#c3QJm

Pamiętam, że już jako dziecko starałam się sama zarabiać na siebie, aby nie musieć prosić rodziców o pieniądze na moje zachcianki. W domu się nie przelewało, rodzice zarabiali najniższą krajową, czasem ledwo starczało "do pierwszego". Sytuacja poprawiła się, gdy mój 8 lat starszy brat poszedł do pracy. Otworzył jakiś dochodowy biznes i zaczął dokładać się do domowego budżetu. Nigdy nie zdradził, ile dokładnie zarabiał, ale było tego na tyle dużo, że to w praktyce on finansowo utrzymywał rodzinę, a i jemu samemu starczało na różne jego fanaberie. No, ale to była kasa "wspólna", ja nie miałam żadnych podstaw, żeby prosić regularnie o coś tylko dla siebie.

W liceum ja i moje trzy najlepsze przyjaciółki weszłyśmy w tak zwany "okres buntu". Zachowywałyśmy się jak typowa zepsuta młodzież: papierosy, alkohol, częste wizyty w klubach, seks z przypadkowymi chłopakami, ślepa pogoń za markowymi ciuchami... Ciuchy były tym, na co szło najwięcej kasy, moje zapasy gotówki szybko się wyczerpywały, a dziewczyny wydawały się mieć forsy jak lodu. Często mi coś fundowały i chociaż oponowałam, mówiąc, że nie trzeba, nie przyjmowały odmowy. Chęć posiadania modnych ubrań cały czas walczyła we mnie z nabytym już w dzieciństwie przekonaniem, że na własne głupoty powinnam zarabiać sama. Ale ostatecznie, choć z wyrzutami sumienia, jednak przyjmowałam ich prezenty, tym bardziej, że żadna nigdy nie chciała zwrotu kasy.

Z czasem dorosłyśmy, przystopowałyśmy, każda z nas zaczęła pracować i nie było już czasu na tak częste spotkania. Ostatnio spotkałyśmy się u mnie przy paru butelkach wina, zaczęło się wspominanie dawnych lat i zwierzenia. I tak oto dowiedziałam się, skąd miały tyle kasy na ciuchy. Okazało się, że wszystkie trzy uprawiały seks za pieniądze... z moim bratem.

Zatkało mnie i początkowo nie chciałam w to uwierzyć. Postanowiłam zapytać o to brata. Z pewnym wstydem, ale jednak, przyznał się do wszystkiego. Zapytany dlaczego tak robił, odparł coś w stylu: "Miałem 24 lata, ciągle byłem prawiczkiem, żadna dziewczyna nie chciała na mnie nawet spojrzeć, a jednocześnie miałem forsy jak lodu, więc jak tylko pojawiły się na widoku trzy pozbawione hamulców moralnych, szukające pieniędzy nastolatki, uznałem, że byłbym głupi, gdybym nie skorzystał z okazji."

Koleżanki powiedziały też, że ilekroć mój brat im płacić, dawał im coś ekstra, aby i mi też coś kupiły, bo - jak to określił: "Nie chcę, aby czuła się gorsza, a jednocześnie wiem, że jak zacznę jej tak bez powodu dawać kieszonkowe, to ta pijawka się przyzwyczai i już się od mojego portfela nie odklei". No cóż, ilekroć teraz przeglądam szafę i patrzę na ciuchy, które wtedy kupowałam albo dostawałam od przyjaciółek, jakoś mi się robi niedobrze.

#ApHjY

Mam 24 lata i wstydliwy problem.
Mam przerost warg sromowych. Brzydzę się sobą i tym, jak wyglądają moje okolice intymne. Z tego powodu nigdy nie uprawiałam seksu, unikam basenów i plaż (żeby nie zakładać stroju kąpielowego), nie noszę leginsów... a nawet nie byłam u ginekologa. Tak bardzo się boję i wstydzę. Pewnie myślicie "Rzeczywiście, lekarze nie takie rzeczy widzieli". Może i tak. Ale ja nie jestem lekarzem, coś, co dla nich może być nudną wizytą, dla mnie jest traumą i sprawia, że chce mi się wymiotować ze stresu.
Wizja zbliżenia z mężczyzną? Wyobrażam sobie, jak byłby obrzydzony, gdyby mnie zobaczył i nie umiem się przemóc, zaufać, że dla właściwego faceta nie będzie to miało znaczenia.

