#bH4KQ

To było w 3 klasie podstawówki. Do mojej klasy przyszła nowa dziewczyna, której najwidoczniej się spodobałem, bo po kilka razy dziennie na przerwach powtarzała "kocham cię". Natomiast ja, wychowany przez odpowiedzialnych rodziców, wiedziałem, że związek w tym wieku nie ma podstaw, więc ignorowałem jej zaloty. Jednak pewnego dnia, gdy zbierałem się już do wyjścia, nie wytrzymałem jej natarczywości i ...

...przywaliłem jej prosto w zęby. Nie mam pojęcia dlaczego, nigdy nie brałem udziału w żadnych bójkach. Widać nie wytrzymałem presji tak szybkiego dojrzewania. Ona się rozpłakała i pobiegła do wychowawczyni. Następnego dnia musiałem się z tego wytłumaczyć, ale przynajmniej wyjaśniliśmy sobie tę kwestię raz na zawsze - z tego związku dzieci nie będzie. Swoją drogą dobrze, że chociaż zęby się zachowały.

#CUMbt

Jako mały brzdąc ok. 5-6 lat byłem pod opieką babci, ponieważ moja mama miała sprawy do załatwienia na mieście. No i jestem u babci, kompocik, zabawki, bajki na kasetach VHS (mimo że nie jestem dzieckiem lat 90. wiem co to), pierogi babci, ogólnie full wypas, żyć nie umierać. Ale po obejrzeniu bajek zacząłem się nudzić, więc chodziłem po domu babci szukając zajęcia (babcia pracowała w salonie, była zajęta).

Jako małe dziecko znalazłem coś dużego, błyszczącego i metalowego... Tak, nóż kuchenny. Uznając to za świetną rzecz do zabawy, obmyśliłem zabawę w kuchnię, więc czym prędzej z wielkim nożem do sypialni dziadków. Pech chciał, że potknąłem się i rozciąłem czoło, babcia usłyszała huk i biegnie zobaczyć co ze mną, a mały obrażony Marcin siedzi na schodach z twarzą we krwi i mówi do babci:
- I jak mnie pilnowałaś? Teraz naskarżę mamie na ciebie, że zrobiłem sobie krzywdę.

Chyba byłem fajnym dzieckiem...

#LkECU

Pewnego wieczora wracałem sam do domu od cioci, miałem może 10 lat, było już ciemno.
Zobaczyłem, że idzie za mną grupa dużo starszych chłopaków (dresów). Mieli ~17lat.
Dzieliło nas może 50 m. Odwróciłem się i widziałem, że się zbliżają szybko do mnie.
Po chwili usłyszałem krzyk:
- Czekaj, młody!
Strasznie się przestraszyłem, spodziewałem się pobicia albo jakiejś kradzieży. Więc przyśpieszyłem, oni za mną również, po chwili jeden zaczął za mną biec. Wiedziałem, że nie mam co uciekać, więc się zatrzymałem.

Spodziewałem się jakiegoś bełta w głowę, a tu szok. Ten dres powiedział mi:
- Wypadła ci czapka z kieszeni, a nie chciałeś się zatrzymać, więc przybiegłem ci ją oddać.
Koledzy zauważyli, że jestem wystraszony i że jest późno, więc mnie odprowadzili pod dom.
Pod moim domem zauważyła mnie razem z Sebkami moja mama. Przerażona podbiegła i wydarła się na nich, że nie zaćpają jej syna itp. Wytłumaczyłem mamie, że po prostu mi pomogli, choć nie chciała wierzyć.

Wniosek: czytając wcześniejsze wyzwania, dokładam do tego moje i na podstawie tego stwierdzam: Sebki to fajne chłopaki ;)

#39ir6

Mieszkam na wsi i moi rodzice mają gospodarstwo, nie muszę zbyt dużo pomagać, bo praktycznie wszystko robią za nas maszyny.

Gdy byłam sama w domu, usłyszałam alarm, więc wyszłam zobaczyć co się dzieje. Chwyciłam za broń jaką były grabie i wbiegłam do moich krów, niestety poślizgnęłam się i upadłam twarzą w krowi placek. Nagle ktoś pomógł mi wstać.

Był to kolega mojego brata, który od dawna bardzo mi się podoba... Okazało się, że mój brat zapomniał włączyć jakąś maszynę i wszedł tam z kolegą oraz zapomniał wyłączyć alarmu.

Chłopaki mało nie zesrali się ze śmiechu, a ja zamiast zyskać chłopaka zyskałam ksywkę "gnojek".

#yzmNP

Pewnego razu widziałam sytuację w autobusie, która udowadnia fakt, że karma wraca.
Mianowicie jakiś moher wsiada do autobusu, w oczach skaner i wypatruje ofiary (wszystkie miejsca zajęte, a reklamówka przecież jest zmęczona).

Uwaliła się do dziewczyny, na oko 16 lat, która siedziała ze złamaną nogą. Ale przecież kule ma, to może postać. Dziewczyna z trudem wstała, ale widać było, że nie miała ochoty konwersować z babujędzą, nie odezwała się słowem.

Babcia usadziła szanowny kuper od środka autobusu z uśmiechem na twarzy i jedzie... Nagle ostry zakręt, a baba jak po maśle ześlizgnęła się z siedzenia i uderzyła dupskiem w podłogę. 

