Często przeglądam anonimowe. Wygląda to tak, że siedzę z telefonem i co jakiś czas parskam śmiechem. Jakiś czas temu tata zapytał co robię, więc wytłumaczyłam mu szczytny cel założenia tej strony. Jako, że jest to człowiek ciekawy, sam zaczął przeglądać anonimowe...
Pewnego wieczoru tata chodzi wszędzie z telefonem i parska śmiechem, bądź rzuca jakiś komentarz w powietrze. Na drugi dzień siedzę, jem śniadanie i czytam anonimowe. Tata zagląda mi przez ramię...
-Co czytasz?
-Anonimowe.
-Weź to ode mnie... czytałem do 6 rano... nic nie spałem, łeb mnie boli gorzej jak przy kacu....
Także ten... uwaga na anonimowe... mogą wywoływać niewyspanie oraz kaca...
Postanowiłem dzisiaj zaskoczyć moją dziewczynę i ułożyłem z płatków róży kształt serca na podłodze. Jej pierwszymi słowami kiedy weszła do domu były:
- Co ty odpierdalasz?
Dzięki anonimowe, za sprawdzone pomysły na uszczęśliwienie kobiety!
Walentynki. Na pewnej obwodnicy, jest długa i praktycznie prosta dwupasmowa droga. Wybrałem się tam z dziewczyną jak już było ciemno. Nie powiedziałem gdzie jedziemy. Gdy już byliśmy, wyciągnąłem ze schowka dwie pary okularów przeciwsłonecznych i poprosiłem, żeby założyła. Ja uczyniłem to samo. Nie było widać nic poza punktowymi odblaskami wyznaczającymi krawędź jezdni. Wydawało się jakbyśmy jechali po gwiezdnej drodze. Jej zachwyt był nie do opisania.
A potem Ją odwiozłem do Jej chłopaka...
Od niedawna mam małego pieska. Wszystko było by ok, gdyby nie to że mały szczeka i rzuca się na wszystko co się rusza.
Normalny dzień, spacer, oczywiście mały na smyczy coby nie uciekł, gdyż nie zna jeszcze środowiska, a droga przy której wchodzimy jest bardzo ruchliwa. Idziemy sobie i nagle podjeżdża radiowóz. Wychodzi policjant i zaczyna się cyrk. Mały rzuca się do nogi, szczeka, wyje wręcz, a moje krzyki na niego nie dają żadnych rezultatów.
Nagle policjant mówi:
- Dlaczego pies nie ma kagańca? Przecież może pogryźć.
Zaznaczę tylko, że to York i kagańca na niego po prostu się nie da założyć ze względu na jego pyszczek.
Nieświadoma niczego, odpowiadam:
- Ale Panie władzo, on na inne psy tylko tak reaguje, ludzi się boi.
Dopiero po wypowiedzeniu tych słów, zorientowałam się co powiedziałam.
Dostałam upomnienie za obrazę policjanta na służbie. Dobrze, że nie mandat.
Na początku grudnia złapały mnie mocne bóle brzucha. Pojechałam z chłopakiem na pogotowie, okazało się że byłam w ciąży i poroniłam.
Nie dbałam o siebie wcześniej, piłam alkohol, niezdrowo się odżywiałam. Bardzo to przeżyłam.
Jednak w walentynki powinnam była dostać okresu, jednak nie było.
Więc co pierwsze na myśl mi przyszło? Do apteki po test!
Chwila cierpliwości....
I tak oto mam najwspanialszy prezent walentynkowy, w postaci dzidzi w brzuchu!
W podstawówce poznałam chłopca 3 klasy starszego. Brzydkie to było, głupie i strasznie irytujące. Dziewczyny za nim wzdychały, a ja się zastanawiałam co one widzą w takim buraku...
Cóż... w tym roku mija 11 lat od kiedy jesteśmy razem i 5 lat od naszego ślubu.
Nadal "to" bywa głupie i irytujące, ale jakie kochane i opiekuńcze ❤
Odkąd zaczęłam dbać o paznokcie, regularnie brać tabletki ze skrzypem i cynkiem i malować paznokcie odżywką i co raz smarować kremem, mój chłopak diametralnie się zmienił. Obiera ziemniaki, sprząta, zmywa. Gdy go zapytałam o co chodzi, on odpowiedział:
- Jeszcze rączki sobie pobrudzisz i paznokietki zniszczysz.
Pomyślałam: "ale kochany", po czym dodał:
- Bo mam już dosyć twoich ogryzków, co nawet podrapać po plecach nie mogą.
Wiem, że pomyślicie sobie, że jestem jakaś chora, psychiczna etc...
Ale mówię teraz cholernie poważnie.
