#530Dk

Mama mamy, czyli moja babcia nauczyła papugę falistą mówić "k**** mać", ot, taka rozrywkowa babunia (najlepsza na świecie, dobrze ją wspominam).

Kolęda, ksiądz wchodzi do domu, zaraz ma zacząć się modlitwa, a tu nagle przylatuje papużka i siada mu na ramieniu, on ucieszony, mówi jaka to ona ładna i w ogóle.
Zgadnijcie, co powiedziała papuga i jakie wszyscy mieli miny :D

#SsTR5

Mając 6 lat, bardzo chciałam pieska, lecz rodzice zawsze mówili, że brakuje nam na niego pieniędzy, czasu na opiekę i tym podobne. Z czasem przyzwyczaiłam się do tego, że nigdy go nie dostanę, do czasu, gdy zobaczyłam ludzi sprzedających lemoniadę.

Po powrocie do domu postanowiłam ją sprzedawać, a że nie wiedziałam jak ją zrobić, postanowiłam trochę pokombinować. Przez tydzień sikałam do plastikowych butelek, które po zakręceniu chowałam za łóżkiem w moim pokoju, następnie moje siki rozcieńczałam z wodą i udawałam się z nimi na osiedle. Mój napój bogów sprzedawałam wszystkim sąsiadom w plastikowych kubeczkach. Sąsiedzi dowiedziawszy się, że zbieram na pieska, wrzucali po 10, 20, a nawet 50 zł, zachwyceni jak przedsiębiorczą osóbką jestem. W ciągu kilku godzin uzbierałam około 200 zł, a więc szczęśliwa w podskokach wróciłam do domu z wielką nadzieją, że dostanę to czego pragnę.

Na klatce usłyszałam jakieś krzyki, jak się okazało pół osiedla przyszło na skargę do moich rodziców, żądając zwrotu pieniędzy.

Dziś mam 21 lat i mieszkam sama w mieszkaniu, które dostałam od rodziców. Pomimo że minęło 15 lat, sąsiedzi dalej mnie nienawidzą, nie mówią mi dzień dobry, a gdy w końcu kupiłam sobie tego psa, któryś z sąsiadów co sobotę obszczywa mi klamkę. Dla sąsiadów zostałam wrogiem, a dla znajomych Królową Kanalizacji.

#Y9dpY

Opowiem Wam historię moich rodziców.

Tytułem wstępu. Mój przyszywany wujek i moja mama znali się całe życie, wujek jest od niej starszy o 5 lat. Zawsze byli dobrymi przyjaciółmi, nikim więcej. Gdy wujek dostał pracę w wielkim korpo i wyjechał do Australii, ich kontakt się nie urwał. Widywali się za każdym razem, kiedy wuj był w Polsce.

Mama miała 16 lat, gdy mnie urodziła. Mój ojciec postąpił właściwie i ożenił się z moją mamą. Pierwsze 10 lat mojego życia to było wysłuchiwanie, jak ją tłukł, niekiedy do nieprzytomności. Wiedział jak bić, aby nie zostawiać śladów, a moja mama za bardzo się bała, aby cokolwiek z tym zrobić. Mnie ojciec nigdy nie uderzył, zawsze był dla mnie dobry, był moim najlepszym kumplem, zawsze powtarzał mi, że nie mam się go bać, bo on nigdy nie da mi zrobić krzywdy, a matka musi nauczyć się respektu do jego osoby. Nie broniłem jej, myślałem, że tak ma być, że tak jest w każdym domu.

Wszystko zmieniło się, gdy przyjechał wujek. Mój ojciec za nim nie przepadał, zawsze twierdził, że się wywyższa, że uważa się za lepszego od innych, a ja mu wierzyłem.
Tego samego dnia w szkole mieliśmy pogadankę na temat przemocy w rodzinie. Byłem w szoku. Nie mogłem uwierzyć, że to nie jest normalne zachowanie, że nie wszyscy tak mają. Z nieznanych sobie powodów powiedziałem wujkowi, że tata bije mamę. Miny wujka nie zapomnę do końca życia, był w szoku, nie wiedział, co powiedzieć. Ze swojego pokoju słyszałem, jak rozmawia z mamą, jak ta z płaczem potwierdza moje słowa. Wujek kazał jej nas spakować. Już prawie skończyła, gdy z pracy wrócił ojciec.

