#ePC7F
Miałem wtedy 26 lat. Jechałem miejskim autobusem, chyba wracałem z pracy, już nie pamiętam. Ulica nie była szeroka, taka typowa jednopasmówka. Autobus zatrzymał się, wysiadłem i czekałem aż ten wspaniały pojazd odjedzie. Byłem wtedy ogólnie bardzo zajęty swoimi rozmyślaniami i nie zwracałem większej uwagi na to co się wokół mnie dzieje. Miałem przejść na drugą stronę ulicy, ale nie chciało mi się iść do pobliskich pasów. Szybko tylko spojrzałem, czy nic nie jedzie, no i idę.
Nagle poczułem, jak ktoś pociągnął mnie za ramię, ale jak już pisałem, byłem pochłonięty myślami i nie zwróciłem na to żadnej uwagi. I wtedy to się stało. Ktoś nagle pociągnął mnie za koszulkę, prawie mnie dusząc. Chwilę po tym dosłownie 2 cm przed moją twarzą przejechał jakiś autokar.
Nie mam zielonego pojęcia, jakim sposobem go nie zauważyłem.
W lekkim szoku obróciłem się. Najpierw zobaczyłem trzech chłopaków około 15 lat, stojących jakieś 2 metry ode mnie, patrzących się na mnie jakbym był duchem. Potem spostrzegłem dziewczynę, która trzymała mnie za koszulkę.
Była chyba ich rówieśniczką, bo też wyglądała na około 15 lat. Bardzo wysoka, niższa ode mnie może o 10 cm. Ubrana w męską koszulkę. Taka typowa chłopczyca. Trochę zdziwiony (po sile, z jaką mnie pociągnięto, spodziewałem się raczej dorosłego faceta) wymamrotałem jakieś podziękowanie. A ona wtedy z tekstem:
- Nie ma za co. I może wyjdę teraz na niewychowaną gimbusiarę, ale muszę to powiedzieć. Patrz jak łazisz!
Potem odwróciła się i odeszła, a za nią jej trzej koledzy. Do moich uszu doszła jeszcze ich rozmowa. Jeden z chłopaków się jej pyta:
- Dlaczego pociągnęłaś go za koszulkę, o mało go nie udusiłaś?
- Jak szarpnęłam go za ramię i krzyknęłam, to nie zareagował.
Byłem tak zamyślony, że nawet nie usłyszałem jak krzyczała.
Jeśli to czytasz wiedz, że jestem ci bardzo wdzięczny, tydzień po tym brałem ślub. Nie wiem co by było gdyby ten autokar mnie potrącił.
Nie wiesz, co by było, a ja Ci powiem, czego by nie było. Ślubu. A w zamian mogłaby być inna uroczystość rodzinna. Więc tak, "patrz, jak łazisz" ;]
Twój Anioł Stróż w formie gimby :D
Dziewczyna została Aniołem Stróżem, następnym razem patrz jak łazisz, to może też się nim staniesz dla innego zamyślonego człowieka ;)
Nie byłoby ślubu :d
Czasem trzeba powstrzymać się z odpłynięciem w świat myśli :)
Tamta dziewczyna prawie wpadła pod autobus, a nie ciężarówkę ;P
Możesz podać "kod" wyznania? :)
Też kiedyś zatrzymałem kolegę idącego z nami na pierwszej pozycji bicia przez samochód, a on tylko rzucił oschłe dziękuję i po chwili mnie dalej wyzywał :v
Twój gimb-stróż. :)
Oszukać przeznaczenie 😉