#L7Id0

Kiedyś ciekawiło mnie, jak bym wyglądała z łysą głową. Zachorowałam na nowotwór - uzyskałam odpowiedź.
Chciałam też, żeby rodzice się rozwiedli, bo przecież fajnie mieszkać z jednym, bo drugi rodzic będzie mnie brać na ciekawe wycieczki itp. - boję się, że uzyskam odpowiedź. Mama dwa miesiące temu się wyprowadziła, więc mieszkam z tatą. Dziś wpadła na chwilę i zapomniała telefonu. (Może to niemiłe z mojej strony, ale musiałam sprawdzić). W jej wiadomościach znalazłam SMS-a o "cwanej i dobrej babce od spraw rozwodowych".

Boję się, czy jeszcze wymyśliłam coś głupiego za dzieciaka.

#B4QET

Była to klasa maturalna, okres matur próbnych. Jako osoba będąca na profilu matematyczno-informatycznym nie przepadałem za lekcjami polskiego, ale maturę próbną trzeba było napisać :)

Nie byłem specjalnym wielbicielem czytania lektur i niestety boleśnie odbiło się to na mnie.

Na maturze próbnej dostałem temat związany z książką pt. "Cierpienia młodego Wertera" oraz z wizytami głównego bohatera u Lotty. Ja niczego nieświadomy doszedłem do genialnego wniosku, że Lotta to... MIEJSCOWOŚĆ.

Rozpocząłem bujne opisy, jak to młody Werter jeżdżąc swoim samochodem (tak, pomyliłem też epoki :) ), zwiedzał DOLINY i PAGÓRKI Lotty, podziwiał jej bujną roślinność, zwiedzał nikomu niedostępne zakątki oraz ciemne zagajniki. Zdobywał również wszelakie szczyty Lotty i często obserwował z jej pagórków piękne zachody słońca...

Twarz mojej polonistki po przeczytaniu mojej "pracy" nabrała wszystkich odcieni, od fioletu aż po czerwony :)

P.S. Tak, miałem potem przerąbane u tej nauczycielki :) Powyżej oceny dostatecznej nie byłem w stanie wyciągnąć ;)

#Mxxzn

Dzisiaj byłam w sklepie. Chodziłam alejkami i szukałam potrzebnych artykułów, gdy usłyszałam rozmowę małego chłopca i (jak zgaduję) jego taty.
- Mama zniknęła - mówi mały prawie ze łzami w oczach.
- Nie martw się - odpowiada ojciec. - Mama jest jak bumerang. Zawsze do nas wróci.

#XQQVx

14 luty, koło północy. Chyba każdy zna tę datę. Wracam z babskiego wieczoru. Mam dwie drogi do domu. Pierwsza prowadzi koło szpitala, gdzie zwykle nie ma ludzi, a druga główną ulicą, gdzie od czasu do czasu pojawi się jakiś samochód.

Wybrałam tę drugą. Idę dalej, myśląc by jak najszybciej znaleźć się w domu, żeby nikt mnie nie nastraszył. Nagle zza rogu wychodzi jakiś Sebek z fajką w ręku, pewnym krokiem przechodzi przez jezdnię, nie po pasach, jest coraz bliżej.

Ja już spanikowana, kropelki potu na czole, serce dudni, czarne scenariusze - zgwałci, pobije, nie wiadomo co jeszcze. No, ale biorę głęboki wdech i idę dalej, jestem tuż obok niego, a on się uśmiecha i mówi do mnie: "Wszystkiego najlepszego, młoda".

#D1CUS

Pracuję w dziale gastronomii, na dużym statku pasażerskim. Jakieś półtorej roku temu, kiedy zaczynaliśmy ponad 2-tygodniowy rejs po Bałtyku, trafił mi się najlepszy stolik gości w całej mojej karierze. Były to trzy pary emerytów (Brytyjczycy), którzy przyjaźnili się ze sobą i razem spędzali wakacje. Okazali się bardzo sympatycznymi i otwartymi ludźmi, co ważne, można było z nimi pożartować, nie byli to goście typu 'ą, ę'.

Szybko razem z moim kelnerem złapaliśmy z nimi kontakt i każdego wieczoru opowiadali nam różne historie ze swojego życia lub z danego dnia, co robili w portach itp. Robiliśmy wszystko, by czuli się dopieszczeni przez nas serwis (restauracja 5 gwiazdek). Było z nimi dużo śmiechu i wręcz chciało mi się pracować :)

Jak wiadomo, każdy rejs dobiega końca. Ostatniego dnia, kiedy to nadszedł czas rozstania, jeden z panów emerytów przytulił mnie i wyznał mi to:
"Gdybym był o wiele młodszy i gdybym nie miał swojej żony, którą oczywiście kocham, to zakochałbym się w tobie od pierwszego wejrzenia..."