PS Nie, nie stać mnie na chirurga plastycznego.

#5II6w

Niedługo przed swoim ślubem pojechałem do stolicy na konferencję, na której poznałem pewną kobietę, nazwijmy ją Anią. Ania była wystrzałowa, inteligentna, świetnie się dogadywaliśmy – również po zakończeniu części oficjalnej. Trzy dni minęły jak z bicza strzelił. Nic dziwnego, że po powrocie do domu byłem jakiś dziwny, co nie uszło uwadze narzeczonej. Była sprzeczka, parę cichych dni, ale w końcu sytuacja wróciła do normy.

Przewińcie 10 lat do przodu. Ania wyskakuje mi na fejsie w znajomych znajomych. Z ciekawości wchodzę na jej profil, a tam... hasła pisowskie, hasła ultrakatolickie, imigranci do domu, aborcja to zło, tu różaniec, tam koronka.

Szczęka mi opadła i potoczyła się do kuchni. Jak żyję, nie spotkałem nikogo czyje pierwsze wrażenie tak bardzo różniło się od rzeczywistości.

#ZznpB

Uprawialiśmy seks z dziewczyną. Byliśmy dość cicho, gdyż w drugim pokoju był mój współlokator. W pewnym momencie tak zaszaleliśmy, że z hukiem spadliśmy z łóżka, wprost pod drewniany regał z jakimiś pierdołami i książkami. Regał się na nas przewrócił, rumor nieziemski się z tego zrobił.

Mój współlokator wpadł do pokoju, myśląc że coś mi się stało (w sumie chyba nie wiedział, że nie jestem sam). W momencie, gdy ogarnął co i dlaczego się stało, doszedłem... wprost na jego bose stopy. On zapytał tylko, czy nic się nam nie stało, pomógł wygramolić się spod sterty rupieci i wybuchając śmiechem, poszedł umyć nogi z mojego dzieła. My w tym czasie, również zanosząc się śmiechem, ubraliśmy się, współlokator wrócił pomóc sprzątać. Do dziś się z tego śmiejemy, a najbardziej współlokator, który od tego momentu do mojego pokoju wchodzi w kapciach xD.

#SiOIj

Mam siostrę starszą o 11 lat. Jak miałem 7 lat, to miała chłopaka, który mieszkał u nas na osiedlu. W dzień przed maturą pokłócili się i on z nią zerwał, na dodatek SMS-em. Bardzo to przeżywała, pół dnia płakała, a wiedziałem, że ta matura to było coś bardzo ważnego. Byłem bardzo wkurzony, że on sprawił taką przykrość siostrze.

Chłopak ten miał samochód i był z niego bardzo dumny. Poszedłem na pole, znalazłem kamień o ostrej krawędzi, zakradłem się do jego samochodu i porysowałem mu klapę od bagażnika. Byłaby to świetna zemsta, gdyby nie to, że pogodzili się dwa dni później. Nigdy nikomu o tym nie powiedziałem.

#mdFvY

O zdradzie.

Z A. Byliśmy razem dwa lata. Z charakteru małomówny, dość bystry. Zawsze obojętny, nie okazujący żadnych uczuć w stosunku do mnie. Spotykaliśmy się w weekendy, mimo że mieszkał niedaleko. Z intymnością też było kiepsko. Wymówki, oczywiście z jego strony. W końcu i ja przestałam mieć ochotę. Przytulał się do mnie tylko wtedy, gdy wiedział, że mam okres, przecież wtedy nic nie będzie. Ciągle grał w gry, potrafił zamknąć się na 8 godzin w pokoju i z niego nie wychodzić, prowadząc rozmowy z kolegami. A po zakończonej grze do mnie nie odzywać się ani słowem. Był leniwy, zawsze ze wszystkim zwlekał, granie do późna i wstawanie po południu. Spotkanie ze mną odkładał do późnych godzin. Całe swoje wolne dni spędzałam sama czekając na niego. Myślałam, że taki ma charakter i zaakceptowałam stan rzeczy, przecież ludzie są różni. Nigdy nie wiedziałam na czym stoję, nie określał się. Ufałam mu i wierzyłam, nigdy nie dał mi żadnego powodu do podejrzeń o zdradę.

