#TCP4L

Pracowałam w dość dużej hurtowni, a więc i utarg zawsze był spory. Po zakończonej dniówce przyszedł czas na podliczenie utargu, mało kiedy miałam jakieś manko, ale tym razem przerosło połowę mojej wypłaty niestety, bo sięgało prawie 1200 zł. 

Myślałam i myślałam... wiadomo, nerwowo się zrobiło. Poinformowałam kierowniczkę o zaistniałej sytuacji, a sama już planowałam upojenie alkoholowe po powrocie do domu. Na szczęście wpadłyśmy na genialny pomysł, żeby pogrzebać w fakturach i znaleźć mniej więcej wystawioną na tę kwotę, której mi w kasie brakowało, bo dziwne by było, żeby manko pojawiało się na małe kwoty przy co drugim kliencie. Eureka! Znalazłyśmy! 

Od razu przedzwoniłam do klienta, opowiedziałam dokładnie co i jak, ale na moje nieszczęście spławił mnie. Nazajutrz pojawił się w hurtowni, od razu przywędrował do mnie. Powiedział, że faktycznie ma dziwnie dużo pieniędzy w portfelu jak na to, że zakupy robił. Kojarzy też, że dopytywał o nowości i przez to mogłam zapomnieć go "skasować", ale ręki uciąć sobie nie da... Teraz finał - "Skoro taka sytuacja wynikła, ureguluję płatność, ja nie zbiednieję, a pani się nie wzbogaci". Muszę przyznać, iż poczułam się, jakbym wygrała nagrodę w konkursie.

#Bvio6

Mam 21 lat i włosy zafarbowane na ognistą czerwień. Parę dni temu miałam wyjść na miasto, więc postanowiłam się odstawić, ubrałam czarną sukienkę, buty na obcasie i czarny kapelusz. Idąc chodnikiem minęłam się z ok. 5 letnią dziewczynką, która szła z mamą za rękę. Dziewczynka na mój widok krzyknęła:
- Mamo, patrz! Wiedźma!

#Btg74

Do miejscowości w której mieszkam od czasu do czasu przyjeżdżają handlarze warzywami i dzwonią domofonami po ludziach. Pewnego ranka niespodziewanie wybudzona przeraźliwym dźwiękiem domofonu niezupełnie przytomna odbieram i toczy się taka rozmowa:
- Kto tam?
- Wozimy kartofle, pomidory i jabłka!
- A dziękuję. Moje zostają dziś w domu...
- Achaaaa...

#ubtS8

Pewnego razu w podstawówce koleżanka zaprosiła mnie na noc do siebie. Rano, po przespanej nocy u Mileny ogarnęłyśmy się i usmażyłyśmy jajecznicę ze szczypiorkiem. W trakcie posiłku przyjechali pracownicy z Neostrady. Przez dłuższy czas nie działał im net. Panowie sprawdzili podłączenie kabla do komputera i wszystko było dobrze. Ale internet nie działał. Spytali się więc którędy leci kabel do komputera. Okazało się, że przez poddasze babci mojej koleżanki. Weszli tam i co się okazało?

Babcia stwierdziła, że z "niepotrzebnego" kabla zrobi sobie użyteczną suszarkę na pranie. Przycięła kabel i porozwieszała na nim sobie majtki, staniki, spódnice, skarpety itd. Jedząc tę jajecznicę i pijąc herbatę myślałam, że się zadławię i posikam ze śmiechu. Babcie potrafią być pomysłowe.

#fP2Du

Kilka lat temu byłam bardziej płochliwa od konia, który zobaczył powiewającą reklamówkę z biedronki. Wiązało się z tym, że absolutnie nie mogłam nawiązać kontaktu z chłopakami, nie mówiąc już o związku.

Przed moją studniówką żaliłam sie znajomej, że nie mam z kim iść na ten ważny bal i byłam tym absolutnie przybita. Wtedy ona zaproponowała (byłyśmy na spotkaniu ze znajomymi, którzy zaprosili swoich znajomych, więc w efekcie nie znałam połowy ludzi), bym poszła z chłopakiem, który akurat przechodził obok nas. Ów chłopak się zgodził, a mnie głupio było powiedzieć, że jednak nie chcę. Później chciałam jeszcze jakoś to odkręcić, ale stało się. Poszliśmy razem...

