Gdy miałam 7 lat, chodziłam w każdą niedzielę do kościoła na mszę dla dzieci.
Na jednej z mszy ksiądz kazał nam poprosić rodziców, aby nie dawali nam „tych ciężkich pieniążków” na tacę, tylko te papierkowe, bo księdzu koszyczek się niszczy.
Moja mama, kiedy chodziła do szkoły, nienawidziła WF-u (btw. mam to po niej), a w szczególności biegów na czas. Dostawała z nich najgorsze oceny, ponieważ najczęściej przybiegała jako jedna z ostatnich.
Zawsze odbywały się one w ten sam sposób: nauczycielka wychodziła z uczniami na dwór i kazała biegać dookoła szkoły. Na jaki pomysł wpadła mama i jej koleżanki?
Chcąc nie chcąc, nauczycielka nie widziała całego biegu. Kiedy dziewczyny znalazły się za szkołą, jedna z niećwiczących przyprowadzała... rowery, pożyczone od znajomej, mieszkającej tuż przy szkole. Jadąc na nich, nadrabiały czas, poprawiając w ten sposób oceny.
Nauczycielka nigdy tego nie zauważyła, ponieważ zawsze ktoś odprowadzał rowery na czas i nieraz chwaliła coraz lepsze wyniki swoich uczennic.
Jak widać, kreatywność uczniów nie zna granic :D
Mam dziecko i kilka lat młodszą kuzynkę. Dziecko ma roczek, kuzynka jest zadowoloną ciocią, ale odkąd mi się urodziło dziecko, coraz mniej mi się chce z nią przebywać. Jest mega nadopiekuńcza.
Dziecko chodzi do żłobka, raz na miesiąc jest przeziębione. Czasami mniej, czasami trochę bardziej. Mogę tylko stosować się do zaleceń lekarza.
- A czemu tyle choruje? Znowu kaszel/katar ma? A byliście u lekarza?
Tłumaczenie, że on chodzi do żłobka i od innych dzieci podłapuje nic nie daje, powtarzanie, co lekarz mówi, w sumie też nie uspokaja.
- Czemu czapeczki nie ma?
- Bo jest 20 stopni...
- Nie lepiej go przebrać? (bluzka pochlapana wodą)
- To woda, wyschnie w 5 minut, nie jest cały mokry.
- To dlatego on tak choruje...
- Co on tak płacze? (płakał przez 5 minut) Chory jest?
- Pewnie jest zmęczony albo głodny, zaraz będziemy w domu, to dostanie jeść.
- Ale na pewno?
- Oczy trze, może ma zapalenie spojówek?
- Zmęczony jest...
Jak tylko nas odwiedza, chodzi za nim i osłania rękoma stoły, szafki, żeby przypadkiem się nie uderzył. Nie ma ostrych krawędzi, jest bezpiecznie, a z tą prędkością, jaką chodzi, to może delikatnie tylko puknąć w czoło. Tłumaczę, że nie jest w stanie sobie zrobić krzywdy w tym pokoju.
Jestem matką i jestem pierwsza, by uratować dziecko przed niebezpieczeństwem, ale jak się sam ładnie bawi, to nie muszę otaczać wszystkiego poduszkami czy zasłaniać ręką wszystkiego co ma na wysokości głowy, aby przypadkiem się nie uderzył. Sama dzieci nie ma i nad moim strasznie skacze, a po spotkaniu z nią jestem bardziej zestresowana...
Jakiś czas temu zerwałam ze swoim długoletnim chłopakiem. Jako że to ja chciałam zakończenia związku, mój eks błagał i prosił mnie, żebym do niego wróciła. Wręcz mnie prześladował.
Pewnego dnia wstaję rano, odsłaniam zasłony i dostrzegam na moim parapecie białą kopertę (mieszkam na parterze). Gdy otworzyłam kopertę, moim oczom ukazał się fioletowy kwiatek i... kiełbasa. Kiedy zapytałam mojego byłego, o co do cholery chodzi z tą kiełbasą, dowiedziałam się, że mięso jest najważniejszą rzeczą w jego życiu i to był symbol poświęcenia z jego strony.
No cóż, to tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że podjęłam dobrą decyzję, rozstając się z nim.
Jestem heteroseksualnym facetem, mam dziewczynę. Uprawiamy seks, jednak jednej rzeczy nie mogę zrobić. Brzydzę się zrobić minetę swojej ukochanej. Bardzo mnie ogólnie pociąga, ale na myśl o tym, że mam ją tam całować i pieścić zbiera mi się na wymioty. Raz spróbowałem, bo mnie do tego przymusiła, zresztą chciałem jej się odwdzięczyć, ale po około minucie już nie mogłem wytrzymać. Z tego wszystkiego nie dość, że mi opadł to zacząłem się krztusić odruchami wymiotnymi.
Nigdy w życiu nie było mi tak wstyd przed moją dziewczyną. Powiedziałem, że zjadłem coś wcześniej nieświeżego. Jej chyba też jest głupio i się domyśla, bo nader często bierze teraz prysznice wieczorem, ale nigdy nie poruszaliśmy tego tematu. Nie wiem jak jej powiedzieć, że to nie kwestia higieny, bo jest bardzo zadbana, zawsze przygotowana. Po prostu obrzydza mnie to, że wypływają stamtąd różnego rodzaju mazi, śluzy (nie tylko, gdy jest podniecona), od czasu do czasu krew i do tego znajduje się to w znacznie bliskim towarzystwie czekolady. Co więcej jej kształty nie wyglądają wcale apetycznie, nie wiem co inni w tym widzą.
