#6j7g7
- Obgryzam skórki przy paznokciach, a następnie zjadam je ze smakiem.
- Paznokcie także pożeram. Uwielbiam tę chrupkość w moich ustach.
- Zjadam swoje gile z nosa. Dla ciekawskich: są słone.
- Nie myję rąk po wyjściu z toalety. Nigdy.
- Sikam pod prysznicem. Mieszkam sama, więc dla mnie to nie problem, przynajmniej oszczędzam wodę.
- Podczas sikania zdarzało mi się wypić trochę swojego moczu. Dla ciekawskich: smakuje podobnie jak gile z nosa, tylko w formie płynnej.
- Z trzy razy w życiu po sporej ilości alkoholu połknęłam swoje wymiociny. Raz nawet wyleciało mi trochę z nosa. Piekło jak cholera.
Oprócz tego jestem wyjątkowo czystą i obiektywnie ładną kobietą. U mnie w mieszkaniu aż lśni. Nikt by mnie nawet nie podejrzewał o takie rzeczy. Pierwsi i zapewne ostatni dowiedzieliście się o tym wy.
Wiem doskonale, że to łaknienie spaczone i powinno to się leczyć, jednak nie potrafię iść do psychiatry i chwalić się wszem i wobec swoimi obrzydliwościami. Za bardzo się tego wstydzę, tym bardziej że w swoim mieście jestem dość szanowaną osobą. Dlatego swoje sekrety zabiorę ze sobą do grobu.
Jak ty sikasz że "podczas sikania" wypiłaś mocz?
Pewnie wycięła sobie żebro i pochyla się pod tym prysznicem jak sika xd
można lać do bębna i potem z niego walić
poza piciem własnych szczyn i dodatkiem "nigdy" do niemycia rąk - wcale nie jesteś wyjątkiem.
Skórki, paznokcie - standardjak paznokieć się nadłamie, czy skórka przeszkadza, to obgryzienie i przy okazji zjedzenie, jest najnormalniejszą reakcją. Tyle, że uchodzi to za kwestię "nie wypada". Gile z nosa - tak samo. Praktycznie każdy to robi, tylko się do tego nie przyznaje. Ze szczaniem pod prysznicem też nic wyjątkowego. Podobnie z laniem w wannie.
Z rzyganiem po chlaniu - też nic wyjątkowego. Każdy kto puszcał bełta po chlaniu, miewał okazję go połknąć, jeśli był na tyle trzeźwy by się pochamować, czy żeby leciało nosem - po prostu jama nosowa jets bezpośrednio polączona z ustną - jak coś leci pod wysokim ciśnieniem, w formie płynnej, to z automatu trafia też do jamy nosowej. A że piecze - alkohol, nawet wstępnie przetrawiony, zawsze na błonach śluzowych piecze.
Smacznego!