#B1yOo

Dużo słów można powiedzieć i mówi się o młodych matkach, które zaliczyły wpadkę w młodym wieku. Że sobie życie marnują, że jak sobie poradzą itd. Wiele moich koleżanek zaszło w ciążę, jak byłyśmy w gimnazjum/liceum/na początku studiów. Wiele z nich gorzko tego żałowało – miały ciężki okres, mało snu, nadrabiania, chore dziecko itd.

A ja żyję jak pączek w maśle, kończę studia, mam pracę, beznadziejną, ale mam. Byłam „mądrzejsza”, bo sobie problemu nie zrobiłam.

Tylko teraz one mają odchowane dzieci chodzące do przedszkola i pracę, bo przecież z nieba pieniądze nie lecą. Szkołę/studia też jakoś skończyły. Na mnie pracodawcy krzywo patrzą, bo zaraz na pewno zajdę w ciążę, a one mają coraz to lepsze stanowiska, bo dziecko już jest, stabilizacja rodzinna jest, wykształcenie też.

Ech... i weź tu bądź człowieku mądry.

#CiRAc

Jak byłem jeszcze w gimnazjum, miałem małego psa. W tym okresie bardzo podobał mi się cosplay, więc miałem parę przebrań, m.in. szturmowca i ten kostium chemika z „Breaking Bad”.
Pies miał kupioną sztuczną trawę na wypadek, gdyby musiał się załatwić, a nie byłoby nikogo w domu. Po powrocie ze szkoły zauważyłem, że mój piesek nieźle narobił na owej trawce, więc postanowiłem umyć trawnik, zanim przyjdą rodzice. Ale że się brzydziłem, ubrałem ten kostium z „Breaking Bad” i poszedłem do łazienki go umyć. Jako niedoświadczony czyściciel zalałem trawnik wszystkimi płynami, jakie znalazłem (m.in. płyn na bazie octu i domestos). Aby umilić sobie ten czas, puściłem sobie wtedy moją ulubioną piosenkę, mianowicie „Rasputin”.
I w tym momencie weszli moi rodzice.

Miny, kiedy poczuli zapach tego kwasu i zobaczyli mnie w kombinezonie jak z elektrowni – bezcenne.

#xgvuc

Nie jestem pełnoletni, więc jestem jeszcze zależny od opiekunów. Jestem trans chłopakiem, ale mój ojciec tego nie akceptuje, a babcia, która opiekuje się mną na co dzień, niby tak. Mimo to zwraca się do mnie zaimkami żeńskimi. Tak samo jak nauczyciele w szkole.

Z czasem coraz ciężej mi wytrzymać. Zdarza mi się być agresywnym i nie wiem co na to poradzić. Później jestem w stanie przez trzy dni wymiotować po każdym posiłku z samego obrzydzenia sobą. Chciałbym choć w najmniejszym stopniu siebie akceptować. Chciałbym mieć męskie ciało. Od roku jestem na tabletkach antydepresyjnych i chodzę na terapię, ale wciąż z dnia na dzień mam mniejsze chęci do życia. Niby za kilka dni idę do seksuologa, ale diagnoza sama w sobie też trochę trwa, a ja nie wiem, jak długo wytrzymam.

Po co to piszę? Nie, nie dla atencji i nie chcę żadnych rad. Po prostu nie umiem już trzymać tego w sobie, a nie za bardzo chcę martwić moich znajomych.

#l36Xw

Zawsze bałam się ludzi. To była dość dziwna fobia, przez którą wielu przyjaciół nie miałam i prawie dostawałam zawału, gdy ktoś, kogo nie znam, witał się ze mną, tudzież chwalił wygląd, pytał o drogę... Z powodu tej fobii rzadko można było spotkać mnie spacerującą po ulicy. Dlatego też zakładałam słuchawki i chodziłam po lesie. Był on między dwiema wioskami, w czym jedną moją. Ścieżki w lesie znałam na pamięć, lepiej niż korytarze we własnym domu, więc szłam z zamkniętymi oczami. I nagle BAM! Moja znerwicowana osoba zderzyła się z czymś! Otworzyłam oczy. Naprzeciwko mnie stał chłopak... Oboje wypaliliśmy: „Przepraszam” z opuszczonymi głowami i próbowaliśmy się wyminąć. Ale nie, los zadecydował inaczej – zderzyliśmy się ponownie. Tym razem wybuchnęliśmy śmiechem i jakoś tak rozmowa zaczęła się kleić...

No i tak jakoś wyszło, że od trzech lat razem przezwyciężamy naszą wspólną fobię ;)

#B6drW

Jako że przechodzimy z moim mężem przez poważny małżeński kryzys, zapisaliśmy się do pani psycholog, wyspecjalizowanej w reperowaniu relacji w związkach. Każda wizyta to spory wydatek, ale głęboko wierzyliśmy, że dzięki tym spotkaniom uda się nam na nowo wypracować zdrowe relacje.
Wczoraj zadzwoniła do mnie nasza specjalistka, aby odwołać najbliższą wizytę. Powód? Właśnie się rozwodzi…

#eYKHq

Ostatnio na spotkaniu biznesowym w małej dusznej sali puściłam śmierdzącego bąka zabójcę. Żeby oczyścić siebie i swoje szanowne cztery litery, poprosiłam o zamknięcie okna, ponieważ jakiś smród zaleciał z dworu i nie pozwala nam się skupić.
Tym sposobem zmusiłam 11 mężczyzn do wąchania mojego zawiesistego smrodu przez resztę spotkania.
Szybko doszliśmy do porozumienia :D

#zUzKK

Co jakiś czas robię sobie czystki na Facebooku, tj. usuwam tych znajomych, z których nigdy nie zamieniłam ani słowa, z którymi nie mam kontaktu od lat etc. Zwyczajnie chcę mieć tam porządek.

Ostatnio miałam wolną chwilę, więc postanowiłam się tym zająć. Usunęłam ze znajomych około trzydziestu osób, kiedy nagle ktoś postanowił do mnie napisać. Był to kolega z gimnazjum, z którym nie rozmawiam od prawie dziesięciu lat.

Był zły, że go usunęłam, bo popsułam mu ładną liczbę znajomych.

Na ten moment ja mam ich siedemdziesiąt i się w tym gubię – on ma ich ponad sześciuset. Jednym z nich jest mój kuzyn, który mieszka na drugim końcu Polski i którego nigdy nie widział na oczy.
Dodaj anonimowe wyznanie