Nie tak to zapamiętałem z filmów dla dorosłych jako nastolatek i wyglądało to jakoś bardziej przyjaźnie? Bardzo ją kocham, ale nie umiem się przełamać, boję się, że ją urażę, zacznie myśleć, że jest nieatrakcyjna i wpadnie na jakiś głupi pomysł typu wybielanie miejsc intymnych. Postanowiłem, że honorowo będę odmawiał jej loda, trochę też ze strachu, że będzie coś chciała w zamian, ale przynajmniej mogę z nią uprawiać normalny seks.
Mam 25 lat. Odkąd pamiętam, uwielbiałam dłubać w nosie i zjadać smarki. Do dnia dzisiejszego mi to zostało. Jakiś rok temu odkryłam, że najfajniej smarki wyciąga się pęsetą... Więc tak zbieram te smarki, a wieczorem udaję się na rytuał. Uwielbiam to uczucie, gdy te najdłuższe smarki odrywają się od ścianek nosa. Kiedy niechcący wyciągnę smarka razem z włosem, to wyciągam paluszkami ten włos, po czym z zachwytem wylizuję pęsetę. Często po takim akcie idę do mojego chłopaka, który nie mając pojęcia, co robiłam tak długo w łazience, daje mi długie, namiętne buziaki. Nikt nie wie o moim zrytym berecie. Nikt...
W wieku 17 lat straciłam dziewictwo z dorosłym mężczyzną za pieniądze. W domu nawet na chleb nie było. Żałuję tego najbardziej na świecie.
Mój ojciec jest alkoholikiem, odkąd sięgam pamięcią. Bił mamę, niejednokrotnie policja ją wiozła po interwencji do szpitala na szycie. W końcu się rozwiedli, ale ciężar spadł na mnie. Przychodzi na kacu, prosi o jedzenie, pieniądze, papierosy. Dzwonię kiedy tylko mogę — sprawdzić, czy żyje, czy niczego nie potrzebuje, bo jak łapie ciągi, to pije do miesiąca, a później dochodzi do siebie tygodniami.
Ile ja się wypłakałam i wylałam łez przez te wszystkie sytuacje...
Któregoś dnia po obiecywaniu, że z piciem koniec, przyszedł nawalony w cztery dupy, a że wybuchłam płaczem, mój mąż nie wytrzymał i w końcu się na niego zamachnął ręką... Ojciec się skulił ze strachu.
Teraz wali mi się przez tę sytuację życie. „Ojciec”, bo teraz już nim jest tylko w cudzysłowie, obrał sobie za cel zniszczyć nasze małżeństwo. Rodzina z jego strony już mnie wyklęła. Teraz tylko się modlę, żebyśmy przetrwali z mężem tę próbę, bo wiem, że ten człowiek jest do wszystkiego zdolny i nie odpuści, dopóki nie wygra.
Jestem totalnie nieogarniętą osobą, której ciągle przytrafiają się różne żenujące sytuacje. Ostatnio zrobiłam z siebie głupka w sklepie odzieżowym.
Najpierw wlazłam do działu dziecięcego i po dwudziestu minutach szukania bluzki w moim rozmiarze zapytałam panią z obsługi, czy mają coś większego niż S.
Następnie wlazłam do przebieralni i będąc bardzo podekscytowana wygrzebaną w promocji kiecką, zapomniałam zasłonić zasłonki. W rezultacie cały sklep widział mnie prawie nagą. Czerwona jak cegła pognałam jak najszybciej do kasy, mijając po drodze ludzi rzucających mi dziwne uśmieszki.
Na koniec, będąc już koło kasy, z impetem wpadłam na manekina. Najpierw ryknęłam: „Bardzo pana przepraszam!”. Poprawiwszy okulary, kiedy już zorientowałam się, co jest grane, rzekłam: „Oj, kurczę. Jeszcze raz sorry. Nie wiedziałam, że jest pan manekinem”. Ludzie pokładali się ze śmiechu, a ja marzyłam tylko o tym, aby jak najszybciej opuścić to piekło. A kiedy już wychodziłam ze sklepu, włączył się alarm (pani chyba zapomniała zdjąć nadajnik).
Teraz siedzę w domu i na samo wspomnienie tych „zakupów” czerwienię się jak burak.
Mój chłopak powiedział mi, że ludzie w pornosach tak naprawdę nie uprawiają seksu, co mnie bardzo zdziwiło. Kłóciłam się z nim, aż pokazał mi film pornograficzny z nim w roli głównej!! A najdziwniejsze jest to, że na filmie to nie był jego penis! Sam przyznaje, że ma mniejszego i cieńszego. Reszta się zgadza. Oglądałam ten film jeszcze dziesiątki razy. Zgadzają się nawet pieprzyki na plecach. W końcu ci od filmu mi odpisali na pytanie jak to możliwe: „To tylko film”.
Cały mój światopogląd legł w gruzach.
Dodaj anonimowe wyznanie