#SS9of

Tankowałam ostatnio samochód na małej prywatnej stacji w moim mieście, a właściwie to tym razem wyręczył mnie starszy pan, który tam dorabia. Z ręką na sercu był chyba pod 70-tkę. Miałam przy sobie banknot 100 zł i też za tyle chciałam zatankować.

Co istotne, było ciepło. Tego dnia ubrałam sukienkę z dekoltem. Nie odsłaniał nie wiadomo ile, po prostu podkreślał biust, ale to wystarczyło, aby przyciągnąć spojrzenia owego pana.


Tankował, tankował aż w końcu (sama nie wiem kiedy) przekroczył wskazaną przeze mnie kwotę o 30zł. Kiedy zauważyłam co się dzieje, zapytałam odruchowo co robi, że przecież prosiłam o mniej. Facet szybko i nerwowo chwycił ode mnie stówkę i powiedział 'jedź już pani, to w gratisie'. No nie mogłam postąpić inaczej, pojechałam. :D

#ix4kg

Czytając wyznania o dzieciach interesujących się erotyką zawsze myślałam, że mnie to nie dotyczyło. Dziś przypomniałam sobie, że jednak się myliłam.

Epizod zaczął się mniej więcej w 4-5 klasie podstawówki, jakiś czas po tym, jak dostałam pierwszy telefon. Na ostatnich stronach różnych gazet były reklamy dot. kupna tapety, gier, piosenek, budzika grającego kolędy (tak, tak, to były czasy, kiedy alarm w telefonie miał tylko kilka dźwięków do wyboru i taki grający budzik to cud techniki), a także "anonse gorących pań" zachęcających do wysyłania SMS-ów. Kilka razy biłam się z myślami, ale finalnie postanowiłam napisać do takiej kobiety, podając się za 40-letniego faceta.

Od tej pory przez kilka dni wymieniałam się wiadomościami z "hot 21". Do dziś pamiętam taką wymianę SMS-ów, kiedy przez dłuższą chwilę nie odpisywałam:
Hot21 - "Czemu mnie olewasz?".
Ja - "A w robocie byłem".

Krótka znajomość skończyła się tak, że podczas zakupów, kiedy to pisałam z moją hot21, mama spytała mnie "Z kim tak rozmawiasz?". Wyłączyłam wtedy telefon, a gdy włączyłam go ponownie, czekały na mnie dwie wiadomości o treści "Czemu mnie olewasz?". Stwierdziłam wtedy, że człowiek nie pisze nigdy tak samo i SMS-y wysyła jakaś maszyna, w związku z czym nie warto dalej tego ciągnąć. :D

Pewnie w domu była potem wojna o rachunek za telefon, ale to już wyparłam z pamięci.

#bKzFa

Uwaga, historia obrzydliwa.

Zdarzało mi się zostawać na noc u dziewczyny, obecnie narzeczonej. Zwykle przed snem brałem prysznic. I tak pewnego razu puściłem ciepłą wodę, rozluźniłem się... w brzuchu zabulgotało i poleciała ze mnie półpłynna sraczka. Było jej całkiem sporo, odpływ się przytkał i brodzik zaczął się napełniać wodą, a ja spanikowałem i zacząłem palcem przepychać odpływ. Po kilkunastu minutach zaczęło powoli spływać, ale usłyszałem pukanie i głos teściowej: "Wszystko OK?".
Ze strachu popuściłem drugi raz...

Na szczęście udało mi się wysprzątać brodzik tak, że ani dziewczyna, ani "teściowie" się nie połapali co tam się stało.

#VYg0n

Za każdym razem, kiedy słyszałam historię o tym, że ktoś nie wytrzymał i popuścił w spodnie, myślałam, że to bzdura. Jak można nie wytrzymać, do jakiego kresu wytrzymałości się doprowadzić?
Dane było mi się przekonać.

