Na majówkę wybrałem się z kolegami na wyspy. Cud, miód, malina. Podróż obyła się bez problemów. Cały tydzień leżenia plackiem na plaży - po prostu balanga. Ale niestety trzeba było wracać. Przez cały lot były potężne turbulencje. Kobieta siedząca przede mną okropnie panikowała. W pewnym momencie odwraca się do mnie i mówi:
- Zaraz się rozbijemy!
Ja próbując ją jakoś uspokoić odpowiedziałem:
- I co się pani przejmuje? To nie pani samolot.
Dodaj anonimowe wyznanie
Tak, rozbiliśmy. Nikt nie przeżył.
HAHAHAHAHAHHAHAHAHA :')
Po takim pocieszeniu musiało jej być lepiej :)
i co dalej
? rozbiliście się???
Tak, wiesz?
"wyspy"
"leżenie plackiem na plaży"
Jakie to były wyspy bo raczej nie brytyjskie?