Gdy zobaczył, co się dzieje, wpadł we wściekłość. Rzucił się do mamy z rękoma, złapał ją za szyję i zaczął dusić. Wujek, gdy zobaczył, co się dzieje, złapał mojego ojca i zaczął go okładać. Wujek ma prawie dwa metry wzrostu, jest łysy i przerażający, ale jednocześnie muchy by nie skrzywdził. Tym razem jednak dał upust złości. Gdyby nie mama, chyba by zatłukł mojego ojca.

Z domu pojechaliśmy do rodziców mojej mamy, ale gdy usłyszeli, że odeszła od ojca, kazali jej do niego wrócić, albo nie ma co się pokazywać w domu. Wujek się nie zastanawiał nawet 5 minut. Pozałatwiał wszystkie formalności, popłacił wszystko, zmusił mamę do rozwodu i zabrał nas do siebie. Pierwszy raz widziałem, jak moja mama się śmieje, naprawdę się śmieje, była naprawdę szczęśliwa. Przy wujku rozkwitła, stała się piękną, pewną siebie kobietą.
Wujek też to zauważył i rok później wzięli ślub, a ja dorobiłem się rodzeństwa. Mam dwie wkurzające młodsze siostry, za którymi poszedłbym w ogień i wiem, że one zrobiły by dla mnie to samo.
Z ojcem i dziadkami od mamy strony nie mam kontaktu, mój wujek stał się moim ojcem, moim najlepszym przyjacielem, a jego rodzice moimi dziadkami, których odwiedzam tak często, jak tylko mogę

#GALNM

Zostaliście oskarżeni kiedyś o coś? Nie, to macie szczęście, bo ze mną było inaczej.

2012, miałam wtedy 17 lat. Pojechałam z mamą i tatą na zakupy do sklepu. Pomagałam mamie w zakupach. Gdy doszła już z tatą do kasy, ja stwierdziłam, że przejdę na początek kolejki, aby już powoli przyszykować reklamówki do pakowania zakupów.

Gdy przeszłam kawałek, zatrzymał mnie ochroniarz i poprosił do gabinetu, ja nie wiedząc o co chodzi poszłam za nim. Gdy weszliśmy do pomieszczenia, kazał mi wyjąć wszystko z torebki, grzecznie się posłuchałam i wszystko wyjęłam. Miałam tam balerinki, książkę z 1980 r. i inne głupoty typu kosmetyki, szczotkę, dezodorant, perfumy. Pan ochroniarz popatrzył na zawartość torby i poinformował mnie, że zostaję oskarżona o kradzież. Przerażona spytałam się co niby ukradłam, a on wskazał moją kochaną poturbowaną książkę, balerinki i końcówkę dezodorantu. Zaczęłam się śmiać i tłumaczyć mu, że to wszystko jest moje i żeby na kamerze pokazał mi moment, w którym te rzeczy kradnę. Powiedział, że nie mam do tego prawa. Nagle zaczęła dzwonić moja mama, powiedziałam gdzie jestem, od razu wkurzona przyszła do mnie. Ochroniarz sklepu zdążył już wezwać policję. Na nic były moje tłumaczenia, że nic nie ukradłam - nawet moja mama nie chciała mnie słuchać. Przyjechała policja, wysłuchała mojej mamy, ochroniarza, ale nie mnie. Walczyłam jak mogłam. Nic z tego nie wyszło, a mi wręczyli mandat w wysokości 200 złotych.