Byłam w lekkim szoku i nie wiedziałam, co powiedzieć, wręcz wzruszyłam się, bo nikt w tym wieku nie wyznał mi czegoś podobnego, więc szybko odpowiedziałam: "Mam nadzieję, że pana żona nie będzie zła, ale bardzo dziękuję za miłe słowa..."

Jego żona nie była zła, wręcz przeciwnie, cały stolik słysząc wyznanie staruszka, krzyknął to typowo angielskie "Aaaaaaaaawwwwwww soooooo sweet..."

Przez 6 miesięcy pracy przewija się wielu gości. Jednych się pamięta, innych nie, ale tych na pewno zapamiętam do końca życia... :) Dzięki takim ludziom praca na morzu jest przyjemniejsza i ma się później piękne wspomnienia... Mam nadzieję, że jeszcze do nas wrócą :)

#S7ama

W drugiej klasie podstawówki miałam pewną koleżankę, nazwijmy ją Kasia. Na zakończeniu roku żegnałam ją wraz z klasą, ponieważ przeprowadzała się do Szkocji. Gdy nadszedł moment pożegnania, rozpłakałam się. Wszyscy myśleli, że jest mi tak bardzo smutno z powodu przeprowadzki Kasi.

Płakałam, bo sweter mnie uwierał.

#CtmGY

Mając 20 lat, zaraz po skończeniu technikum założyłem firmę. Nie miałem nic oprócz kilku tysięcy, które zarobiłem za granicą. Wydałem wszystko na dobry start. Przez te wszystkie lata rozwijałem firmę, byłem ciągle zajęty, produkcja rosła, zyski też. Nie miałem czasu na nic. Bywało, że na noc zostawałem w pracy, spanie na kanapie w poczekalni dla klientów.

Dzisiaj skończyłem 32 lata. Rok temu kupiłem wspaniałe mieszkanie na nowym, strzeżonym osiedlu, miesiąc temu wyjechałem z salonu nowym samochodem, na wakacje mam już zarezerwowany lot na Ibizę. Wydaje się, że żyć nie umierać, prawda? Ano nie.

Przez to wszystko jedynym stworzeniem, jakie na mnie czeka w domu jest kot. Nie miałem czasu na dziewczyny za młodu, teraz nie potrafię sobie nikogo znaleźć. Moje "związki" kończą się po miesiącu czy dwóch. Mam dwóch przyjaciół, z którymi znamy się od czasów szkoły. Czy aby na pewno przyjaciół? A może to sobie wmawiam? Ja jestem z nimi na dobre i na złe, jak trzeba to i wesprę finansowo, zapraszam na imprezy. Jak ja mam kiepski humor, to po tym zazwyczaj muszę przepraszać, bo przez głupią odzywkę się obrażają.

Czy jestem teraz niewolnikiem? Niedawno musiałem zdecentralizować władzę w firmie i zatrudnić kierowników, bo nie wyrabiałem. Mówiąc potocznie mam "zryty beret". Wydaje mi się, że wszyscy kontaktują się ze mną tylko wtedy, gdy potrzebują pomocy, nikomu normalnie nie jestem potrzebny, a nawet czasami przeszkadzam, jak w wolnej chwili chcę się wprosić na kawę.

Teraz zbliża się koniec roku szkolnego dla maturzystów. Co chcę Wam przekazać? Żeby przede wszystkim nie poświęcać swojego życia dla kariery. Jeśli praca, to pamiętajcie też o znajomych. Zadbajcie o prawdziwych przyjaciół, zanim zaczniecie dobrze zarabiać, żeby się nie martwić tym, że przyjaźnią się z Wami tylko dla pieniędzy.

P.S. Powodzenia na maturze :)

#jab3C

Moje kochanie ma całe spektrum zalet, jednak jest jedna rzecz, z którą ma problemy... A imię tej rzeczy to romantyzm.

I tak pewnego razu siedzimy u niej w pokoju wtuleni w siebie... I nagle ona podnosi głowę i ze swoim słodkim uśmiechem mówi mi:
- Pachniesz jak dział mięsny w Auchanie.

To aluzja, że mam się częściej myć?
Dodaj anonimowe wyznanie