#T7bbP
Dlatego też, gdy kończę sam ćwiczyć na danej maszynie, to zanim zejdę, zmieniam obciążenie na o kilka stopni cięższe, żeby osoba, która po mnie usiądzie, pomyślała, że faktycznie ćwiczyłem z takim ciężarem.
#Cbu7o
Mój pokój wiecznie wygląda jak istny armagedon. Nie pomagają prośby, groźby rodziców. Wiecznie majtki, skarpety, spodnie, bluzki, buty i inne rzeczy na środku. W jednym momencie w moim pokoju było dwadzieścia pięć kubków (a większość z nich z pokaźną hodowlą pleśni i grzybów), trzydzieści pięć butelek po napojach i dziesięć puszek.
Staram się to zmienić, zacząć robić to cholerne pranie, ale naprawdę nie potrafię. A wszystko, co napisałam, jest prawdą. Zbyt obrzydliwą, by komukolwiek się przyznać...
PS Moja rodzina jest normalna. Nie jesteśmy patologią, chociaż patrząc na siebie, to ja chyba jestem.
#Hf8Iu
Jednak para, która przy w połowie odsłoniętej przebieralni uprawiała miłość oralną, ją przebiła. Ssąca panienka jeszcze groziła złożeniem na mnie skargi, bo wyrzuciłam ją ze sklepu.
Serio, ludzie?! Jesteście obrzydliwi!
#LpHU9
#kqKB4
Jakiś czas temu siedziałam sobie z chłopakiem w kuchni. Rozmawialiśmy o czymś i po chwili tak znikąd zaczęliśmy się namiętnie całować. Chęć na zabawę, szybkie przejście z kuchni do mojego pokoju, gdzie czekało całkiem nowe, ogromne rozkładane łóżko. Odepchnęłam go, rzucając na owo cudo... i to był błąd. Usłyszałam trzask łamanych desek. No ale jako że atmosfera była gorąca, to postanowiliśmy sprawdzić to później.
Kiedy po skończonej „zabawie” leżeliśmy chwilę, przytulając się, przypomniałam sobie o tym podejrzanym dźwięku. Wstajemy, podnosimy materac, no i... kilka desek faktycznie się połamało. Tragedia, co teraz? Mieszkam jeszcze z rodzicami, łóżko było kupione dosłownie kilka dni wcześniej, do tego za dwa dni ma przyjechać siostra na noc, więc trzeba będzie je rozłożyć. W popłochu szukaliśmy czegoś, czym możemy to naprawić. Brak desek w domu. To co, skleić? Owinąć taśmą? I co dalej??? No nic, trzeba jechać do sklepu meblowego, zapytać o pojedyncze deski do tego łóżka. Można było to załatwić dopiero następnego dnia. Chłopak pojechał po deski, nie było najmniejszego problemu, dostał je za darmo, no i niby wszystko pięknie! Jeden szkopuł: Do przyjazdu siostry zostały tylko dwa dni. W czwartek jednak oboje kończyliśmy zajęcia na tyle późno, że moi rodzice już dawno byliby w domu, a w piątek już o 17 miałam się spodziewać jej przyjazdu. Kiedy podmienić połamane deski na nowe, skoro trzeba mieć czas na rozmontowanie wszystkiego???
Jak zawsze plan idealny: W piątek mój kochany chłopak około 13 przyjeżdża z nowymi deskami, unikając moich sąsiadów, włamuje mi się do mieszkania, naprawia łóżko, zamyka drzwi i ulatnia się z miejsca zbrodni. Pół godziny po jego wyjściu zadzwoniła moja siostra: „Hej! Jednak przyjechałam wcześniej, zrobić ci obiad?”.
Jesteśmy dziećmi szczęścia...
#u1k9W
Teściowa pracuje za granicą, ma się dobrze, obrotna kobieta itp. Do tej swojej pracy prowadzi w naszym mieście interes — sklep, w którym ma pracownika i można by pomyśleć, że samo się „jakoś kręci”. Owszem, trzeba tego doglądać, ale... właśnie. Jest problem, bo jej nie ma na miejscu i nieustannie prosi swoją córkę (a moją lubą) o pomoc. Pomoc w stylu trzeba podjechać zrobić to i tamto, przypilnować tego i tamtego. I tak kilka razy w tygodniu. Sama nie zawsze na weekend przyjeżdża do domu, „bo nie ma po co” albo „bo się nie opłaca”. Ostatecznie większość pracy przy tym biznesie jest na głowie mojej ukochanej, która ma swoje rzeczy na głowie, swoje życie, pracę, studia itp. Sprawa zabrnęła daleko do tego stopnia, że teściowa potrafi robić wyrzuty, że córka odmawia „pomocy”, bo ma swoje sprawy. Wszystko byłoby OK, gdyby nie fakt, że to trwa jakieś... ponad 2 lata.
Pomijam całkowicie kwestię, że taka stała „pomoc” obciąża nasz budżet dojazdami, kosztami paliwa itp. po to, aby teściowa miała z tego interes, a co za tym idzie, zarabiała na tym pieniądze. Bardziej kieruję się dobrem mojej ukochanej, która traci czas i energię dla biznesu swojej mamy.
Pytanie do was. Czy to jeszcze pomoc, czy już praca? Moim zdaniem praca, ale w tej kwestii nikt mnie nie słucha ;)
#Akq0s
#o5YlG
Kiedyś z bratem mieliśmy syf w pokoju, więc ojciec kazał nam posprzątać. Mojemu kochanemu braciszkowi powiedział: „Synku, proszę, posprzątaj w pokoju”, a mi powiedział „Ja pierdolę, jaki z ciebie syfiarz. Czy ty naprawdę masz takiego downa, że nie potrafisz posprzątać?”. Moje koleżanki traktuje jak jakieś śmiecie, a jego kolegów i koleżanki jak idealne dzieci, raz nawet potrafił wyzywać mnie i moją koleżankę za to, że się śmiałyśmy. I nie chcę, żeby ktoś pomyślał, że jestem zazdrosna czy coś, bo nie jestem. Po prostu uważam, że powinni nas traktować tak samo, a nie tak, że jedno dziecko czuje się, jakby było niechciane.