Przyjechał samochodem taty, odpicowany, z kwiatami, normalnie czułam się jak największa księżniczka. Zabawa była niesamowita, bawiliśmy sie świetnie, chłopak okazał się mądry, czuły, zabawny. Pierwszy raz w życiu otworzyłam sie tak bardzo na drugą osobę. Uprzedzając pytania, TAK jesteśmy razem i właśnie dzisiaj poprosił mnie o rękę. :)

Piszę to by pokazać, że czasami dzieją sie rzeczy, których początkowo nie doceniamy, lecz potrafią one przeobrazić sie w coś najlepszego, co może nam sie przytrafić.

#HTCJx

Gdy miałam 17 lat poznałam cudownego chłopaka. Idąc na studia wciąż byliśmy razem i wydawało się, że tak już pozostanie. Niestety byłam ciekawa świata, a on raczej lubił rutynę i stałość. Na drugim roku studiów zdecydowałam się pojechać na Erasmusa, na co Robert stwierdził, że nie będzie w stanie być ze mną na odległość. Zerwał ze mną w przyjaźni i oboje życzyliśmy sobie jak najlepiej w życiu i miłości.

Minęło trochę lat. Teraz jestem z Wojtkiem, którego bardzo kocham i o Robercie nie myślę już wcale, chociaż czasami mi smutno, że nie byłam dla niego warta czekania. W każdym razie, razem z ukochanym planujemy wziąć ślub, więc ostatnie miesiące mijają nam na poznawaniu rodziny obu stron. 

Dzisiaj na przykład przedstawił mnie swojej przesympatycznej siostrze, u której w mieszkaniu zobaczyłam... wiszące zdjęcie Roberta. Zamarłam i nie byłam w stanie nic powiedzieć, po za cichym: "Skąd...?". Asia uśmiechnęła się i powiedziała, że to jej mąż i że zaraz powinien wrócić z pracy, to się poznamy.

Nie muszę chyba mówić, że uciekłam stamtąd jak oparzona i nie zdążyliśmy się "poznać"...

#xaL3E

Kiedy byłam mała zawsze musiałam coś zbroić. Byłam dość cwaną dziewczynką, a do tego straszną chłopczycą, bo na dzielni trzymałam się głównie ze starszymi kolegami. Chciałam być taka fajna jak oni dlatego codziennie ćwiczyłam grę w piłkę. Nic nie sprawiało mi takiej frajdy jak możliwość towarzyszenia im w podwórkowych rozgrywkach.

Pewnego dnia moje plany odbijania piłki od muru zostały pokrzyżowane, bo okazało się, że nasz dom jest tynkowany. Z jednej strony się ucieszyłam, bo tynkarzami okazali się moi dziadkowie i jak szalona biegałam z jednej strony domu na drugą.

Muszę dodać, że byłam wielką pasjonatką piwa. Tak wiem, możecie sobie pomyśleć, że jestem z jakiejś patologii, bo dzieciak piwo pije, ale ja dostawałam tylko łyczka pianki. Nic nie poradzę, że w sklepie zamiast do słodyczy ja biegłam do piwa. Zresztą mam to do tej pory ;)

Stąd z powodu mojej wielkiej miłości do złocistego trunku po zobaczeniu, że jeden z dziadków pije piwo pobieglam po swoją szklaneczķę i z oczami kota ze Shreka wyprosiłam piankę. Dostałam swoje i zadowolona popijałam "piwko" idąc do drugiego dziadka. Jakie było moje zaskoczenie gdy zobaczyłam, że on również pije piwo. Oczy zapłonęły mi podstępem, postanowiłam znowu poprosić o piankę. Zrobiłam tak 2 kursy. 

Nie pamiętam co było dalej, ale kiedy mama wróciła z pracy mówiła, że zobaczyła mnie wchodzącą zygzakiem po schodach do domu. Pobiegła za mną, a ja z wypiekami na twarzy odstawiłam szklaneczkę i najzwyczajniej w świecie poszłam spać. Śmierdziało ode mnie jak od starego alkoholika. Dziadkom się dostało. Ale skąd oni mogli wiedzieć, że ten z drugiej strony też mi polewa?

Teraz za każdym razem jak piję w ich obecności piwo to wypominają mi tę sytuację. Miłość do piwa mam po prostu w genach.

#V2O4C

Mając sześć lat zawsze, jak rodziców nie było w domu, smarowałem twarz masłem i bawiłem się w ślimaka. Pewnego razu rodziców nie było w domu, a ja zostałem sam. Oczywiście zacząłem robić to co zwykle - smarować twarz masłem. Bawiłem się wyśmienicie. Nagle usłyszałem otwieranie drzwi, więc pobiegłem do łazienki. Tego feralnego dnia nie udało mi się to, bo gdy biegłem wyp... się na podłogę.
8 szwów, ale mina rodziców bezcenna.
Dodaj anonimowe wyznanie