#R0cXo
Naokoło twierdzę, że nie słucham disco polo, a prywatnie w ukryciu, na słuchawkach leci właśnie to.
Krytykuję paradokumenty, seriale, ale jak jestem sam, to je oglądam z zamiłowaniem.
Wszyscy myślą, że mam świetne zdrowie, że nie chodzę do lekarza. W rzeczywistości moje konto na epacjencie jest pełne wizyt u lekarza, i to z byle pierdołami. Albo w mieszkaniu mam pełno leków bez recepty.
Oficjalnie kawy nie piję, a w mieszkaniu mam dwie kawiarki i dzień od kawy zaczynam.
Wkurza mnie to, bo nie dość, że okłamuję wszystkich wokoło, to jeszcze sam siebie. Mam jakiś dziwny lęk przed otoczeniem i zgrywam bohatera.
Nie chodzenie do lekarza i nie oglądanie seriali to bycie bohaterem? Ok.
To zachęcam od rozprawienia się z nie taką małą pierdołą, jak mitomania u terapeuty.
Ale po co? Co się stanie jak ktoś się dowie że pijesz kawę czy że słuchasz obciachowej muzyki? Albo że chodzisz do lekarza? Masz dziwne problemy.
Zgrywasz bohatera bo mówisz że nie pijesz kawy? Ale o co chodzi? Co jest wstydliwego w piciu kawy?!
Ja kiedyś się wstydziłam przyznać jaką lubię muzykę. Ale doszłam do wniosku, że w sumie... Co mnie obchodzi czyjeś zdanie na ten temat? Robię komuś tym krzywdę? Nie. Więc czego tu się wstydzić. A jak ktoś ma jakieś wąty, to mówię wprost "ty lubisz to, ja lubię to, i tak to zostawmy. Nie na tym polega świat, że wszyscy mają być identyczni". Polecam to podejście. A przy okazji odeszło mi sporo stresu, bo nie kminiłam nad wymówkami i okrężnymi odpowiedziami.
Często ludzie upierają się przy czymś tylko dlatego, że nie chcą przyznać sami przed sobą, że byli w błędzie, do tego dochodzi obawa przed brakiem akceptacji otoczenia, które już się przyzwyczaiło do pewnych zachowań i poglądów. Do nowych też się przyzwyczai, a jeśli nie, to chyba nie warto utrzymywać kontaktu z osobą wyśmiewająca np. czyjś gust czy sposób bycia. Ważne, żeby być szczerym też ze sobą - jak lubisz kawę, to spokojnie możesz pić ją publicznie ;)
Okej, słuchanie disco polo może dla niektórych być obciachowe, ale żeby picie kawy? :D
Każdy ma coś takiego, a disco polo to już całkiem typowy i oklepany przykład... Niby nikt nie zna i nie słucha, ale na weselu po kilku kieliszkach lub w sylwestra wszyscy jak jeden mąż jadą z "ona lubi pomarańcze"... To na prawdę są drobnostki i wszyscy mamy na koncie takie małe odchylenia i/lub kłamstewka.
Widocznie jesteś patologicznym kłamcą
Ja chyba wiem, o co tu chodzi. Chłopak miał zaborczych rodziców, którzy mu wszystkiego, ale to absolutnie wszystkiego zabraniali. Kombinował więc za dzieciaka i teraz mu zostało.
Tylko to nie tędy droga.