Moi rodzice, rozwodząc się, mieli zupełnie gdzieś to, z kim zostaną ich dzieci. Żadne nie chciało mnie ani brata do siebie, zasłaniając się wiecznie zbyt małym mieszkaniem. Wyszło tak, że trafiliśmy pod opiekę dziadka. Mój brat zawsze był jego ulubieńcem. Brat ma mizerne oceny w szkole, ale zdaje? Brawo, dobry wnusio i zaraz dzwoni do całej rodziny i go chwali, jakby co najmniej Nobla dostał. A co się dzieje, kiedy ja pochwalę się jakimś sukcesem? Też dzwoni do rodziny, ale tylko po to, by zwyczajnie mnie obgadać z kimkolwiek tylko się da.
Mam chorą tarczycę i staram się najmocniej jak tylko się da zrzucić zbędne kilogramy, ale ciężko jest się nie załamać, kiedy jedyne, co się słyszy od najbliższej rodziny, to obelgi typu „dupa jak trzydrzwiowa szafa”, a warto zaznaczyć, że dziadek sam waży ponad 150 kilogramów. To jedyne, co potrafi robić, poza zgrywaniem pana „wszystko wiem najlepiej”. Sprawia tylko, że coraz bardziej się nienawidzę i nie mogę na siebie nawet patrzeć.
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie mów tak o sobie! Co cię obchodzi zdanie jakichś ludzi, którzy sami sobą nie reprezentują nic! Ty siebie kochaj, bo na pewno na to zasługujesz. A po drugie, jeśli słyszysz zdania takie, sprawdź czy nie masz lipodemy. Wtedy za sprawą zmiany podejścia może ci ruszyć coś z wagą.
Ty serio myślisz, że to takie łatwe?
Nie, nigdzie nie pisze, że jest łatwe. Ale czasem tkwiąc w jakimś układzie próbujemy się w nim „urządzić”. W co zalicza się też chęć zdobycia uznania tych ludzi, którzy go tworzą. I skupieni na tym zadaniu, zapominamy pomyśleć o tym, czy w ogóle nas to coś obchodzić powinno. Warto sobie o tym często przypominać.
Dziadek ponad 150 kilogramów? To nie wróży dobrze. W tym wieku to cud że jeszcze nie zostaliście sami na świecie. No chyba że ma ponad 2 metry i w młodości był sportowcem to jeszcze trochę pożyje.
To jedyne co wyniosłeś z tego wyznania? Ale no cóż, nie dziwię się, sam niedawno wspomniałeś, że chodziłeś do szkoły specjalnej
Bardzo Ci współczuję! Wszystkiego. Okropnych rodziców, dziadka, choroby, traktowania. Najważniejsze to zadbanie o twoje zdrowie psychiczne. Czy masz w otoczeniu kogoś dorosłego z kim czujesz się bezpiecznie i komfortowo? Może nauczyciel? Czy możesz się komuś wygadać/wypłakać, poprosić o pomoc? Jeśli nie, może zadzwoń na telefon zaufania dla dzieci i dorosłych. Gdyby dało się załatwić regularne spotkania z psychologiem byłoby super. Druga sprawa, choroba. Prawda jest taka że za nieuregulowaną pracą tarczycy idą problemy z wagą. Czy masz dobrego endokrynologa? Czy dziadek/rodzice wogóle zapewniają ci możliwość korzystania z opieki lekarskiej? Jeśli odpowiedzi brzmią nie, to z takich rzeczy które mozesz wprowadzać samodzielnie to dieta przeciwzapalna, ruch, min. 8 godzin snu i ograniczenie stresu (w twoim przypadku to totalnie zrozumiałe że ciężko będzie go wyeliminować). To są małe, ale trudne zmiany, więc się nie katuj jeśli nie będzie ci szło. Na spokojnie.
A tak totalnie, totalnie dla siebie: czy masz coś co lubisz robić i pozwala ci się wyrwać z domu i pobyć z ludźmi których lubisz? Jeśli mieszkasz w mieście to np u mnie domy kultury i biblioteki organizują przeróżne zajęcia za małe pieniądze, może by ci to dało odskocznie od atmosfery w domu. Trzymaj się mocno!
Masz gen otyłości po dziadku tak jak ja. Istnieje ciekawa teoria kortyzolowa dotyczącą tycia. Sen i relaksacja pomagają schudnąć.