Weszłam do McDonalda z zamiarem kupienia sobie kawy. Było dużo ludzi. Zajęłam miejsce na końcu długiej kolejki. Zwróciłam uwagę że przede mną w kolejce jest 7-8 upośledzonych dorosłych mężczyzn. Obok stała starsza kobieta, ich opiekunka, i ich nadzorowała. Gdy mnie zauważyła powiedziała “Nam tu trochę zejdzie, proszę przejść przed grupę”. Następnie głośno powiedziała do swojej grupy, żeby “przepuścić panią”. Podziękowałam i przeszłam. Idąc patrzyłam na każdego mijanego mężczyznę czy jest upośledzony czy nie, żeby się zorientować gdzie kończy się ich grupa. Gdy doszłam do pierwszego z nich, popatrzyłam na niego, a on na mnie. Uśmiechnęłam się, powiedziałam “dziękuję” i zajęłam miejsce w kolejce przed nim.
Parę sekund później poczułam stukanie w ramię. Odwróciłam się i ten właśnie mężczyzna z załamaną miną zaczął mi wyjaśniać, że on nie jest z tą grupą. Chciałam go przeprosić i powiedziałam “Najmocniej przepraszam, myślałam że Pan jest…” i w tym momencie przerwałam, zdając sobie sprawę że nie mam jak sensownie zakończyć tego zdania nie pogarszając sytuacji.
Gość był po prostu wyjątkowo mało atrakcyjny, a ja wzięłam go za upośledzonego. Przesunęłam się, aby go przepuścić, ale zrobił tylko zmieszaną minę i zaraz pośpiesznie opuścił kolejkę i skierował się do drzwi. Wiedziałam, że pewnie zepsułam mu humor na cały dzień, czułam się strasznie.
Dodaj anonimowe wyznanie
Chyba nie do końca chodzi o braku dystansu, każdy chyba byłby zniesmaczony gdy ktoś uważa go za upośledzonego. ;)
Takie pomyłki się zdarzają, nie ma co się unosić dumą. Ja bym się tylko zaśmiał na miejscu tego gościa.
Raz ksiądz myślał, że jestem chłopakiem ;-; Jedyne co zrobiłam, to poker face :P
Przepraszam myślałam że jest Pan opiekunem... I Już byłoby po sprawie ;-)
Ooł, no to niemiło, ale nie martw się. Przecież nie chciałaś. :)
Ojoj. Obraził się :(
Tak to jest jak się nie ma dystansu do samego siebie :) niech sobie idzie.