#zIYxM
Wracając do mojego życia seksualnego... Zawsze kiedy przyszła pora na pierwszy raz, nastrój psuła moja mała tajemnica. Ja nigdy nie wytykałam facetom wielkości ich członków, za to oni chętnie śmiali się z mojej „ośmiornicy”. Powiecie, że moi mężczyźni byli niedojrzali, ale co znajdę chłopaka, okazuje się taki sam. Tracę wiarę, że kiedyś znajdę wybranka, który zaakceptuje mnie i to, co mam w majtkach.
Wiem o możliwości przeprowadzenia zabiegu, ale nie stać mnie na niego. Nagły wydatek o wartości około 5000- 6000 zł dla skromnej studentki jest niemożliwy do realizacji.
Pozdrawiam anonimowe, 100% kobieta z „penisem” ;D
#R5SLQ
#WqvzX
Na pewno są osoby, dla których miejsce pobytu nie ma szczególnego znaczenia; nawiązują szybko nowe relacje. Ale dla introwertyka, przywiązanego do swojego miasta rodzinnego, w którym ma się rodzinę, przyjaciół i wiele wspomnień, jest po prostu szokiem emocjonalnym.
Sytuacja lokalowa również nie pomaga. Wynająć jakieś mieszkanie lub chociaż pokój w miarę bliskiej odległości w dobrej cenie graniczy z cudem. Akademiki rządzą się własnymi prawami, które nie sprzyjają raczej nauce i spokoju.
Oczywiście, ktoś powie, że można studiować na lokalnych uczelniach, jednak wyrywając się z małej miejscowości, mając ambicje coś osiągnąć (a nie oszukujmy się, można to osiągnąć tylko na dużych i szanowanych uczelniach), nie sposób zostać. Jak żyć?
#zYv3w
Moja żona to wyluzowana osoba zarówno z wyglądu, jak i zachowania — od zawsze interesowała się kulturą hip-hopową, słucha tej muzyki, ubiera się na luzie (co jednak trochę mi przeszkadza, bo ma już 31 lat i chciałbym ją czasami zobaczyć w bardziej kobiecej wersji). Kupiłem jej kiedyś naprawdę ładne szpilki — powiedziała, że nie będzie tego nosić, bo nie umie i nogi ją bolą. OK, już kij z ubiorem, kocham ją za to, jaką jest osobą. Jednak tutaj też zaczynają się schody, bo żona to niezwykle towarzyska i rozrywkowa (w przeciwieństwie do mnie) osoba. Najchętniej co weekend organizowałaby jakieś imprezy, najlepiej u nas w domu. Rozumiem to, nawet lubię jej znajomych, ale na litość, nie w każdy weekend przez cały miesiąc. Wolałbym ten czas spędzić tylko z nią przy winie i dobrym filmie, a kolejnego dnia (kiedy ona leczy kaca, a ja zajmuję się dziećmi) zabrać moją rodzinę na jakąś wycieczkę. Abstrahując od weekendów — moja żona znika na wieczory także w dni powszednie, ponieważ razem ze swoim kuzynem prowadzą klub muzyczny (oczywiście hip-hopowy). Czuję, że jak tak dalej pójdzie, to dzieci zaczną mówić do niej „ciociu”.
Z drugiej strony jestem ja — spokojny, ceniący prywatność, introwertyczny domator. Najważniejsza jest dla mnie rodzina. Ubieram się jak na 39-letniego faceta przystało — koszule, mokasyny, płaszcze. Jakby ktoś z boku popatrzył na moją żonę i mnie, to stwierdziłby, że my kompletnie do siebie nie pasujemy. Jedyna rzecz, w której dogadujemy się w 100%, to sypialnia. Jest mi z nią niesamowicie.
Kiedyś zapytałem ją, co we mnie zobaczyła — jest naprawdę piękną kobietą i kręcą się obok niej przystojni faceci. Powiedziała, że jestem najporządniejszym człowiekiem, jakiego w życiu spotkała i czuje się przy mnie pewnie i bezpiecznie, a to, że się różnimy, nie ma dla niej żadnego znaczenia. Niestety, ale dla mnie zaczyna mieć.
#2y2TO
#ApLp8
#SBRLK
Na początku maja wyszłam za mąż. Ślub tylko cywilny, ale jednak. Jacek przyszedł po złożeniu przysięgi, wiedział doskonale, że chodziło o to, że Maciek jest zamożny, a on nie. Średnio pamiętam, co było później, cały czas chodziłam do łazienki i ocierałam łzy. Byłam tak nieszczęśliwa, żałowałam i byłam wściekła, że chociaż raz w życiu nie mogłam samodzielnie podjąć decyzji, tylko zawsze ktoś o mnie decydował.