Dzień jak co dzień, wyszedł do pracy (wtedy łaskawie został u mnie na noc). Ja postanowiłam, że nie pójdę do pracy. Zadzwoniłam i powiedziałam, że jestem chora, nie będzie mnie cały tydzień. Mam 2 prace, mieszkam sama, więc muszę sobie jakoś radzić. Ciężkie miesiące bardzo dały mi w kość i od pewnego czasu byłam okropnie styrana. Nie miałam już siły na nic. W tym swoim lenistwie stwierdziłam jednak, że pojadę na miasto coś sobie kupić, nigdy na nic sobie nie pozwalam, więc odrobina przyjemności mi się należy. Przechodząc obok kawiarenki w oknie dostrzegłam swojego chłopaka pijącego kawę, uśmiechniętego. Nie był sam. Towarzyszyła mu Karyna z rzęsami na pół kilometra. Po pierwsze szok, a później... Weszłam do kawiarni i przysiadłam się do nich.

A. zrobił się blady jak ściana. A ja z uśmiechem na ustach, przedstawiłam się i zaczęłam rozmowę z Karyną. Pochwaliłam zgrabną sylwetkę, kazałam wstać, powiedziałam, że ma fajny tyłek, pochwaliłam rzęsy i kręcone włosy, które A tak bardzo lubi. Nawet zaczęłam się z nią porównywać. Gdy Karyna zajarzyła co się święci, zaczęła się zbierać do ucieczki. Więc powiedziałam, że świetnie, że już wychodzimy. Pójdziemy do mnie i dam jej rzeczy A., skoro dziś się do niej wprowadza, to musi coś przecież ze sobą mieć, i nie ma z czym zwlekać. Powiedziałam też, aby go pilnowała, bo przecież to taki skarb, że każda kobieta w mieście na niego leci.

A próbował mnie odciągnąć, ale byłam bardzo miła również dla niego. Gdy zaczęli uciekać i w końcu wyszli z kawiarni, zostałam sama i się rozpłakałam, wszystkie nerwy puściły. Ludzie mnie pocieszali, ale do mnie nic nie docierało. Cierpiałam strasznie. Napisałam A. żeby zabrał swoje rzeczy, bo inaczej wyrzucę. Happy-Endu brak. Moja samoocena spadła do zera. W tej chwili nie ufam nikomu. Nie wiem czy kiedykolwiek będę.

#6vCjG

Mój chłopak ( nazwijmy go Bartek) ma 23 lata, pracuje za granicą, jeździ vanem po Europie. Na porządku dziennym jest u niego zapraszanie ludzi bezdomnych/proszących o pieniądze na jedzenie na obiad. Porozmawia, pośmieje się z nimi, daje im trochę odpocząć od problemów. Ktoś zgubił pieniądze i nie ma na pociąg albo mu brakuje? Dołoży bez mrugnięcia okiem. Ludzie biorą tylko wtedy od niego numer konta i na następny dzień oddają, nigdy nie było z tym żadnego problemu.

Ostatnio zadzwonił do mnie, że we Francji na stacji benzynowej zauważył dwójkę dzieci z ojcem, który rozpaczliwie grzebał przy aucie. Z racji tego, że mój chłopak skończył ''szkołę dla mechaników'', to podszedł. Faceta okradli i ma pusty bak, nie dojedzie do domu, a żona za kilka dni rodzi - tu pokazane zdjęcia + pełno obrazków Boga w aucie, łącznie z tatuażem na ramieniu, przedstawiającym Maryję. Bartek powiedział, że mu zatankuje. Ojciec dzieci poprosił także o kupno biletu na prom do Anglii. Wyszło około 300 euro. Dzieci wraz z ojcem (który się popłakał) szczęśliwe. Wymienili się numerem telefonu i konta w banku, i co? I nic. Pieniędzy nie ma, dał się oszukać.

