#5TM3W

Ostatnio miałam problemy ze snem. Budziłam się w nocy niespokojna z szybko bijącym sercem i resztę nocy koczowałam do rana. Trwało to jakiś tydzień, po którym wykończona postanowiłam spać z mamą.
Tak więc od paru dni śpię razem z mamą i przesypiam spokojnie noce.
Mam 21 lat i wiem, że to dziwne, ale jeżeli pomaga, to nie mam z tym problemu.

#lIRY0

Kilka miesięcy temu moja (już była) koleżanka oddała mi jednego ze swoich kotów.
Kot był czarny... Właśnie – był.
Po dwóch tygodniach i kilkunastu kąpielach okazało się, że kot jest biały i ma kilkanaście ran na brzuchu (kot był tak brudny, że wcześniej nie było tego widać). Niektóre zaropiały.

#eqbvq

Wyznanie z typu tych obrzydliwych, obrzydzenie bierze nawet mnie jak sobie przypominam, co zrobiłem.

Przyjechałem na uczelnię i miałem mieć egzamin, ale się okazało, że doktor musiał gdzieś jechać i został on przełożony. Wyszedłem więc sobie na papieroska, a że wywołują one u mnie dokiblowy popęd, poczułem, że zbliża się coś piekącego i rzadkiego. Bałem się nawet spróbować wypuścić z siebie cichcem jakiś wyziew, bo przecież nogawką poleci. Dokończyłem papieroska i tak szybko jak mi na to pozwoliły moje krótkie nóżki udałem się na posiedzenie.

Mam tylko taki problem, że strasznie się krępuję zrobić co trzeba, jeśli ktoś inny też korzysta z toalety. Pomyślałem sobie, że usiądę, wyjmę laptopa i poczekam, aż ten ktoś wyjdzie, tym bardziej że już słyszałem, że sobie pucuje papierem swoje cztery litery. I tak czekam, czekam, a ten ktoś nie wychodzi, mi już oczy wychodzą, czoło i plecy się pocą, bo wiem, że jak wystrzelę, to będzie mega głośno. W końcu po jakichś 5 minutach wstrzymywania się intruz opuścił moje królestwo i mogłem w spokoju wydać z siebie celny strzał. Pomijając to, że rozbryzg był dość spory, to nie wiedziałem, czy to koniec, więc posiedziałem jeszcze chwilę dłużej, przeglądając sobie internety.
Siedziałem tak jeszcze z 15 minut, w końcu przyszedł czas na wstanie. W momencie gdy przyłożyłem papier do swojego tyłka zorientowałem się, że dostałem rykoszetem od białego domu i mam cały bagażnik w czekoladzie. Co gorsza, zbyt długie posiedzenie sprawiło, że to wszystko zdążyło zastygnąć, czego ostatecznie nie dało się wytrzeć. I teraz nastał czas analizy: umywalka trzy metry od toalety, a wyjście z toalety tuż obok umywalki. Prawdopodobieństwo wejścia randomowej osoby w momencie nawilżania czekoladki przy umywalce: 50%. Ale mój chory mózg nie znalazł innej opcji, więc schowałem kompa i ze spuszczonymi gaciami otworzyłem szybko drzwi i biegnę do umywalki. Szczęśliwy namydlam sobie dwie połówki tylnej części ciała i oczywiście jakżeby inaczej mogło się stać, ktoś wszedł do toalety.

Ja jeszcze rozumiem, gdyby to był jakiś chłopak, to by może zrozumiał, ale to weszła pani sprzątaczka. Jak sobie wyobrażę, co ona sobie mogła pomyśleć, kiedy zobaczyła dwudziestoletniego faceta stojącego bagażnikiem wywalonym do zlewu, w którym woda z moimi produktami tworzy niezły duet o wyglądzie płatków czekoladowych z mlekiem, a z przodu dynda mu jeszcze skurczony z zimna malutki wężyk, to mam ochotę zapaść się pod ziemię. Pani sprzątaczka nic nie powiedziała, była chyba w takim szoku co ja. Zrobiła tylko poker face i zamknęła drzwi. Później już jej na szczęście nie widziałem.

Nie potrzebuję żadnego bunkra, jakoś to przeżyję, ale jeszcze długo będzie to wspomnienie za mną chodzić i mam nadzieję, że owej pani sprzątaczki już nie spotkam :)

#JbAVi

W mojej firmie pracownicy dojeżdżają autobusem. Mamy taką możliwość, więc dużo osób z niej korzysta. 
Pewnego dnia po skończeniu pracy wszyscy pracownicy ładują się do autobusu, zmęczeni czekamy 15 minut, aż przyjdzie kierowca i rozwiezie nas do naszych miejscowości. Przychodzi kierowca, autobus rusza, gdy nagle z tyłu autobusu słychać męski głos: „Możecie powiedzieć kierowcy, żeby się zatrzymał?”. Kierowca zatrzymał się, facet już gotowy, aby wysiąść, ale oczywiście ludzie chcieli się dowiedzieć, co się stało. Więc padają pytania typu: „Wsiadł pan do złego autobusu? Stało się coś poważnego? Wszystko w porządku?”. Nagle facet mówi: „Wsiadłem do autobusu, a teraz przypominało mi się, że przecież dzisiaj do pracy przyjechałem samochodem”. Cały autobus wybuchł śmiechem, w tamtej chwili już chyba nikt nie czuł się zmęczony. :)

#E5oi5

Pracuję w drogerii i zdarza mi się doradzać klientom na dziale kosmetycznym. Pewnego razu przyszła do mnie przesympatyczna pani, która poprosiła o pomoc w doborze pudru. Zapytałam o jej oczekiwania i przeszłam do przedstawiania moich typów. Sięgnęłam po tester wybranego pudru i nałożyłam pani kropelkę na dłoń, po czym powiedziałam, żeby drugą ręką rozprowadziła go sobie, aby zobaczyć efekt. Kobieta spojrzała na mnie i powiedziała z kamienną miną: „Niestety nie zrobię tego, bo nie mam drugiej ręki”... Zamarłam. Na szczęście pani zaraz zaczęła się śmiać. 

