#DnYhA

Od 2 lat mam w rodzinie Szkota. Moja kuzynka (oczywiście jego żona) rozmawia z nim po angielsku, ja oczywiście też, ale czasem zdarza mi się zapytać o coś po polsku.

Gdy wrócił z pracy przeprowadziłam z nim standardową rozmowę. Oczywiście zapytałam jak było, czy poznał kogoś nowego i moje ulubione pytanie "Czy poznałeś jakąś nową koleżankę?". Grzecznie mi odpowiedział, ale na dźwięk ostatniego pytania zaczął się śmiać. Oczywiście żeby bardziej go rozśmieszyć, zapytałam się czy może zdradza żonę z tą nową koleżanką. Na co on odpowiedział piękną polszczyzną: "Chyba cię po*ebało". Miło słyszeć jakie robi postępy z naszą ojczystą mową :)

#08Y6T

Moja dziewczyna wszystkiego się wstydzi... Przez trzy lata może dwa razy widziałem ją nago, i to przez przypadek. Seks tylko w 100% ciemności i na ściśle określonych warunkach, bo się wstydzi. Prezerwatyw nie kupi, bo się wstydzi, do ginekologa nie pójdzie, bo się wstydzi, nie przebierze się przy mnie, bo się wstydzi, no to może weźmiemy razem prysznic? Nie, przecież się wstydzi. A może zrobię ci coś „przyjemnego” w trochę inny sposób niż zwykle? No przecież wiesz, że się wstydzę. Na basen? No przecież nie pokażę się przed obcymi ludźmi w stroju kąpielowym, bo się wstydzę. Mógłbym tak wymieniać w nieskończoność. 

Mam tego dość, zamiast cieszyć się ze spędzanego wspólnie czasu, dostaję nerwicy, przytłacza mnie to, mam zły humor i wszystkiego mi się odechciewa. Zaczynam coraz poważniej zastanawiać się nad zakończeniem trzyletniego związku.
Postac Odpowiedz

Ja też się tak wstydziłam. Łącznie z basenem. To skutek wiecznego „co ludzie powiedzą” i „będą się z Ciebie śmiać”, wygłaszane kilkanaście razy dziennie przez mamę. Twoją dziewczyną może mieć podobne doświadczenia. A skoro jej nie przechodzi, to może psycholog? Możesz jej to zaproponować, zanim zdecydujesz się na rozstanie.

Odpowiedzi (1)
Tylkopoco Odpowiedz

Mnie to brzmi że albo była wychowywana w bardzo katolickiej/konserwatywnej rodzinie gdzie ciało to źródło wstydu, brudu i wszystkiego co złe albo na jakąś traumę. Do internisty pójdzie by ją osłuchał czy też nie? Rozmawiałeś z nią tak jak to tutaj przedstawiłeś nam? Jeśli nie, to bym zaczęła od rozmowy na spokojnie że co innego epatować swoim ciałem i miejscami intymnymi, a co innego po prostu swobodnie się ze sobą i przed partnerem czuć i akceptować swoje ciało. I zasugerowałabym terapię dla niej na pewno, a jak chcesz ratować relację to dla was obojga.

Zobacz więcej komentarzy (5)

#di04F

Jest jedna rzecz, która pozwala mi się odstresować. Jedna, jedyna skuteczna metoda.
A jest nią modlitwa.

Przykre jest to, że ludzie, widząc młodego człowieka z różańcem w ręce, patrzą na niego jak na idiotę. Modlitwa sprawia mi niesamowitą radość. Dzięki niej łatwiej jest mi spojrzeć w przyszłość.
Chodzenie do kościoła co niedzielę? Dla niektórych to niewyobrażalne. Dla mnie normalne, bo w kościele dobrze się czuję. Dodatkowo w drodze powrotnej mogę sobie rozmawiać ze starszymi osobami (łatwiej wtedy zagadać), zobaczyć uśmiech na ich twarzach.

Może wyznanie o niczym, ale boli mnie to, jaka jest nagonka na rzymskich katolików. To jakbyśmy odpowiadali za całe zło tego świata. Oczywiście wśród nas są ludzie lepsi i gorsi, ale to zupełnie tak, jak w innych społecznościach.

Uff... mogłem się wygadać. Dziękuję za uwagę i życzę wam, drodzy anonimowi, samych wspaniałości.

#gZxGR

Kilka dni temu postanowiliśmy z narzeczonym spróbować czegoś nowego w łóżku. Mianowicie, miałam się wcielić w skrajną dominatrix, z kajdankami, ostrzejszym językiem i agresywniejszym podejściem. Trochę sado maso w końcu jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Dla podkręcenia atmosfery figlowaliśmy po ciemku, jedynie przy kilku świeczkach.

Może przez ten mrok nie zauważyłam, że za bardzo wczułam się rolę.

