#gZxGR

Kilka dni temu postanowiliśmy z narzeczonym spróbować czegoś nowego w łóżku. Mianowicie, miałam się wcielić w skrajną dominatrix, z kajdankami, ostrzejszym językiem i agresywniejszym podejściem. Trochę sado maso w końcu jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Dla podkręcenia atmosfery figlowaliśmy po ciemku, jedynie przy kilku świeczkach.

Może przez ten mrok nie zauważyłam, że za bardzo wczułam się rolę.

Po porannej pobudce chciałam powiedzieć narzeczonemu, że bardzo mi się podobało i chyba kręci mnie ten klimat. I wtedy zauważyłam, iż ma podrapane plecy, brzuch i ręce, twarz w siniakach i limo pod okiem. Na dodatek mimo tego stwierdził, że było fantastycznie i trzeba to powtórzyć jak najszybciej. Dodał, że najbardziej podobało mu się gdy go tłukłam i wyzywałam podczas seksu. Co gorsza, mi też.
Jesteśmy parą psycholi.
Ksieciuni0 Odpowiedz

Dopóki wszystko jest za zgodą i bezpiecznie to się bawcie. Ale bądźcie czujni na problemy jakie mogą się pojawić, np gdy będziecie musieli zwiększać doznania albo żadna inna formuła nie będzie Wam odpowiadać. W pogotowiu miejcie seksuologia i może terapię par. Takie zabawy są dla dojrzałych i odpowiedzialnych.

Dragomir Odpowiedz

Potwierdzam, agresywne zachowanie podczas takich zabaw nie jest normalne. Była tu jedna taka, którą kręciło jak jej opiekun leje ją po twarzy. Ostatnio jednak się nie udziela. Może ją za ostro zlał.

HansVanDanz

Czy wszystko musi być normalne?
Jeżeli oboje tego chcą, wyznaczą sobie jakaś granicę, to komu to szkodzi?

Dragomir

No nikomu (poza pobitym kolesiem). Jak dla nich obijanie ciał (włącznie z limem) i drapanie do krwi jest OK, to niech sobie robią. Ale normalne nie jest, zdecydowana większość osób jest delikatniejsza w sypialni, co uważam mieści się w granicach normy.

Dodaj anonimowe wyznanie