Miło spotkać osobę mającą do siebie taki dystans :)

#Uloh0

Byłam przez rok za granicą. Tam miałam liczne nieprzyjemności z cudzej lub mojej winy i głupoty. Męczy mnie trauma, której tam się nabawiłam. Mniejsza o szczegóły całego zajścia, w pewnym momencie miałam bardzo nieprzyjemne spotkanie z policją. Byłam wtedy niepoczytalna i wymagałam opieki psychologicznej. Zamiast tego zostałam przygnieciona do ziemi i zakuta w kajdanki tak mocno, że nie czułam palców. Zostałam przewieziona na jakiś komisariat, w puszce dla barbarzyńców, bez możliwości zapięcia jakichkolwiek pasów, przez co wyszłam z niej dość pokiereszowana. Przez wielki atak paniki dostałam jakieś zastrzyki. Skrępowano mnie bardzo mocno jakimiś pasami, bo stawiałam opór. Zawleczono mnie do celi i zabrano mi buty. Ktoś szybko odczytał mi moje prawa, ale niestety nic z tego nie rozumiałam. Siedziałam chwilę w tym pomieszczeniu bez okien, aż przyszła grupka policjantów i zmusiła mnie do położenia się na zimnej podłodze celi. Przygwoździli mnie siłą do posadzki i rozcięli ubrania, wszystko, zostawili jedynie majtki. W tym momencie odwrócili moją głowę od kamery, która znajdowała się w pomieszczeniu. Dali mi jakąś zimną sukienkę, ale gdy odmówiłam, przydzielono mi dres. Wciąż nie miałam butów ani skarpetek, a było bardzo zimno. Nabawiłam się grzybicy. Bardzo płakałam i błagałam, żeby mnie wypuścili. Nikt nie wiedział gdzie jestem, włącznie ze mną. Dalej nie wiem gdzie byłam. Później wychodziłam na przesłuchania, rozmowy z głównym dowodzącym ich posterunku i tak dalej. Nie pozwolono mi porozmawiać przez telefon. Później po dwóch nocach pobytu tam (nieprzespanych ze strachu) zostałam zawieziona do szpitala, gdzie dostałam opiekę i pościel, na widok której cieszyłam się bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

Nie mam pojęcia dlaczego rozcięli mi wtedy te ubrania, to nie było normalne. To było przerażające i traumatyczne. Nie mogę spać po nocach, bo mi się to przypomina. Nie mogli po prostu kazać mi się przebrać?? To nie daje mi spokoju.
W tej chwili leczę się na ciężką depresję i zmagam się z problemami neurologicznymi potraumatycznymi. Jest lepiej.

#eFFr0

Po dłuższym czasie związku z chłopakiem zostałam zaproszona przez jego rodziców na weekend. Nigdy wcześniej u nich nie byłam, a widziałam się z nimi raz, może dwa. No ale w końcu to musiało nastąpić. Zestresowana i spięta wsiadłam w auto i z najpotrzebniejszymi rzeczami ruszyłam w podróż ku nieznanemu.

Wieczorem zebraliśmy się całą rodzinka na pogaduszkach. Jakieś winko, gadka szmatka i tak zleciało parę godzin. W pewnym momencie zachciało mi się trochę siku, jako że alkohol robi swoje, ale że rozmowa się kleiła, to postanowiłam jeszcze trochę się wstrzymać. I tak minęła kolejna godzina, a gdy nie mogłam się skupić na niczym innym jak na nieoddaniu moczu na krzesło i podłogę rodziców ukochanego, to dyskretnie spytałam go, czy zaprowadzi mnie łazienki. Gdy już znalazłam się w tej cudownej świątyni i pozbyłam się spodni, zdałam sobie sprawę, że jak wypuszczę ten wstrzymywany przez godziny wodospad, to wszyscy to usłyszą, a że taka ze mnie wstydliwa osoba, postanowiłam sikać po ściankach, coby ciszej było. Wszystko dobrze, pęcherz prawie pusty, wstaję, patrzę pod nogi, a tam co? Obsikany przeze mnie dywanik... Oczywiście panika, setki myśli co tu robić, żeby nie było widać. Średniej wielkości plama moczu na dywaniku nie wyglądała zbyt zachęcająco jak na pierwsze spotkanie, więc wzięłam ręcznik i zaczęłam ścierać tę plamę. Po paru minutach plama zmieniła się w plamkę, a ja uradowana umyłam ręce i wróciłam do stołu.

Nikt nie wie – a przynajmniej ja żyję w takiej świadomości – o tym incydencie, oprócz mnie i nieszczęsnego dywanika ;)
Dodaj anonimowe wyznanie