Po porannej pobudce chciałam powiedzieć narzeczonemu, że bardzo mi się podobało i chyba kręci mnie ten klimat. I wtedy zauważyłam, iż ma podrapane plecy, brzuch i ręce, twarz w siniakach i limo pod okiem. Na dodatek mimo tego stwierdził, że było fantastycznie i trzeba to powtórzyć jak najszybciej. Dodał, że najbardziej podobało mu się gdy go tłukłam i wyzywałam podczas seksu. Co gorsza, mi też.
Jesteśmy parą psycholi.

#hkBYB

Kiedy się kocham, bardzo lubię pojękiwania kobiety. Jednak moja aktualna żona tego nie lubi i nie robi. Jaki mam na to sposób? Kiedy potrzebuję usłyszeć parę jęków, niby nieświadomie wchodzę gwałtowniej i głębiej. Jako że jestem dla niej trochę za duży, sprawia jej to taki niby ból, więc zawsze jęknie albo piśnie. Mi to zawsze pomaga, a focha po wszystkim wpisuję sobie w koszta :)
Oczywiście nie robię tego zbyt często, kocham ją i nie chcę, by seks kojarzył jej się z czymś nieprzyjemnym :)

#bwDsC

Obecnie śmieję się z tej sytuacji, ale w tamtym momencie nie było mi do śmiechu.

Lato w zeszłym roku, poniedziałek, piękna pogoda i skończona praca o 14:00 z wizją kolejnego wolnego dnia. Sytuacja marzenie, prawda? Też tak pomyślałem, więc idąc na przystanek autobusowy i mijając Lokal (bar/pub z bilardem i ogółem miejscem spotkań gastrobandy) stwierdziłem, że wejście na jednego lub dwa drinki nie jest złym pomysłem. Kurna, jak ja się wtedy myliłem...

Popijając już drina i wymieniając ploteczki ze znajomymi, poczułem lekki ucisk na brzuch i zwieracze... Ehhh, zwykły bączek, jesteśmy na powietrzu, niech idzie sobie wolno  – pomyślałem. No ale dupa mnie oszukała... Poczułem ciepło i już wiedziałem – po prostu posrałem się w gacie. Śmieciowa kolacja z brakiem porządnego posiłku rano plus alkohol zrobiły swoje. Telefon w łapę i lecę do łazienki (na szczęście nic po nogach nie poleciało, a wiadomo, krótkie spodenki nie utrzymają długo balastu). Zamknąłem się w jedynej kabinie (na szczęście nikt się tam nie dobijał), ponieważ reszta w męskim to pisuary, i szybki ogar sytuacji. Spodnie i gacie w dół  – ufff, nie jest tak źle, ale przecież nie wyjdę z draską na jasnych spodenkach. Decyzja to telefon po ratunek do przyjaciela, który po wysłuchaniu mojej historii pełnej żenady, wstydu i kompromitacji zachował zimną krew. Uspokoił, że właśnie wraca do domu, zabierze ubrania na zmianę i przybędzie na ratunek. No i przybył bardzo szybko. Zmiana odzieży, zapakowanie w kilka toreb dowodów zbrodni (przecież nie zostawię gaci śmierdzących  gównem w koszu) i powrót do domu. Całą drogę powrotną spacerkiem, gdyż przyjechał na rowerze, wymienialiśmy sytuacje, gdy słyszeliśmy od znajomych takie historie... Przytoczyłem mu kilka z Anonimowych.

Jednak sprawdza się staropolska prawda – prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Morał taki, że prawdziwy przyjaciel nawet z gównianej sytuacji potrafi wyprowadzić z twarzą.

#TcC8s

Wczoraj tak bardzo się opiłam, że zadzwoniłam do mojego byłego faceta i płacząc wyznałam mu miłość i błagałam go o to, żeby przyjął mnie z powrotem. Zrobiłam to na oczach mego obecnego faceta.

Mój ex do mnie nie wrócił, a mój obecny mężczyzna, po tej akcji rzucił mnie. Teraz mam kaca, wyrzuty sumienia i straszliwy ból głowy. Nienawidzę alkoholu!

#UlCk4

Zawsze miałam długie, w miarę kręcone włosy. W praktyce - bajzel często nie do opanowania. Ostatnio poszłam je trochę podciąć, a wyszłam z salonu z połową ich długości. Były oczywiście wymodelowane i wyprostowane przez panią fryzjerkę. Sama nie mogłam się przekonać do nowej fryzury, ale zebrałam mnóstwo komplementów, w tym jeden (a jakże) od mego małżonka​. Powiedział mi mianowicie po całym dniu namysłu:
- W sumie, to dobrze, że obcięłaś włosy, bo w końcu chodzisz uczesana.

...Ot taki romantyzm 21 wieku...
Dodaj anonimowe wyznanie