To było już dawno temu. Miałam może z 6-7 lat. Mój wujek zachorował, wpadł w śpiączkę. Minął miesiąc, lekarze nie dawali mu najmniejszych szans. Właśnie byłam z mamą odwiedzić go w szpitalu. Przyszedł lekarz prowadzący i oznajmił mojej mamie, że wujek w najbliższych tygodniach umrze, że nie ma szans na wybudzenie...
Pamiętam, że popatrzyłam na lekarza i stanowczo powiedziałam, że to nie prawda i że wujek jutro się obudzi, bo bardzo chciał być na mojej komunii. Lekarz oczywiście popatrzył na mnie z politowaniem, pogłaskał mnie po głowie i powiedział że nadzieja zawsze jest dobra ale niestety...
Na drugi dzień, rano zadzwoniła do mamy ciocia z wiadomością, że wujek się obudził. Ot, takie dziecięce przeczucie. Wujek był na mojej komunii w świetnej kondycji i żył jeszcze długie lata.
Jak byłam mała często spędzałam czas u cioci. Jak wiele dzieci nie potrafiłam w trakcie posiłków usiedzieć spokojnie przy stole. Pewnego razu moja ciotka próbując mnie "sprytnie" uspokoić ostrzegła mnie "Kasiu, jak dziewczyna śpiewa przy stole to później za męża ma wariata".
Jako naiwne dziecko szczerze przejęta od razu spytałam "To ty ciociu też śpiewałaś?".
Byłem ze swoją dziewczyną ponad 2 lata, nawet nadszedł czas, że zamierzałem się oświadczyć. Niestety któregoś dnia gdy wróciłem do domu zastałem ją z walizkami, przygotowaną do wyjścia. Przed opuszczeniem mieszkania oświadczyła, że od kilku miesięcy mnie zdradzała i ma kogoś innego.
Jeszcze bym to przeżył, okej, takie rzeczy się zdarzają, a może nawet dobrze, bo zaoszczędziłem na pierościonku. Zdziwiło mnie jednak, że wszyscy moi, czyli nasi znajomi się ode mnie odwrócili. Okazało się, że moja była ukochana naopowiadała im o mnie same bzdury, a wiadomo jak się to kończy. W tym momencie postanowiłem się zemścić.
Z tego miejsca chciałbym pozdrowić serdecznie moją byłą dziewczynę i jej aktualnego partnera którzy przez mój dziki pomysł musieli opuścić mieszkanie. Jednocześnie przepraszam sąsiadów za całe zamieszanie, smród i syf jaki narobiłem.
Moja zemsta oparła się na psich kupach, a dokładniej na zmianie za ich pomocą koloru drzwi wejściowych do mieszkania "zakochanej pary" z białego na brązowy.
Na majówkę wybrałem się z kolegami na wyspy. Cud, miód, malina. Podróż obyła się bez problemów. Cały tydzień leżenia plackiem na plaży - po prostu balanga. Ale niestety trzeba było wracać. Przez cały lot były potężne turbulencje. Kobieta siedząca przede mną okropnie panikowała. W pewnym momencie odwraca się do mnie i mówi:
- Zaraz się rozbijemy!
Ja próbując ją jakoś uspokoić odpowiedziałem:
- I co się pani przejmuje? To nie pani samolot.
W sobotę byłem na urodzinach mojej siostry. Było tam sporo osób, jej koleżanki, znajomi. Morze alkoholu. Film mi się urwał i pamiętam tylko pierwsze trzy godziny, ale jak rano się obudziłem to w portfelu miałem ponad 200 zł. Jednak na imprezę poszedłem mając niecałe 100 zł! Sprawdziłem konto w banku, ale nic nie wypłacałem.
Aż boję się kogokolwiek pytać jak do tego mogło dojść.
Miało to miejsce jakieś 3 lata temu, byłam na spacerze z moim chłopakiem. Ledwo wrócił z innego miasta, bo był w odwiedzinach u swoich rodziców około miesiąca. Byliśmy naprawdę ztęsknieni za sobą. Jego rodzice przyjechali razem z nim na kilka dni.
Podczas powrotu do jego mieszkania zauważyliśmy, że nie ma auta jego rodziców więc pewnie pojechali do jego brata. Wiedząc, że będziemy sami wchodząc po schodach na 4 piętro, zaczął mnie niewinnie dotykać i zaraz po wejściu do mieszkania mieliśmy już się zabierać za siebie. On otwiera szybko drzwi, wchodzimy i zaraz za progiem mówi do mnie "Ale cię zaraz zerżnę!" czy coś w tym rodzaju. W mieszkaniu panowała cisza, więc byliśmy pewni, że nikogo nie ma. Zaraz po tym jak weszłam do salonu to zaniemówiłam! Na sofie siedzieli jego rodzice i jego brat z żoną! Boże nawet nie wiecie jak było mi głupio...
Pewnego dnia do mojej szkoły przybyli goście, reklamujący inną szkołę. Trzech mężczyzn, całkiem przystojnych. Tak więc postanowiłam jakoś zagadać, ponieważ robiło się nudno. Podeszłam do jednego, ale był mało rozmowny. Udałam się do następnego. Podeszłam i mówię:
- Ty też jesteś w tej samej klasie co twoi koledzy? Słyszałam, że na tym kierunku to za dużo dziewczyn nie ma - przy tym ładnie się uśmiechnęłam i puściłam oczko.
