#pjxqA
O tym jak pierwszy (jedyny) raz całowałem się w pociągu.
Historia trochę jak z bajki czy romansidła z oklepanymi motywami, ale prawdziwa.
Pewnego słonecznego dnia (to było wczoraj, ale chciałem ładnie zacząć) wracam sobie pociągiem do mojego, dość dużego, miasta. Wsiadam sobie więc do wagonu (bez przedziałów). Miejsce z biletu wskazuje siedzenie obok jakiegoś starszego Pana – ale jako że wokół mnóstwo miejsc wolnych, siadam w rzędzie obok. Patrzę – za tym miłym panem siedzi sobie dziewczyna – na oko z rok młodsza, ewentualnie w moim wieku.
Pewnie każdy z IQ powyżej 10 skojarzył już, że to będzie TA dziewczyna, bohaterka opowieści. Co tu dużo pisać, śliczna.
Jest jedno ALE – moja wrodzona nieśmiałość. To właśnie przez nią, siedzę i jedynie gapię się na tę dziewczynę prawie że całą 30-minutową drogę (oczywiście próbuję tego nie okazywać, ale musiałaby być ślepa żeby nie zauważyć). Moja stacja – wstaję. Podchodzę do niej, pytam się jak głupi:
-Wysiadasz tutaj?
-Nie
-Ślicznie wyglądasz
Chyba mówi ciche „dziękuję”. Nie zarejestrowałem dokładnie, wybiegam już z wagonu najszybciej jak potrafię. Zrobiłem się czerwony na twarzy, przynajmniej tak mi się zdaje.
Ale będąc już na zewnątrz, zatrzymuję się. Myślę sobie: raz kozie śmierć. Za 13 minut ten pociąg odjedzie w dalszą drogę. Zawracam. Odnajduję ten wagon – nadal tam siedzi (w sumie, pomyślicie, gdzie miałaby iść – ale wtedy nie myślałem trzeźwo). Wchodzę. Mówię tylko „hej” – ona się obraca. Chciałem ją cmoknąć w policzek – ale jakoś tak w połowie drogi zmieniam zdanie, trafiam na usta.
Pierwsza rzecz o jaką się spytała, to czy dobrze się czuję. Potem, czy jestem pijany (obydwie odpowiedzi – nie). Kolejne 10 minut spędziliśmy w sumie na całowaniu albo patrzeniu sobie w oczy. Spytała jeszcze czy jestem studentem (tak samo uzasadnione pytanie jak 2 poprzednie – podobno wyglądam na te kilka lat więcej). Dowiedziałem się, że chodzi do 2 liceum jak ja, no i się sobie przedstawiliśmy (lepiej późno niż wcale, nie?). Ale minęło już 15 minut, przez które pociąg stał na stacji, a ja nie miałem biletu na dalszą podróż + spieszyłem się na kolejny pociąg. Po moim, kolejnym już, „Przepraszam”, powiedziała tylko z uśmiechem „Spoko, trzeba korzystać z życia”. Kamień z serca.
Nie wziąłem od niej numeru, ani nie dałem swojego, bo średnio wierzę w takie coś jak związki na odległość, a ona mieszka spory kawałek ode mnie.
Jeśli to czytasz – dziękuję za, jak na razie, najlepsze 10 minut w moim życiu (w sumie 40, jeśli liczyć moje patrzenie się na Ciebie przez całą drogę). No i dziękuję że nie dałaś mi w pysk w pierwszych słowach, bo miałaś do tego pełne prawo.
"Pewnego slonecznego dnia( to bylo wczoraj, ale chcialem ladnie zacząć)"- Nie no, dobry poczatek to podstawa ;D
Słupku, było brać numer :D
*głupku
Słupku też pasuje :D
Na początku zaczęłam czytać komentarze a potem dopiero wyznanie. Po przeczytaniu "słupku" myślałam, że autor będzie się całował ze słupem 😊😂
Myślałam najpierw ze piszesz ,,słupku" w sensie zdrobnienie od jakiegoś przezwiska :D
Popłakałam się przez to wyznanie i słupka 😂😂😂
Ty lepiej zajmij się Iron Manem.
próbuje, ale wciąż wpadam na słupki :v
Mógł jej zostawić ziemniaka!
Następnym razem jedź tym samym pociągiem, w ten sam dzień tygodnia, o tej samej godzinie i kurde weź ten numer jeśli tam będzie :D tyle tu historii o spełnionych miłościach, to wiesz :D
jeszcze spotted zostaje w razie czego :)
Proszę nie, spotted to rak społeczeństwa :<
Ja bym właśnie dała w pysk za takie coś 😂
I byłaby to jak najbardziej naturalna reakca :D
Ja chyba też.. Ale jej widocznie nie przeszkadzało być calowana przez nieznajomego...
No to pjona. ;)
O gitarzystka, ktoś się dziś o Ciebie pytał pod którymś wyznaniem ;)
Albo też jej się spodobał
Ja chyba też...
heh, jak sobie wyobrażam co ja bym zrobiła, to aż mam zaciesz widząc tę minę typu "EEEEEEE... CO?"
kultowa0 O, dzięki za info. :D Niby dziś wszystko czytałam, ale nie zauważyłam (albo może wtedy jeszcze nie było tego komentarza? ). Zaraz zrobię research. :D
Ja bym nie pozwoliła żeby całował mnie zupełnie obcy facet. Dziwi mnie reakcja tej dziewczyny, że się na to zgodziła. Ale są różni ludzie - jednym się to podoba, drugim nie.
drogi autorze,
moja najlepszs przyjaciołka opowiedziała mi niedawno o indentycxnej sytuacji jaką ją spotkała, a jak to przeczytałam to poryczalam sie ze smiechu. Myśle że o nią ci chodzi:) jak chcesz to pisz :)
A jak ma na imię?
Albo skąd jesteście? ;)
Tak, to ja, autor, ale nie chce żeby było widać mój prawdziwy nick :-p
Z jednej strony szkoda ze tak się skończyło, ale z drugiej nareszcie coś co mnie rozbawiło! Nie dlatego ze mam radość z czyjegoś nieogarnięcia, po prostu było to zabawne.
Za takie, krotkotrwale "kozystanie z zycia", to ja dziekuje :p
O cholera, tego się nie spodziewałam... naprawdę nie wziąłeś numeru? Człooooowiekuuuu :P
Z takim podejściem to było najlepsze 10 minut(40...)na następne 5 lat...
raz a dobrze :3
Nawiasy, wszędzie nawiasy :D