#2tbRr

Pewnego razu rozbolał mnie żołądek. Zaparzyłam więc sobie miętę. Jak wiadomo, aby mięta się dobrze zaparzyła, należy ją odstawić na parę minut zalaną wrzątkiem.
Zaczęłam więc sprzątać. 
Po pewnym czasie wróciłam po kubek. Byłam zdziwiona, że połowy zawartości nie ma. Pomyślałam, że to pewnie wiek robi swoje i po prostu nie pamiętam, że tyle już wypiłam, więc dokończyłam resztę wywaru.

Kilka dni temu znów zaparzyłam miętę. Przychodzę, a tu moja wspaniała kotka miała właśnie pół ryjka zanurzonego w moim kubku. Kiedy już nie mogła sięgnąć pyszczkiem, zamoczyła w kubku swoją łapkę i ją oblizywała...

Wtedy zorientowałam się, iż poprzednim razem ja to dopiłam :(
Postac Odpowiedz

A żołądek przestał boleć? :)

NieChceLoginu Odpowiedz

A tu łapka pewnie prosto z kuwety XD

Lyssa

o to akurat nie ma się co martwić. toaleta łap po kuwecie jest podstawą - choćby ze względu na wygodę chodzenia, żeby nie mieć żwiru między poduszkami. Taką podstawę stosują nawet koty, które z natury są brudasami - sama miałam takiego kota. Łapy czyściła w miarę dokłądnie, reszta ciała: dwa liźnięcia na kołnierz, dwa na brzuch, trzy na grzbiet, po jednym przetarciu łapą za uszami - i jna tym jej higiena się kończyła.

A co do samego wyznania - nic niezwykłego...

Dodaj anonimowe wyznanie