Cóż, może ktoś z Was będzie miał podobną sytuację - tak teraz naciągają na pieniądze za granicą. Co na to Bartek? Nic. Powiedział tylko, że "mógł mnie za te pieniądze gdzieś zabrać, ale trudno". Nadal pomaga ludziom, nie zraził się.

#ZvsSC

Spotkała mnie dzisiaj w nocy dziwna sytuacja. Zacznę od tego:
Pracuję za granicą, śpię w baraku przy budowie, i w tym baraku się stało coś dziwnego. W nocy około 3:00 przebudziłem się, światło zapalone (ja gaszę zawszę),wiec wstaję i idę wyłączyć , przy okazji wywróciłem się o buty (nie moje),

Damskie pantofelki w momencie, gdy się podniosłem dostrzegłem kobietę w łóżku (w baraku są dwa łóżka), nie wiem skąd przybyła, była w kiepskim stanie, krew zaschnięta na twarzy, cała w błocie. Gdy ją obudziłem okazało się, że jest polką (no proszę jaki świat mały). Po krótkiej rozmowie dowiedziałem się, że jestem ch###, bo ją obudziłem i nie chciałem wezwać taxi( chciałem najpierw żeby wytłumaczyła mi co robi w moim baraku) po około półtora godziny powiedziała, że przyjechała na wakacje, ale hotelu nie znalazła to poszła na imprezę i wracając się potknęła (stąd krew i błoto).

Na koniec pozwoliła się odwieść do hotelu poczekałem aż wejdzie do swojego pokoju i pojechałem do pracy prosto. O sprawie bym zapomniał gdyby nie to, że po pracy czekał na mnie samochód, karku z niego wyskoczył i dostałem w nos. Za co? Po ponoć ja ściągnąłem do siebie i chciałem wykorzystać. Na szczęście mamy monitoring. :)

Więcej nie pomagam w d### mam pomóc bliźniemu, który ci nóż w plecy wbije. Wiec jak ktoś chcę odpocząć, nie liczcie na mnie.
Ps. pozdrowienia z komisariatu.
Pps. Nos nie jest połamany.

#ehM1X

Mój chłopak zawsze był egoistą. W tygodniu warzywo, w weekend król imprez. Nie umiał się ze mną bawić, nie zabierał na randki. Za każdym razem, gdy mówiłam, że to koniec, po miesiącu się ogarniał i było super.

Po ponad 3 latach zamieszkaliśmy razem i się zaczęło...
W tygodniu odzywał się do mnie tylko podczas obiadu i gdy kładliśmy się spać. W weekend zawsze kumple. Dla nich był cudowny, ja byłam jak jego mama.
Pranie, gotowanie i sprzątanie, dbanie o budżet i zakupy.

Miarka się przebrała, rzuciłam go.

Tylko jest jedno małe ale... on mieszka teraz w salonie, a ja w sypialni. Nie stać mnie na wynajęcie mieszkania, a nie chcę mieszkać z kimś obcym.
Dogadujemy się jak nigdy.
Tylko że ja dbam o siebie, ćwiczenia, dieta, kino i spotkania ze znajomymi.
A on cały dzień na kanapie, YouTube i zupki chińskie na obiad i kolacje.

Trochę mnie to śmieszy, a trochę mi go żal.

Patrzenie, jak bezsensowne jest jego życie, tylko bardziej mnie motywuje. I nie chcę, by się wyprowadził, bo znów byłoby tak samo, jak zawsze – zatęskniłabym i byśmy do siebie wrócili, a tak to widzę, co „straciłam”.
Dodaj anonimowe wyznanie