Przez tę sytuację nie wyjechałam ze znajomymi i chłopakiem na wakacje, które były już opłacone. Do mamy nie odzywałam się bardzo długo, a po jakimś czasie dowiedziałam się, że w tym samym markecie oskarżono mojego kolegę o kradzież - przez tego samego ochroniarza, a na dodatek przyjechali ci sami dwaj funkcjonariusze. Dziwne, co nie?? Do tej pory nie mogę sobie wybaczyć tego, że nic z tym nie zrobiliśmy.

#zDtz7

Niedawno postanowiliśmy wywinąć mały żart koledze z naszej paczki.
Otóż do butelki po wódce wlaliśmy wodę, po czym rzuciliśmy mu wyzwanie, aby wypił całą zawartość. Chłopak zawsze chciał zaimponować reszcie i nie byłoby rzeczy, której by nie sprostał, więc wcale nie byliśmy zdziwieni, kiedy przyjął wyzwanie.

Cóż, dwa dni udawał kaca.

#s2FdX

Dzisiaj jak zawsze wracam o 15 do domu, a mój tatuś leci do mnie roztrzęsiony i pyta, jak mi poszło.
Nie wiem jakie zdziwienie musiało malować się na mojej twarzy, gdyż zamarł w pół kroku.
Taak. Pytał, jak mi poszedł egzamin gimnazjalny.
Taak. Chodzę do drugiej klasy liceum...

Kochany tatuś :')

#bP32m

Od trzech lat mam dziewczynę, która w sprawach intymnych za każdym razem mnie zaskakuje. Ciągle wymyśla coś nowego, a jej fantazja jest bardzo obszerna. Nigdy nie było takiej sytuacji, żeby między nami było zwykłe titi riti, buch bach, puk puk i koniec. Zawsze wymyśla jakieś efekty specjalne, a to każe się przywiązać jakimś kablem, a to zakłada mi jakiś drut kolczasty, każe się biczować i wiele innych dziwnych rzeczy. Czekam już tylko na to, aż kiedyś stanie z zapalniczką i butlą gazową i będzie chciała mnie podpalić, bo to pewnie też ją będzie podniecać.

Nie wspomnę nawet jak dwa dni się do mnie nie odzywała, ponieważ chciała mi wsadzić dezodorant w ...... a ja się na to nie zgodziłem.

Przechodząc do sedna, pomyślałem, że tym razem ja zaskoczę ją czymś ciekawym. Moi rodzice byli w pracy do wieczora, a ja już około 14 wróciłem ze szkoły. Moja dziewczyna kończyła lekcje jakoś godzinę po mnie, gdzie później miała przyjść do mnie do domu. Wpadłem na pomysł, żeby kupić kilka róż, rozsypałem je przed wejściem do domu, na całe schody aż po mój pokój. Kiedyś od dziewczyny dostałem na urodziny strój Borata, więc pomyślałem, że to czas najwyższy, żeby się w niego przyodziać.

Tak więc ubrany w to coś wrzynającego się mi w dupsko, czekam na moją damę. Nagle słyszę, że wchodzi do domu, słyszę jakieś jęki, stęki och, ach, ech, na widok kwiatów. Słyszę, że wchodzi po schodach i jest już blisko mojego pokoju, więc ja wyskakuję ubrany w ten strój z pokoju na korytarz z różą w zębach krzycząc paaadaaammmmm. Patrzę... a przede mną stoi... moja matka. Okazało się, że wcześniej wróciła z pracy i przed domem natknęła się na moją dziewczynę, więc razem weszły do domu.

Do dziś nie mogę zapomnieć tego śmiechu mojej mamy, która do dziś się ze mnie nabija, a najgorzej, że gdy wyskakiwałem wtedy z pokoju, to spod tego ubrania, że tak to nazwę, wyskoczyło mi jedno jajko.

