#TCP4L

Pracowałam w dość dużej hurtowni, a więc i utarg zawsze był spory. Po zakończonej dniówce przyszedł czas na podliczenie utargu, mało kiedy miałam jakieś manko, ale tym razem przerosło połowę mojej wypłaty niestety, bo sięgało prawie 1200 zł. 

Myślałam i myślałam... wiadomo, nerwowo się zrobiło. Poinformowałam kierowniczkę o zaistniałej sytuacji, a sama już planowałam upojenie alkoholowe po powrocie do domu. Na szczęście wpadłyśmy na genialny pomysł, żeby pogrzebać w fakturach i znaleźć mniej więcej wystawioną na tę kwotę, której mi w kasie brakowało, bo dziwne by było, żeby manko pojawiało się na małe kwoty przy co drugim kliencie. Eureka! Znalazłyśmy! 

Od razu przedzwoniłam do klienta, opowiedziałam dokładnie co i jak, ale na moje nieszczęście spławił mnie. Nazajutrz pojawił się w hurtowni, od razu przywędrował do mnie. Powiedział, że faktycznie ma dziwnie dużo pieniędzy w portfelu jak na to, że zakupy robił. Kojarzy też, że dopytywał o nowości i przez to mogłam zapomnieć go "skasować", ale ręki uciąć sobie nie da... Teraz finał - "Skoro taka sytuacja wynikła, ureguluję płatność, ja nie zbiednieję, a pani się nie wzbogaci". Muszę przyznać, iż poczułam się, jakbym wygrała nagrodę w konkursie.
Patusia26 Odpowiedz

Porządny facet :)

alicee16 Odpowiedz

Są jeszcze porządni ludzie! (:

Rexona Odpowiedz

Upojenie alkoholowe... Jest problem - nachlać sie trzeba, dobrze myślisz :)

punkt

Wszystko z wami okej?

QueEstasHablando Odpowiedz

Dobrze wiedzieć, że dobrzy ludzie są na tym świecie... ja mam takie pytanie, wolę się upewnić: co to jest manko?

StaraMalolata

Ja mam takie pytanie: serio łatwiej jest czekać tutaj na odpowiedź, niż po prostu wpisać to słowo w google?

isska

Manko- Gdy pieniądze w kasie sie nie zgadzają...

HeBlum123 Odpowiedz

Sporo zarabiasz jak na pracę w hurtowni :) Gratki .

isska Odpowiedz

Trafiłaś na porządnego klienta. Ja kiedyś pracowałam w piekarni. Przyszedł klient bardzo chamski i nieprzejmy, a jak to w dobrze prosperujacej piekarni kolejka zawsze. Ten facet gadał przez telefon i jak przyszła jego kolej (za nim z 5 klientów) to zamiast powiedzieć co chce to stał i sobie dalej gadał... juz wkurzona 3 raz spytałam się co podać w końcu wyjąkał zwykły chleb... kolejne z 3 razy spytałam czy pokroić i nie uzyskałam odpowiedzi wiec dałam cały... po chwili przerwał rozmowę i z wielkim oburzeniem czemu nie pokroiłam... wkurw na maxa widać po minach innych klientów ze oni też już mają go dość. Pokroiłam mu go skasowałam 2.70, oddałam resztę i wyszedł.... obok piekarni był sklep spożywczy... po 30 minutach facet wrócił i z ryjem na mnie że mu źle resztę oddałam.... usłyszałam niemiłą wiązankę, przy innych klientach... zaczął sie drzeć, że on mi zapłacił 20 zł a ja mu wydałam z 10 i że poszedł obok do sklepu, chciał kupić z reszty papierosy i zobaczył że nie ma 10 zł. Na moje pytanie czy 30 minut szedł do sklepu obok usłyszałam kolejną nie miłą wiązankę... a gdy zaznaczyłam że ciężko jest mi mu teraz zaufać bo minąło sporo czasu i zresztą widział jaką resztę bierze on znów wrzaskiem do mnie, że " PRZECIEŻ WIDZIAŁAŚ ZE ROZMAWIAŁEM Z CÓRKĄ..." moje wkurzenie już sięgało zenitu. Powiedziałam mu ze na koniec dnia policze utatg i jak będzie za dużo to mu oddam i ma przyjść po 18... On znów chamskim tonem " będę nawet wcześniej"..
A więc chwila przed 18 biorę się za utarg, a on się zgadza... dzwonie do szefowej opowiadam jej pokrótce całą historię łącznie z przytoczeniem wyzwisk w moim kierunku i mówię, że się go wręcz boje... szefowa w końcu stwierdziła że mam mu dać te 10 zł, powiedzieć ze wszystko mi się zgadza ale place mu niby z własnych itp może to przemysli... NIE PRZEMYŚLAŁ... jeszcze na koniec powiedział mi ze jest tu stałym klientem i by nie kłamał bo po co... nigdy później juz go nie widziałam w sklepie...

wiwerna Odpowiedz

Dobrze wiedzieć, że są jeszcze tacy ludzie :)

Dodaj anonimowe wyznanie