Jednak on nie odpowiedział tylko się lekko zaśmiał. Zdziwiłam się. Po chwili podeszła do niego moja nauczycielka i zaczęła mówić:
- Panie profesorze, a czy jest możliwość...
W tym momencie zapadłam się pod ziemię.
Jakiś czas temu wybrałam się z przyjaciółkami do galerii handlowej, jako że byłam mocno zmęczona kupiłam sobie kawę na pobudzenie. Gdy tak szłam rozkoszując się pysznym napojem dostrzegłam strasznie przystojnego chłopaka piszącego sms. Zastanawiałam się jak go poderwać i przypomniały mi się słowa z poradników miłosnych "zwróć na siebie jego uwagę".
Nie wiem co mi strzeliło do głowy ale "przypadkiem" wpadłam na niego, oblewając go kawą. Na filmach taka sytuacja kończy się "I żyli długo i szczęśliwie". Niestety okazało się że zalałam temu chłopakowi telefon. Musiałam mu oddać 500 zł. W dodatku nigdy się do mnie już nie odezwał. Nie polecam tego sposobu.
Dziś rano korzystając z pięknej choć deszczowej pogody oraz wolnego dnia ze względu na matury, udałam się z kumpelą na miasto. Postanowiłyśmy odwiedzić sklep z odzieżą używaną, po pewnym czasie ona znalazła sobie koszulkę i podeszłyśmy do kasy. Była dość długa kolejka. Przy kasie stało kilka sporych pojemników z torbami, maskotkami, tak, by ktoś podczas długiego czekania skusił się na dodatkowy zakup.
W jednym z koszyków w tych pojemnikach było kilka par butów. Jedne wyjątkowo szkaradne. Różowe obcasy rodem z taniego klubu ze striptizem. Nie zastanawiając się długo wzięłam jeden do ręki i z prześmiewczym "Mmmm zobacz" i wymownym spojrzeniem pokazałam koleżance.
Pewna kobieta stojąca za nami zapytała, czy mi się podobają. Wydawało mi się, że ona też chce się z nich pośmiać. Machnęłam ręką i porozumiewawczo powiedziałam, że są takie sobie. Ta zaskoczona, patrząc na nas ze zdziwieniem i żądzą mordu zapytała dlaczego. Odparłam, że nie lubię różowego (co prawda nie lubię go tylko w kontekście butów do striptizu). Moja koleżanka zaczęła tłumaczyć tej kobiecie, że takie wysokie obcasy to nie dla nas, że byśmy się pozabijały.
Wtedy ta kobieta wyjęła z tego koszyka inny but, dziecięcy, i poprosiła o odczytanie rozmiaru (bo jej się nie chciało wyciągać okularów, czy coś w tym stylu). W tym momencie dotarło do mnie, że to jest jej koszyk z zakupami. I że bezczelnie wyjęłam jej z niego buta i go wyśmiałam. Jak najszybciej zapłaciłyśmy za zakupy i opuściłyśmy sklep.
Pewnie teraz ta kobieta opowiada u siebie w domu jaka nieprzyjemna i źle wychowana jest ta dzisiejsza młodzież. I jaki ma zły gust.
Weszłam do McDonalda z zamiarem kupienia sobie kawy. Było dużo ludzi. Zajęłam miejsce na końcu długiej kolejki. Zwróciłam uwagę że przede mną w kolejce jest 7-8 upośledzonych dorosłych mężczyzn. Obok stała starsza kobieta, ich opiekunka, i ich nadzorowała. Gdy mnie zauważyła powiedziała “Nam tu trochę zejdzie, proszę przejść przed grupę”. Następnie głośno powiedziała do swojej grupy, żeby “przepuścić panią”. Podziękowałam i przeszłam. Idąc patrzyłam na każdego mijanego mężczyznę czy jest upośledzony czy nie, żeby się zorientować gdzie kończy się ich grupa. Gdy doszłam do pierwszego z nich, popatrzyłam na niego, a on na mnie. Uśmiechnęłam się, powiedziałam “dziękuję” i zajęłam miejsce w kolejce przed nim.
Parę sekund później poczułam stukanie w ramię. Odwróciłam się i ten właśnie mężczyzna z załamaną miną zaczął mi wyjaśniać, że on nie jest z tą grupą. Chciałam go przeprosić i powiedziałam “Najmocniej przepraszam, myślałam że Pan jest…” i w tym momencie przerwałam, zdając sobie sprawę że nie mam jak sensownie zakończyć tego zdania nie pogarszając sytuacji.
Gość był po prostu wyjątkowo mało atrakcyjny, a ja wzięłam go za upośledzonego. Przesunęłam się, aby go przepuścić, ale zrobił tylko zmieszaną minę i zaraz pośpiesznie opuścił kolejkę i skierował się do drzwi. Wiedziałam, że pewnie zepsułam mu humor na cały dzień, czułam się strasznie.
Dodaj anonimowe wyznanie