#nXjoZ

Przechodziłam uliczkami Muranowa, zobaczyłam starsze małżeństwo. Kobieta już na wózku, widać, że mocno schorowana. Mąż nachyla się nad nią z kwiatuszkami. Nachyla się i mówi:
- Codziennie daję ci te kwiaty, bo codziennie zakochuję się na nowo.
I tutaj gwóźdź, żonka bierze kwiaty i mówi:
- Widać, że codziennie się zakochujesz, i to na nowo w dodatku, bo nie lubię tulipanów! BANG BANG BANG. Pozamiatała, pośmieszkowali, przytuliła go i dała takiego słodkiego, staruszkowego buziaka w policzek. Takie zwyczajne i takie piękne! Uśmiech pojawia się na mojej twarzy za każdym razem, kiedy wspominałam zaobserwowaną scenę. Małe radości dnia codziennego!

#nyolC

Opowieści miłosne robią tutaj furorę dodam i swoją :)

Po zdaniu matury postanowiłam studiować zaocznie. Przeniosłam się do stolicy jednego z województw i zaczęłam szukać pracy. Wreszcie udało się, zostałam sekretarką dyrektora w dużym banku. Mój szef, na oko starszy ode mnie o 7-9 lat, bardzo przystojny (wszystkie koleżanki z biura za nim szalały) do tego czarujący i świetnie ubrany. Tak, czarujący, dla wszystkich dam, poza mną. O ile wszystkie się nim zachwycały i wysławiały pod niebiosa jaki to on miły, jaki dżentelmen zawsze w drzwiach przepuszcza, pamięta wszystkie imiona, zawsze porozmawia. Pech chciał, że mnie nie trawił, jak i ja jego.

Na początku się w nim zabujałam, w końcu młoda 20-latka, co się dziwić. Szybko mi przeszło, był w stosunku do mnie strasznie niemiły, gburowaty, kazał zostawać po godzinach, dawał dodatkową pracę. O ile dla innych był dżentelmenem, tak mnie nigdy w drzwiach nie przepuścił, nigdy za nic nie podziękował, nigdy się do mnie nie uśmiechnął. Ba, nawet po roku pracy przekręcał moje imię, chociaż byłam osobą, z którą spędzał w biurze najwięcej czasu. Jednym słowem dupek, którego nie znosiłam. Na szczęście w pracy znalazłam kilka przyjaciółek, podczas przerw rozmawiałyśmy, dzieliliśmy się problemami.

Wreszcie obroniłam licencjat i pierwsze co zrobiłam, to rzuciłam szefowi na biurko wymówienie, zwyzywałam go od najgorszych przy otwartych drzwiach do jego biura i ruszyłam w kierunku windy. Musiałam przejść obok biurek wszystkich pracowników piętra. W połowie drogi szef złapał mnie i pocałował na środku biura. Tak, pocałował. Okazało się, że zakochał się we mnie od pierwszej chwili. Ale byłam młodziutką sekretarką, a nawiązanie relacji z szefem mogłoby mnie zniszczyć. On by sobie poradził, ale gorzej ze mną. Dlatego był tak niemiły, chciał jakoś pozbyć się tego uczucia.

Teraz jesteśmy razem. W lany poniedziałek mój były już szef dupek, teraz zwany przeze mnie najbardziej romantycznym, czułym i opiekuńczym facetem na świecie,
poprosił mnie o rękę.

Powiedziałam TAK.

#JBarR

Wybrałam się raz z dwiema koleżankami na zakupy.

W jednym sklepie upatrzyły sobie jakieś rzeczy, mi akurat nic nie wpadło w oko, więc stałam przed kabinami w przymierzalni, czekając aż przymierzą rzeczy.
Wyszła pierwsza, widzę, że to ładna koszula, dobrze leży, tak też jej mówię.
Wychodzi druga z koleżanek, spojrzałam na nią i sobie myślę, co ona w ogóle wybrała? Aż uśmiech zszedł mi z twarzy, mówię jej, że ta bluzka jest okropna, jeszcze dodałam parę takich komentarzy, patrząc z mimowolną pogardą na twarzy, a ona na to: "Ale ja przymierzałam spodnie".
Dodaj anonimowe wyznanie