Od dziecka mam tak, że gdy mi się coś przyśni, to się to spełnia, nigdy, może raz na jakiś czas... śnią mi się jakieś, że tak powiem 'duperele'. Ale raz a konkretnie.
Pierwszy przypadek miał miejsce w 2005, śniło mi się, że umrze moja babcia, na drugi dzień umarła.
Raz, że mój tata dostał zapalenia płuc i leżał w szpitalu. Po tygodniu mój tata dostał zapalenia płuc i leżał w szpitalu.
Kiedyś, że moją siostrę potrąci auto, po miesiącu potrąciło.
A z rok temu nawet, że podczas żniw przygniecie mojego dziadka kombajn i przygniótł.
2 dni temu śniło mi się, że moja mama umrze na raka...
Nie uważam tego wszystkiego za zwykły 'przypadek'.
Cholernie się boję i martwię.
Nigdy nikomu o tym nie mówiłam, dopiero znalazłam anonimowe i odważyłam się to 'komuś' wyznać, bo już nie mogłam wytrzymać...
Modlę od tego czasu codziennie za moją mamę.
Nie wiem co robić...
Rzecz miała miejsce jakieś trzy lata temu, gdy byłam w drugiej albo trzeciej klasie gimnazjum. Było to gimnazjum łączone z liceum, więc było dość sporo uczniów.
Mieliśmy w szkole duży procent młodzieży metalowej, punkowej czy innych podobnych grup. Żeby się jakoś bardziej zintegrować między sobą, stworzyliśmy szkolny festiwal metalu :) Każdy mógł wejść, jedynym warunkiem było zakupienie taniego biletu. Ja zgłosiłam się do obsługi, moim obowiązkiem było dbanie o zespoły, informowanie ich, o której mają występ itp.
Przydzieliliśmy im jedno pomieszczenie, w którym mogli zostawić swoje rzeczy czy po prostu odpocząć. Drzwi miały bardzo nisko klamkę. Kiedy weszłam, by coś przekazać, nie zauważyłam, że za mną jeszcze wchodzą ludzie. Złapałam mocno klamkę i pociągnęłam z całej siły...
Po chwili słyszę jakiś okrzyk bólu i śmiech wszystkich dookoła.
Tak, złapałam jednego z wokalistów za jaja, ścisnęłam i pociągnęłam, myśląc, że to klamka i zamykam drzwi. Sam już chyba nie wiedział, czy się śmiać czy płakać.
Rzucił tylko "Nie powiem, że mi się nie podobało, ale niestety jestem zajęty".
Nie, nie spaliłam buraka, nie zapadłam się też pod ziemię. Głupie sytuacje przytrafiają się każdemu, po prostu się z nich śmiejmy! :)
Jakieś 15 kg temu byłam atrakcyjną brunetką o pięknej figurze i parę lat młodszą, jednym słowem było na czym zawiesić oko.
Wstałam po nocnej zmianie i błądząc po mieszkaniu w "stroju wieczorowym" puchatych kapciach i fryzurą (nazwijmy ją awangardową), robiłam sobie kawę i zapukał ktoś do drzwi. Ziewając, pewna, że to mój syn jak zwykle nie wziął kluczy, otwieram przygotowana na małą awanturę, a tu dwóch przystojnych facetów jak z plakatu. Zrobiło mi się głupio, ale ostatnimi przejawami kobiecej dumy wyprostowałam się i pytam:
(ja)-Słucham, o co chodzi?
(oni)-My takie pytanie mamy, bo tu pod 4 mieszka pan X, czy nie wie pani kiedy wróci, bo my mamy pilną sprawę.
(ja)-Nie, on już tu od pół roku chyba nie mieszka.
(oni)-A to nie wie pani gdzie teraz przebywa? A z kim tu mieszkał?
Zdenerwowana trochę tymi pytaniami, wybuchłam na nich:
(ja)-A co wy tak się wypytujecie? Kim jesteście?
(oni)-Bo my z policji.
(ja)-Taaa... wy z policji, jak wy z policji, to ja ze słonecznego patrolu jestem! Proszę mi to udowodnić, a nie zawracać dupę głupimi pytaniami!
Na co panowie posłusznie wyciągnęli blachy zza pazuchy, myślałam, że spłonę ze wstydu, krew mi odpłynęła, po czym usłyszałam:
(oni)-No my udowodniliśmy, że z policji jesteśmy, teraz pani kolej na słoneczny patrol. Czekamy.
Oczywiście puściłam buraka, przeprosiłam i wyobrażam sobie co oni musieli myśleć w tym momencie, widząc mnie w stroju "stracha na wróble".
Dodaj anonimowe wyznanie