#nPspV

Chciałbym mieć normalne życie...

Życie bez ciągłego myślenia o śmierci, o tym jak dobrze byłoby już nie żyć, odciążyć rodzinę od zmartwień. Mam 17 lat i co raz ciężej jest robić mi cokolwiek (dosłownie), z łóżka wstaję tylko do łazienki i po butelkę wody, nie mam ochoty jeść, ani rozmawiać z rodziną czy znajomymi. Do szkoły uczęszczam rzadko, a kiedy już to myślę o tym, żeby rzucić się pod koła samochodu, lub iść na stację i skończyć to wszystko.

Jeśli dowiedziałbym się, że mam raka, albo inną nieuleczalną chorobę, to raczej nie byłbym smutny, tylko szczęśliwy, że dostałem taką szansę. Nie wiem już co robić, nawet leki antydepresyjne mi nie pomogły. Mimo, iż mam jedną przyjaciółkę to nawet myśl, że mógłbym ją zostawić, przestaje mieć dla mnie znaczenie. Obawiam się, że nie będę potrafił żyć dłużej.

#JYso0

Wielka kolejka w supermarkecie, do wszystkich kas jedna, na telewizorku wyświetla się numer kasy, do której trzeba podejść. Ludzi pełno, wszyscy ustawieni w lewą stronę. Przychodzi moja kolej, czekam cierpliwie na swój numer. Okej, kasa nr 13. A tu nagle podchodzi sobie czarnoskóra kobieta i jak gdyby nigdy nic idzie do kasy (w kolejce nie stała). No to mówię grzecznie, że wszyscy czekają na swoją kolej i ona też powinna. Babeczka nagle wpada w płacz, histeria na pół sklepu. Wrzeszczy, że jestem rasistką i ona dzwoni na policję. Podchodzi do nas pracownica sklepu i pyta co się dzieje, więc tłumaczę jak wygląda sytuacja, a baba dalej histeryzuje coś o dyskryminacji czarnoskórych. Całe szczęście pół kolejki widziało co tam się odjebało i obeszło się bez policji.

Chyba czas zacząć uważać na czarnoskórych i wszelkich innych, bo jeszcze w więzieniu za rasizm skończę.


PS Do kasy i tak poszła bez kolejki.
Najlepsze, że po polsku mówiła jak przeciętny Polak, akcentu innego brak. Wygląda na to, że trochę czasu już tu spędziła albo wychowała się w Polsce.

#6UPeG

Hej, mam 15 lat i nie pamiętam, co robiłam wczoraj. Ani przedwczoraj. Ani trzy dni temu. Po dłuższym zastanowieniu może sobie przypomnę, ale to nic pewnego. Jeżeli coś do mnie mówisz, to nie gniewaj się, że potem nie będę w temacie. Następnego dnia najprawdopodobniej nie będę pamiętać, że się w ogóle wiedzieliśmy. I nie bądź zły jak słyszysz coś ode mnie czwarty raz. I tak będę to opowiadać tak, jakbym nigdy wcześniej o tym nie mówiła. Nie gniewaj się, że czasem cię nie poznam na ulicy albo zapomnę twojego nazwiska. Mam 15 lat i boję się, że pewnego dnia nie będę wiedziała kim jestem.

#Jby5P

Jestem dwudziestoletnim facetem, który nigdy nie miał dziewczyny ani nawet nie przytulał żadnej, bo nigdy nie miał żadnych przyjaciół. Wiecie, taka szara myszka, przegryw, który siedzi w pierwszej ławce, ma duży trądzik i jest gruby. Tak że miałem zero kontaktu werbalnego i fizycznego z płcią przeciwną (zazwyczaj 4/5 klasy to byli chłopcy).

Do teraz.


Zacząłem chodzić do pewnej młodej dentystki. Pewnie myślicie "no i?". Otóż podczas zabiegu dotyka ona moją głowę swoim pokaźnym biustem. I to nie tak lekko smyra, tylko dość mocno uciska.
Pewnie ktoś taki jak ja na moim miejscu by dostał erekcji. Ale nie ja. Ja się wycwaniłem - nie biorę znieczulenia, przez co czuję ból, na którym się skupiam i przez to nie ekscytuję się za bardzo.
Jak na razie działa.


PS. Ma męża.

