#bg99Z

W gimnazjum w dzień patrona mieliśmy wolne od zajęć, ale zamiast tego zmuszano nas do pojawienia się w szkole, bo liczono nam obecności. Lipa, ale przynajmniej konkursy nie były obowiązkowe. Ja brałem udział w konkursie wcinania hot doga na czas.
Zabrzmi to źle, ale miałem dość pojemne gardło. Trochę oszukałem i najpierw pozwoliłem parówce przelecieć w całości do żołądka, a potem tylko szybko dojadłem bułkę. Nie było warto, bo zdyskwalifikowali mnie, uderzenie parówki o dno żołądka ciążyło mi przez resztę dnia, no i spojrzenia jurorów były dość wymowne.
Wciąż to potrafię, więc znajomi robią sobie czasem ze mnie atrakcję na imprezach, ale nie polecam, bóle żołądka nie są tego warte.

#iLvkM

Weszłam dziś na fejsbukowe forum miłośników kotów i napisałam pierwszą prośbę o poradę. Mianowicie w zeszłym wyciągnęłam z rozpadającej się stodoły małą kotkę. Dołączyła do dwóch kotów należących do moich rodziców i ogólnie cała rodzinka dobrze się dogaduje. Problem zaczął się, jak tylko zrobiło się ciepło. Od wschodu słońca mój koteł śpiewa mi pod oknem serenady, trwa to z przerwami na jedzenie i sen aż do zachodu. Jest wysterylizowana. Po prostu chce wyjść na dwór.
Koty moich rodziców cały dzień leżą w słońcu na trawie i cieszą się ciepełkiem. Pomyślałam — OK, przez kilka tygodni powychodzę z moją na szelkach, pokażę jej, gdzie się kończy jej królestwo i pewnie bez stresu będę mogła wypuszczać wszystkie razem do ogródka.
A skąd.
Mojemu kotu działka się znudziła po jakimś tygodniu. Jak tylko się ją spuści z szelek, przeskakuje albo do sąsiada, albo na ulicę, albo na dach. Odwrócisz się na sekundę i jej nie ma. Ogólnie kot włóczykij po całości. Taki charakter.

Zapytałam więc na forum, co doradzają. Czy może wolierę na balkon, a może obrożę delikatnie kopiącą prądem, jak zbliży się do ogrodzenia (znajomy kupił taką dla psa, żeby nie wchodził na rabaty i świetnie się sprawdziła). Wiem, że jej nie upilnuję, bo ktoś w końcu zostawi otwarty balkon albo drzwi wejściowe i kotka zwieje.
W ciągu jakichś pięciu minut od napisania posta zostałam nazwana:
— skrajnie nieodpowiedzialną osobą, która nie powinna mieć zwierząt,
— debilką, która wypuszcza swoje koty do ogródka — przecież mogą wyjść poza i zginąć,
— nieczułą suką, bo jak można żywe stworzenie prądem! (eee... pastuchy elektryczne?),
— idiotką, która nie powinna się rozmnażać, skoro własnego kota nie potrafi przypilnować,
— trollem, bo nikt przy zdrowych zmysłach takiego posta nie napisze.

I teraz nie wiem. Czy rzeczywiście ze mną jest coś nie tak, czy to ludzie poszaleli?
Jakbyście byli ciekawi, czy otrzymałam chociaż jedną poradę albo pomysł — nie.

#u0tz0

Zakłady bukmacherskie. 
Zaczęło się w wieku 16 lat od obstawiania za przysłowiowe „2 złote”. Później pierwsza praca, swoja większa gotówka — pierwsze internetowe zakłady bez wychodzenia z domu. Parę stówek co miesiąc poszło. Z czasem pieniędzy zaczęło brakować, pożyczki od rodziny, kumpli — zawsze oddawane w terminie, nikt nic niepokojącego nie zauważył. Zawsze było mnie stać na wyjazd, wyjście na miasto. Do czasu.
Małe kredyty — przez aplikację bankową — dawali przez internet bez problemu, to się brało. Z miesiąca na miesiąc kolejne kredyty i tak do końca zeszłego roku.
Teraz chodzę na terapię. Trzymam się.
Zadłużenie? Trzysta tysięcy.
Nie wiem, czy sam dam radę to spłacić, z miesiąca na miesiąc gotówki brakuje, trzeba kombinować, by normalnie przeżyć. Przynajmniej przez 10 lat tak będę żył.
Nie wchodźcie w to. Nigdy.