Po ślubie wyjechaliśmy z Maćkiem na Maltę, a kiedy wróciliśmy, przeprowadziłam się do niego. Nic nie robiłam, tylko spałam i płakałam. Przestałam chodzić na siłownię, spotkania ze znajomymi, wieczorami siadałam i piłam wino.
Któregoś razu, kiedy Maciek znowu wyjechał w delegację, poszłam do Jacka. Wolałam to małe, skromne i przytulne mieszkanko, z którym miałam tyle wspomnień niż zimny apartament Maćka. Długo rozmawialiśmy, płakaliśmy. Tamtej nocy zdradziłam męża.
Ja, dziewczyna z zasadami, która brzydziła się zdradą, ale w tamtym momencie było mi wszystko jedno.
Nie wiem, co teraz mam zrobić, wywołać skandal w rodzinie i rozwieść się po kilku miesiącach małżeństwa? Jacek mówi, że wszystko mi wybaczy, ale błaga, żebym się rozwiodła i wreszcie żyła tak, jak chcę.
#Cx4Yb
Skończyliśmy studia, wzięliśmy ślub. Moi rodzice dali nam sporo pieniędzy na dobry początek, jej rodzice też coś tam dorzucili (choć znacznie mniej). Nikt do nikogo nie miał pretensji. Zaczęliśmy pracę — zarabiałem trzy razy więcej od niej. Nikt do nikogo nie miał pretensji. Po pewnym czasie musiałem zmienić pracę na mniej płatną, przez co zarabialiśmy tyle samo. Nikt do nikogo nie miał pretensji.
Minęło trochę czasu — tym razem to żona zmieniła pracę i zaczęła zarabiać trzy razy więcej... Pretensji może i nikt do nikogo nie miał, ale pojawiły się delikatne sugestie, że powinienem zarabiać więcej. Parę miesięcy później żona dostaje podwyżkę — teraz już wprost mówi, że muszę zacząć szukać nowej pracy. Zacząłem szukać — znalazła się jedna praca, którą mógłbym polubić i w dodatku za niemałe pieniądze, niestety miałem za niskie kwalifikacje. Postanowiłem, że przemęczę się jeszcze parę miesięcy w aktualnej pracy, a w wolnym czasie będę zdobywał potrzebne kwalifikacje i jeszcze raz wezmę udział w rekrutacji.
Miesiąc do końca kursu — znajomi z docelowej firmy mówią, że mniej więcej w tym samym czasie będą otwierać nową rekrutację. Wtedy żona wyjeżdża na kilkudniową delegację, na której mnie zdradza, a następnie wyprowadza się do kochanka, zabierając ze sobą co bardziej wartościowe sprzęty, kupione w czasie, kiedy zarabiałem więcej. Kilka tygodni po wyprowadzce odzywa się, sugerując, że sprzęt, który został w domu (również w większości z czasów mojej przewagi), trzeba podzielić i najlepiej będzie, jak przeleję jej na konto połowę pieniędzy, za które go kupiliśmy.
Dzień rozwodu — linia obrony mojej żony wygląda następująco: co prawda mnie zdradziła, ale jestem darmozjadem, który nie szuka lepszej pracy, tłumacząc się jak pewien Ferdynand, że „w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem” i właściwie tylko generuję koszty, a ona ma dość klepania biedy (wspominałem już, że przez całą naszą znajomość na koncie mieliśmy zawsze co najmniej pięciocyfrową kwotę?). Szczęśliwie sąd, po zapoznaniu się z historią zarobków, nie uznał jej racji.
Dodatkowy smaczek — na rozprawie wymieniła jeszcze kilka moich przywar, z których część była nawet prawdziwa. Z rozmów ze wspólnymi znajomymi wynika, że jej kochanek ma je wszystkie, w dodatku znacznie bardziej zaawansowane. Jedyną jego przewagą nade mną są pieniądze.
Jak nazwać kobietę, która zostawia męża dla innego tylko dlatego, że ten drugi więcej zarabia?
#hCh3a
Jakiś czas temu poszłam do sklepu z zamiarem zakupienia karmy dla małego czerwonego zwierzątka. Siedemnaście złociszy już odliczone w malutkiej kolejeczce. No dobra. Teraz ja! Więc szybka piłka.
– Dzień dobry, poproszę paczkę zielonych grubych.
– Osiemnaście jest?
– O Boże! Znowu podrożały?
– Ee..? Nie, ja o dowód pytałam...
Nie wiem, kto był bardziej zdziwiony — czy biedna kobiecina za kasą, czy ja...