Umbrieli.
Ten idiota co udaje onlyfansiarę to nieudolny troll. Nawet nie chce mi się wchodzić z nim w polemikę, bo jeśli fakty przeczą jego opiniom, to tym gorzej dla faktów.
A Umbriak nie miał słabych punktów, był doskonały w każdym względzie 😄 wygląd drwala (wzrost, muskulatura i oczywiście broda). Wykształcenie i oczytanie - wszak prowadził teatr. Wrażliwe serce - pojechał na Ukrainę pomagać i tam został ranny. Miłość do całego świata (cuck...eeeee, ta, no, poliamoria). Znakomity ojciec. Buntownik przeciw całemu światu. Indywidualista. Normalnie to był kryształ. Ja to mu tylko zazdrościłem i dlatego ulewałem moją frustrację, bo nie mogłem znieść jego sukcesów 😄😄😄
Do tego miał tatuaże i był otwarty na inność. Trochę w Twoim typie :)
Dragomir - Umbriel - przynajmniej zabawny byl z nie go troll - kocopały jakie wypisywał nie raz poprawiły mi humor.. I nie byl sztywniakiem, a to doceniam.
Panna z OF (czy też może facet jak twierdzisz?) jest tylko irytująca (podobnie jak Ty momentami... bo muszę przyznać, że czasem nawet zdarzy Ci się napisać coś z sensem) Ale sztywniak z Ciebie koszmarny :)
Ale uderzasz w jakieś tony o swoich słabych stronach... Nawet nie musze w tym grzebać. To jedynie potwierdza moją teorię, że osoby z takimi szokującymi ozdobami próbują w ten sposob maskować swoje kompleksy czy inne słabości. Coś jak malutki zwierzak, puszący się na pokaz żeby odstraszyć niebezpiecznych intruzów, próbując wydać się większym i groźniejszym na zapas. Ale ja nie jestem tym zagrażającym drapieżnikiem. Mi jest tylko żal osób które trwałe okaleczyły swoje ciała, by zrekompensować jakieś problemy w psyche. Zanim zaczęłaś z tym stylem, powinnaś zaliczyć jakąś terapię może.
Nich żyje Dragomir superbohater! ). Pech, dziecinko, nie mam traum kompleksów, jestem w pełni zadowolona życia i zawodowego i rodzinnego. Po prostu lubię konkretny styl - nie uważam tatuaży za "okalecznie". (swoją drogą masz poglądy jak moja 86 letnia mama :)) zbyt wielka ilość kolczyków - tak bo może to być niebezpieczne dla zdrowia ale kilka ładnie umieszczonych - ładne.
Każdy ma jakieś słabości stary, no chyba że taki Superman i obrońca wartości jak Ty :) Ty na pewno nie masz żadnych, nic nigdy nie sprawia Ci przykrości, niczego w życiu się nie wstydzisz i niczego nie żałujesz - bujać to my panowie szlachta :))
Tak, wyglądałam podobnie w liceum i też wszyscy traktowali mnie jak łatwą szmatę. Trzymaj się i nie przejmuj opiniami idiotów
Ja dalej tak wyglądam i zmieniło się tylko tyle, że zamiast "ćpunka" "złodziejka" słyszę "stara dziwaczka" albo "lewacka szmata". Bo przecież jak sięma więcej niż 40 lat to tylko trwała ondulacja i beżowy sweterek przystoi :)). Całe szczęście w Polsce bywam na tyle rzadko, że mi to słabo przeszkadza.
@GdyZakwitnaNagietki
Poważnie? Masz takie doświadczenia z pobytów w Polsce?
Z ciekawości pytam.
Poważnie - w Polsce przebywam z reguły 1-2 razy do roku przez 1-2 tygodnie. Praktycznie za każdym razem przydarza mi się jakaś krzywa sytuacja. Niektóre są nawet zabawne jak facet, który zapytał "w którym programie pani pracuje? Bo mi pani tak jakoś z telewizji wygląda". Niektóre są wkurzające jak na przykład nie używanie w stosunku do mnie polskich form grzecznościowych (notorycznie się mnie "tyka" w miejscach publicznych chociaż mam ponad 50 lat) . Zdarzyły mi się też wyzwiska (np. j##ana les#a, brudas) i komentarze (patrz, co ona ma na głowie). Co ciekawe wcale nie przebywam w jakichś dziurach zabitych dechami gdzie proboszcza słowo prawem, ale w całkiem sporych miastach.
No patrz pani, nie spodziewałbym się.
Nigdy się z czymś takim nie spotkałem, ale bywając w Polsce jeszcze rzadziej nie mogę polegać na własnych doświadczeniach.
Dziękuję za odpowiedź.
To już musisz naprawdę wyglądać jak brudnopis. Strasznie mi przykro że spotkało Cię coś, co skłoniło Cie do trwałego oszpecenia ciala. Da się to jakoś odwrócić?
Dragomir - nie wyglądam - tatuaży co prawda mam kilka i w widocznych (w lecie) miejscach ale wszystkie w jednym stylu. Lubię oryginalne fryzury i specyficzny styl ubierania. Po prostu część społeczeństwa jest sztywna jak przysłowiowy "pal Azji" i ma wciąż postkomunistyczne myślenie, że wszystko co inne i niezunifikowane to ZŁO ze zgniłego zachodu.
Znałem kiedyś z racji pracy jedną Niemkę. Miała jakąś wygoloną głowę (no ogólnie tragedia), tunele w uszach, tatuaże na szyi i nie pamietam czy na twarzy też czy nie, jakieś jeszcze kolczyki. Była bardzo spoko, dało się z nią na luza pogadać. Czyli nadrabiała charakterem :) bo z wyglądu, cóż - ważne że jej samej musiało to chyba odpowiadać. Ale ja nie jestem taki żeby komuś coś tak powiedzieć. Ze znajomymi wiadomo, komentuje się takie rzeczy o kimś, ale tak to bym nie powiedział. Po co ktos miałby się poczuć obrażony, chyba wie sam jak wygląda.
Dragomir - No i właśnie to zawsze próbuję ludziom wytłumaczyć. Styl- to jest kwestja osobistego poczucia estetyki - ne musi każdemu się podobać. Mnie na przykład nie podobają się faceci w jasnych jeansach, koszulkach polo i z grzecznymi fryzurkami, czy panienki z włosami "w kitkę" w pastelowych sukienusiach. Nie komentuję tego na głos - bo widocznie oni, ich partnerzy/partnerki, ludzie jakimi się otaczają uważają to za ładne - ja uważam za nudne. Tatuaże na twarzy, tunele, zbyt duża ilość kolczyków też mi się nie podoba ale też nie komentuje bo widocznie też ktoś to uważa za ładne skoro sobie robi. W Polsce wkurza mnie po pierwsze sztywniactwo - to pierwsze jest "porządne" a drugie to "margines". Po drugie nieumiejętność trzymania gęby na kłódkę i przekonanie o własnej nieomylności i bycia w prawie do traktowania niestereotypowych osób jak podludzi.
Był kiedyś we Wroclawiu taki kurier. Wytatuowany na twarzy nawet, runęło w uszach i nosie, kolczyki na twarzy. Masakra. A w oczach miał jakąś taką łagodność, aż mi go było żal bo musiał być trochę skrzywiony, że się nie akceptował sam aż do tego stopnia.
Zdarzyło mi się widzieć kilka uderzająco eleganckich kobiet w różnym wieku z tatuażami ciągnącymi się od szyi, wchodzącymi na twarze. Pięknie to wyglądało. Zarówno ciekawie jak i tajemniczo. Byłem pod silnym wrażeniem.