#zyX0G

Ja i moja o rok starsza koleżanka kiedyś często pisałyśmy do siebie nocami, na różne dziwne tematy. Jednego razu byłam tak śpiąca, że od razu położyłam się do łóżka, no ale telefon zadzwonił, więc się podniosłam. "Co byś zrobiła, gdyby okazało się, że twoja koleżanka jest niedźwiedzicą?" - przeczytałam pytanie. 

Trochę byłam nim zdziwiona, ale ok. Uruchomiłam kreatywność i po chwili zaczęła płynąć moja radosna twórczość - że poszłybyśmy do lasu, połowiłybyśmy rybki, wspólnie tropiły ślady itp. Odpowiedziała mi linijką pytajników i wykrzykników, ale że byłam zbyt zmęczona, zasnęłam.

Rano w szkole podeszła do mnie i pokazała jeszcze raz naszą rozmowę. Okazało się, że było tam napisane NIE-DZIEWICĄ. Człowiek zmęczony nie myśli.

A teraz wyobrażam sobie dziewczynę, której rozwiązaniem problemu utraty dziewictwa jest wspólne łowienie ryb...

#pnkn4

Mam 23 lata i odkąd zaczęły mi się podobać kobiety, dużo bardziej pociągały mnie te ze sporą nadwagą, tak zwane BBW czy tam feedee, mimo tego że sam uprawiam zawodowo sport i jestem bardziej przykładem rzeźby niż masy. Od prawie 4 lat byłem w związku z laską która nie spełnia tego założenia (typowa fitnesiara, też uprawia sport) i wszystko układało się dobrze aż do początku poprzedniego semestru.
Zaczynałem studia drugiego stopnia, dostałem ciekawą ofertę z pewnego klubu i przeniosłem się do innego miasta.
Od razu moją uwagę zwróciła jedna z dziewczyn mój ideał, w miarę wysoka, pokaźny biust, duży brzuch, tyłek jak dwie poduszki, po prostu nie mogłem oderwać od niej wzroku. Poznaliśmy się szybko, ale przez dwa tygodnie relacja ograniczała się jedynie do wpatrywania się w nią. Później na imprezie u znajomego złapaliśmy wspólny język, sporo razem wypiliśmy, pogadaliśmy i wtedy powoli zacząłem tracić kontrolę. Zaczęła inicjować spotkania, niby wiedziałem że nie powinienem ale tłumaczyłem sobie że to przyjacielskie spotkania. Szybko zostałem jednak pozbawiony złudzeń, z każdym spotkaniem moja grubaska była coraz bliżej mnie. Bez żadnych kompleksów starała się mnie uwodzić, zdejmowała koszulkę tłumacząc że jest upał, później brała moją dłoń i kładła na swój brzuch, wykładała swoje nogi na moje, prosiła o masaż nóg lub pleców. W połowie listopada zaczęliśmy wychodzić razem do restauracji, na wypady za miasto, przychodziła do mnie często na mecze itd, a spotkania z dziewczyną starałem się ograniczyć do minimum, a gdy już nie dałem rady się wymigać za wszelką cenę unikałem zbliżenia, ale nadal nie czułem się gotów podjąć decyzji o zerwaniu. Na Boże Narodzenie grubaska wymyśliła wspólny wyjazd na parę dni i kazała mi okłamać dziewczynę że mam COVID. Tam cały mój opór został złamany, trzy dni praktycznie nie wychodziliśmy z łóżka, seks był dla mnie niesamowity, wszystkie moje skryte fantazje nagle się spełniły, a po powrocie grubaska postawiła sprawę jasno. Kazała mi zerwać z moją dziewczyną i oczywiście zabroniła mi jechać do niej na sylwestra, czego i tak nie zamierzałem robić. Wtedy tak na prawdę zdałem sobie sprawę jak daleko zabrnąłem w mojej przyjacielskiej relacji. Chciałem odwlec decyzję w czasie, zastanowić się jeszcze raz, ale gdy powiedziała "ona albo ja" uległem. Chciałem załatwić sprawę delikatnie, ale grubaska znowu postawiła na swoim i chyba chcąc upokorzyć moją ex-dziewczynę (strasznie nie lubi szczupłych dziewczyn, zawsze na moją byłą mówiła decha, szkielet albo wieszak) sama napisała jej całą prawdę wysyłając do tego nasze wspólne zdjęcie. Tak wiem że zraniłem moją ex, wśród moich znajomych z rodzinnego miasta również jestem spalony, ale czuję się szczęśliwy jak nigdy z moją grubaską i jestem zadowolony że zmieniłem 55kg na 140kg ;)
Dodaj anonimowe wyznanie