#phrmb

Wiecie, jakie to uczucie mieć dziewczynę feministkę? Ja tak. Spotykałem się z nią przez dobry rok. Nie powiem – to była bardzo inteligentna i oczytana dziewczyna. Niestety jej feministyczne, niekiedy całkiem absurdalne odjazdy potrafiły mnie czasem mocno zirytować.

Ostatnio pod jednym postem rozpętała się dyskusja na temat kobiet padających ofiarami molestowania. W wielu aspektach akcja ta miała bardzo pozytywny charakter, ale odzywały się też głosy zupełnie debilne. Jeden z nich należał do wybranki mojego serca, która napisała mocny post, w którym krzyczała, że seks po alkoholu jest niczym innym jak gwałtem, bo przecież niewiasta nie jest wówczas w pełni władz umysłowych i może dać się nakłonić na coś, na co normalnie nigdy by się nie zgodziła.
W bezmyślnym odruchu szczerości napisałem komentarz: „Przecież już na pierwszej randce spiliśmy się jak dzikie prosięta i poszliśmy do łóżka”.
 
I tym sposobem kolejny facet zasilił szeregi singli. Może to trochę dziecinne, ale wiecie co? Nie żałuję!

#ONAGp

Już kilka dni po zakupie miałem problem z moim samochodem, więc oddałem go do naprawy i dostałem samochód zastępczy. Niestety ktoś w salonie przez ich jakąś wewnętrzną pomyłkę zgłosił na policję kradzież tego samochodu. Policja zadziałała bardzo sprawnie, jeszcze tego samego dnia byłem u siebie w firmie na spotkaniu z potencjalnymi klientami, kiedy to do sali wparowało dwóch policjantów, zakuli mnie w kajdanki i wyprowadzili na oczach niedoszłych klientów, poważnych biznesmenów.

Policja umywa ręce, bo zrobili to, co mieli zrobić, w salonie nikt nie poczuwa się do winy, bo gość sprawdził stan samochodów i zgłosił brak jednego z nich, a tylko ja mam przewalone u szefa za akcję z policją i stratę klienta. A potem czytam te mądre cytaty w internecie, że „dobra karma zawsze wraca” i że w ogóle światem kieruje sprawiedliwość. Kto w to wierzy?

#Y1gfL

Dzisiaj, już któryś raz z kolei, zaprosiłam mojego chłopaka na noc. Niestety, mój ojciec miał co do niego inne plany i zachlał go w trupa. Mój ukochany zarzygał mi łóżko, mnie, pół podłogi i siebie przy okazji. Dodam, że zrobił to na spaniu i nie da się go obudzić, żeby chociaż poszedł się umyć. Nie wiem, czy winić ojca, który nie reagował na jego odmowy, czy brak samozaparcia i asertywności w chłopaku.

Szykuje się cudowna noc (a może i życie?).

#fqfjA

Jestem facetem, który zawsze ma rolkę papieru na szafce przy łóżku. Znajomi się ze mnie śmieją, że wiadomo, zabawy pod kołdrą, te sprawy, a ja się śmieję i głupkowato przytakuję, że, he, he, przyłapali mnie i że to nic złego, bo wszyscy to robią i po to mi ten papier. A tak naprawdę to po prostu strasznie płaczę co noc.

#dTYYc

Szłam ze szkoły do domu. Idąc już ulicą, na której mieszkałam, zauważyłam, że jakaś pani macha do mnie w oknie. Nie wiedząc, o co chodzi, zaczęłam do niej też machać. Po dłuższej chwili mojego machania pani przestała i się na mnie patrzy jak na ostatniego debila. Dopiero wtedy zorientowałam się, że ta pani wcale do mnie nie machała, tylko myła okno...
Dodaj anonimowe wyznanie