Wracałam pociągiem z miasta, w którym studiuję. Najpierw jednak wstąpiłam do KFC, a tam wiadomo, wielka dolewka. Wypiłam łącznie chyba z 2l płynów. Na dworcu nie było bezpłatnej toalety, jedyna, jaką oferowali, nie posiadała sprawnego terminala, a ja zawsze płaciłam tylko kartą i nigdy nie miałam problemu. Myślałam wtedy, że najwyżej zrobię w pociągu, jeśli będę w dużej desperacji. Punktualnie byłam na peronie, punktualnie też przyjechał pociąg. Odjechał z kilkuminutowym opóźnieniem, ale w ogóle się tym nie przejmowałam. Po około godzinie mój pęcherz zaczął dawać o sobie znać, wstałam więc, aby poszukać toalety. I jak na złość, był to jeden z tych starych, ledwo toczących się pociągów, a jedyna w nim toaleta była nieczynna. Pomyślałam, że to chyba jakiś pechowy dzień, od rana spotykały mnie małe niepowodzenia. Na szczęście niedługo miałam być w domu. Opóźnienie pociągu narastało, do tego stopnia, że wydłużyło się o 20 minut. Teraz to dla mnie nic, ale wtedy każda minuta była jak wieczność. Usiadłam delikatnie na pięcie, aby powstrzymać coraz bardziej intensywną potrzebę. Kręciłam się i wierciłam, końca nie było widać. Przy kolejnym i kolejnym ruchu poczułam delikatną stróżkę moczu.Wystraszyłam się nie na żarty. Kiedy w końcu pociąg znalazł się na mojej stacji, wstałam, zabrałam torbę i... Popuściłam znowu. Zdesperowana uklęknęłam, udając, że wiążę but. Bałam się, że coś będzie widoczne na moich jasnych jeansach. Na dworcu kolejowym w moim mieście również była toaleta, na monety. Nie byle jakie – wyłącznie złotówki, ewentualnie mniej. Wiedziałam, że nie mam drobnych i chciałam od razu iść do domu, ale naprawdę bałam się, że nie dotrę tam sucha. Usiadłam na ławce ze łzami w oczach i zaczęłam wyciągać wszystkie rzeczy, by znaleźć choćby jedną złotówkę. Wszystko na nic, byłam wściekła, straciłam czas. Szłam coraz szybciej, byłam zmęczona, ale zdesperowana. Wybrałam krótszą trasę, która biegła zaraz obok liceum. Mimo późnej pory zaraz obok boiska gromadziły się grupy młodych ludzi. Za nic w świecie nie chciałam zmoczyć się przy kimkolwiek. Leciałam jak oszalała. Do domu miałam niecały kwadrans. W pewnym momencie poczułam, że to koniec. Leciało ze mnie. „O nieeee!” Powiedziałam to na głos. Kilka przechodniów odwróciło się w moją stronę. Było mi tak wstyd... Zlałam się w majtki!

#jzSpK

Mam 17 lat i dwupokojowe mieszkanie i dość nadopiekuńczą mamę, jeśli chodzi o mnie i mojego chłopaka. Mimo wszystko rodzice bardzo go lubią i często im w czymś pomaga. Kilka dni temu układaliśmy kostkę na ogródku, mało istotne. Wieczorem moi rodzice postanowili wypić sobie po drinku.
Fakt, można, drink=0,5 l + 0,7 l + po piwie.

Gdy mój chłopak zostaje u mnie na noc, dostaje mój pokój. Ja muszę gnieść się z moimi rodzicami i siostrą. Tak było i tym razem. Wszystko było normalnie, do czasu.

Około godziny 3 w nocy obudziło mnie to, że ktoś się po prostu o mnie potknął. Tata. Ledwo przytomna słyszę tylko "Otwórz te drzwi. Otwórz je, bo się zeszczam". Wstaję, otwieram drzwi, ale patrze, że tata dobija się do szafy, dalej krzycząc, że mam otworzyć drzwi. Otwieram, słyszę "Wejdź pierwsza". Zaczęłam ciągnąć go w stronę łazienki, ale wyrwał mi się i zaczął kopać w tej szafie i wszystko z niej wyrzucać. "Otwórz te drzwi w szafie". W końcu udało mi się zaciągnąć go do łazienki, zrobił co swoje i poszedł spać spokojnie jak gdyby nigdy nic.

Rano jak zwykle stwierdził, że się z niego nabijam.

#fyUlQ

W pewną sobotę siedząc sobie w domu postanowiłem pójść do sklepu po coś do żarcia, a że mam długie włosy to musiałem je uczesać przed wyjściem. Podczas gdy czesałem włosy zadzwoniła do mnie mama. Odebrałem szybko telefon zostawiając grzebień we włosach. Potem od razu wyszedłem do sklepu. W sklepie zastanawiało mnie czemu kasjerka o mało nie pękła ze śmiechu jak na mnie patrzyła, powód poznałem po powrocie do domu gdy spojrzałem w lustro...

#rGV2Q

Byłem wczoraj w restauracji, jadłem sobie spokojnie obiad. Kiedy to przy stoliku naprzeciwko mnie jakaś kobieta wywaliła cyca – dosłownie – wywaliła całego cyca ze stanika. Opadł na stół, tuż obok jej kotleta schabowego z ziemniakami, w całej swej okazałości: z sutem na wierzchu, odkryty po ostatni milimetr. Po chwili dopiero dostrzegłem dziecko, którego główka została przyćmiona blaskiem i wielkością owego cyca. Kobieta zaczęła karmić, lecz nie raczyła zakryć się jakąś chustką czy przesunąć wózek, by ją przysłonił.
Obiadu do końca nie zjadłem, bo już spożyta część cofnęła mi się do przełyku.

Ja rozumiem, że karmienie to rzecz naturalna, ale serio? Przy jedzeniu, na środku restauracji, bez żadnego okrycia, z taką ostentacją wywalać WSZYSTKO na wierzch? Czy to konieczne, by karmienie tak wyglądało i, przede wszystkim, czy takim kobietom nie jest wstyd? Bo mi było, choć to nie ja świeciłem jajcami.

#GlRL2

W czasach, gdy chodziłam do przedszkola, moja mama bardzo „przyjaźniła” się z „panem Tomaszem”. Dawał on mi zabawki, zabierał na basen z mamą, a raz wziął nas do jakiegoś domku nad jeziorem. Widziałam jak całował mamę się w policzek (z perspektywy czasu, wiem że było to coś więcej, spali razem w pokoju). Po wyjeździe powiedziałam o wszystkim tacie, a po paru miesiącach się rozwiedli. Ciekawe czy moje rodzeństwo to pamięta.
Dodaj anonimowe wyznanie