Dziewczyna z kulami podziękowała, bo gdyby miała tak leżeć, to musieliby ją składać. Mina baby bezcenna. Każdy ją ominął, zanim ta zdążyła wstać. Aż miło było popatrzeć.

#qpCNt

Tyle było tu historii o Sebkach, że i ja postanowiłam opowiedzieć swoją, choć wahającą się pomiędzy typowym stereotypem a łamaniem go. 

Zdarzyło się to w zeszłym miesiącu. Jechałam do centrum miasta trolejbusem, a na siedzeniach za mną dwóch typowych dresików. Jeden rozmawia przez telefon, a pół pojazdu słyszy "no, ku*wa, jasne ziomek, ale się naje*iemy, elo, z fartem mordo!" i się rozłącza. W myślach wykonałam solidny facepalm. Mniej więcej dwa przystanki dalej w drzwiach trolejbusu pojawiła się starsza pani, mocno ściskając w trzęsącej się dłoni uchwyt od walizki. 

Ledwo zdążyła otworzyć usta i wymamrotać "przepraszam, czy ktoś mógłby..." a dwóch wspomnianych Sebków niemal rzuciło się, żeby pomóc jej wejść i wnieść walizkę. Zgłupiałam, ale nie ukrywam, że było to miłe zaskoczenie.

#hgIzD

Mówią, że pechowe dni się zdarzają. Nie specjalnie w takowe wierzyłem aż do pewnego czasu, mianowicie do dzisiaj.

Może ten mój nie jest aż tak wyjątkowo nieudany w porównaniu do codziennego pecha innych ludzi, jednak nurtuje mnie fakt złośliwości sił wyższych. Bo jak dowalić to hurtem. 

Do rzeczy:
Z samego rana, mój budzik wypowiedział posłuszeństwo dzwoniąc godzinę wcześniej niż powinien. Chcąc nie chcąc wstałem zrobić herbatę tłukąc kubek w towarzystwie rozsypania kawy. Co tam, posprzątałem, wykonałem wszystkie poranne czynności i biegiem lecę do szkoły. Już z oddali (do przystanku dzieli mnie pole, mieszkam kilkanaście km o miasta) widziałem, jak kierowca autobusu z uśmiechem na twarzy podjechał kilka potrzebnych mi na dojście minut wcześniej a następnie ruszył z piskiem opon. Trudno, stoję i czekam godzinę na następny. 

Po pojawieniu się kolejnego środka publicznego transportu, przy wsiadaniu wypadła mi całkiem nowa paczka papierosów. Zorientowałem się dopiero po ruszeniu, widząc szczęście w oczach nowego właściciela, czyli typowego osiedlowego lèmenę. Przynajmniej mam świadomość, że temu Panu bardziej się przydadzą.

Jak dotarłem do szkoły czekał mnie wykład na temat nieobecności i słabej frekwencji w ogóle, z czym się muszę niestety czy stety zgodzić. Podłamany na duchu przeglądam na telefonie anonimowe, bo przecież inni mają w końcu gorzej. Nie szukałem wtedy żadnej zaczepki, jednak pojawił się On, wysoki, szary, masywny, złośliwy w swojej naturze kamień. Nie zdziwił bym się jakby zdobiły go trzy paski. Z łatwością zwalił mnie z nóg (widocznie pałętam się po nie swojej "dzielni"). O ile ja wyszedłem cało, o tyle telefon ma do wymiany wyświetlacz, obudowę oraz głośnik. 

Pomyślałem, że najbezpieczniejsze co mogę teraz zrobić to iść do domu i położyć się spać. Zamyślony nad sensem życia nie zauważyłem swojej miejskiej limuzyny, w wyniku czego poczekałem godzinę na następną. Wracając już stwierdziłem tak: w końcu mamy ładną pogodę, pójdę pobiegać, zjem coś dobrego, nie ma co się łamać. Świat stwierdził, że jednak jest powód do "łamania". 

Dwa tygodnie wcześniej na siatkówce pękła mi torebka stawowa w prawej nodze. I właśnie idąc przez nierówne zabłocone pole, krzywo ją postawiłem. Ostrzegawczy ból zmusił mnie do przeniesienia całego ciężaru ciała na drugą nogę, w efekcie czego jak niedawno lekarz mnie poinformował pękła mi druga torebka stawowa. 

I właśnie piszę żeby zapytać czy ma ktoś może pożyczyć kulę ortopedyczną?

#j3aJe

Gdy byłam mała, zamarzył mi się... kurczak. Taki żywy. A że mieszkam w mieście, to sprawa była nieco utrudniona. Postanowiłam zatem, że wezmę jajko, będę je ogrzewać i postawię rodziców przed faktem dokonanym, gdy ptaszek się wykluje (wiedziałam, że w innym wypadku nici z kurczaka).

Wzięłam zatem pierwsze jajo z brzegu. Ogrzewałam je trzymając w rękawie lub kładąc na kaloryferze. Pełna konspiracja. Nie wiem, ile to trwało (coś około tygodnia), ale w końcu zaczęłam się niecierpliwić, a że pojęcie o działaniu jajka miałam znikome, to postanowiłam się w końcu przyznać rodzicom do mojego ewentualnego dziecka i spytać się, kiedy mogę się spodziewać wyklucia.

Okazało się, że przez jakiś czas troskliwie opiekowałam się jajkiem ugotowanym na twardo.
Dodaj anonimowe wyznanie