#2kNAP
W ciągu dwóch dni trzech chłopców w wieku 13-15 lat zapytało mnie, kiedy dojdą do siebie, bo ich dziewczyny chcą już koniecznie zacząć uprawiać seks i nie będą długo czekały.
Dziewczyny, a właściwie dziewczynki, były w tym samym wieku co ci chłopcy.
#yrxLx
Na spotkaniu dowiedziałem się od niej, że jestem dla niej zbyt inteligentny, oczytany i posiadam zbyt duży zasób słów.
#1C8oH
Moja mama spotkała swojego przyszłego męża (czyli mojego tatę) w autobusie. Jechała kupić sobie materiał na... ślubną sukienkę. Kiedyś nie było gotowych sukien i zazwyczaj kobiety szyły je u krawcowej. Trzeba było jednak przynieść własny materiał. Moja mama mieszkała na wsi, wybrała się więc do większego miasta, by ten materiał zakupić. Ale pomyliła autobusy. Zapytała mojego tatę o drogę, ten zaoferował się, że ją podprowadzi i tak zrodziła się ich znajomość, a później miłość. Mama zerwała z tamtym narzeczonym i wyszła za mąż za mojego tatę.
Moja kuzynka poznała swojego przyszłego męża w... jego samochodzie. Pracowali razem w jednej firmie, to były początki, kuzynka nie znała wszystkich nowych pracowników. Mieli jechać na jakieś szkolenie swoimi prywatnymi samochodami, a kto nie miał, dosiadał się do kierowcy, który miał wolne miejsca. No i tak "pykło".
Moja siostra poznała swojego męża też w autobusie. Ona z jednego końca Polski, on z drugiego. Wakacje? Wycieczka? Nic z tych rzeczy! Jechali razem na studenckie praktyki. Po pół roku wróciła do domu z mężem. No! Prawie mężem!
Ja również swojego męża poznałam w autobusie i to chyba jest najbardziej romantyczna historia z tych wszystkich. Mój "rycerz" próbował mnie ratować. Przed upadkiem. Wracałam z rannej zmiany, a ponieważ wstawałam o czwartej, nietrudno sobie wyobrazić, co czuje zmęczony i niewyspany człowiek, który siedzi w ciepłym miejscu i nim łagodnie kołysze. Zasnęłam, nawet nie wiem kiedy. Nagle szarpnęło mną i otwarłam oczy. Przed sobą zobaczyłam wychylonego w moją stronę mężczyznę, który z wystraszoną miną wyciąga w moją stronę rękę. Nawet nie zdziwiłam się, że widzę go w poziomie, nie w pionie, bo mimo rozespania zorientowałam się, że choć siedzę, to wychyliłam się niebezpiecznie od pionu. Mało brakowało, a spadłabym z tego siedzenia. Otóż mój wybawca pragnął mnie od tego uratować, przytrzymując mnie, ale nim zdążył mnie złapać szarpnęło autobusem, ja otwarłam "swoje cudownie niebieskie oczy" - jak mawia mój mąż, wyprostowałam się i uśmiechnęłam się do niego "najpiękniejszym uśmiechem, jaki kiedykolwiek widział". Mężczyzna zarumienił się lekko i odwrócił głowę do okna. Poprawiłam się na siedzeniu. Zerknęłam na niego, zobaczyłam, że on też zerka, więc znów się uśmiechnęłam z wdzięcznością. Jeszcze o tym nie wiedziałam, ale on już wiedział.
Że jest mój <3
#aqNgr
Mam przyjaciela, który jest z Hiszpanii. Znamy się już kilka lat, ale jesteśmy zżyci (aczkolwiek ja tak uważam, bo nigdy nie miałam takiego przyjaciela). Nie mam pojęcia jak wam w skrócie to opisać, ale się postaram. Dużo rozmawialiśmy i w pewnym momencie on się we mnie zakochał, lecz niestety dałam mu kosza, bo nie byłam pewna swoich uczuć.
Po czasie ja zaczęłam coś do niego czuć, ale nie powiedziałam mu. W tym czasie on znalazł sobie dziewczynę by zniszczyć uczucia do mnie. Byłam zazdrosna o tą dziewczynę, dlatego czasem były sprzeczki. Powiedział, że jestem toksyczną osobą, bo robię problem. Z tego powodu zerwałam przyjaźń, ale jakiś czas później gdy porozmawialiśmy, zaczęliśmy wszystko od nowa, ale nie było już tak samo.
Nie pisaliśmy kilka miesięcy, więc do niego napisałam. Stwierdził, że nadal się przyjaźnimy, i że przez niego nasza przyjaźń się rozpada.
Niby teraz ze sobą piszemy, ale zazwyczaj to ja zaczynam rozmowę, a na wiadomość odpisuje po kilku dniach lub nawet po miesiącu. Naprawdę zależy mi na tej przyjaźni, ale mam dosyć tego jak mnie traktuje. Ciągle powtarza, że jesteśmy przyjaciółmi, ale nie pokazuje tego. Co mam zrobić? Szczerze z nim porozmawiać, gdzie mam wrażenie, że bierze mnie za chorą psychicznie, bo nie umiem odpuścić? Nie mam pojęcia co robić. Proszę pomóżcie.
#F1bDN
Zawsze gdy robi zakupy, chce bym mu oddała połowę pieniędzy, bo przecież kupił to dla nas. Gdy ja robię zakupy, nie proszę go o to. Często jest też tak, że gdy zamawiamy pizzę i on płaci, zaraz żąda, bym mu wysłała kasę. Gdy ja zamawiam pizzę czy inne danie lub gotuję dla nas za własne pieniądze, on tego nie zauważa. Żali się, ze ciągle wydaje na jedzenie i nie ma kasy. Zarabia więcej niż ja, a mamy podobne wydatki. Widziałam raz przez przypadek ile ma a koncie i nie była to mała kwota.
Przed świętami poszłam do galerii. Chciał, bym mu kupiła perfumy i że zaraz mi wyśle na nie kasę. Kupiłam mu perfumy, które nie kosztowały mało, i powiedziałam mu, że niech będzie to mój prezent dla niego pod choinkę. Następnego dnia przychodzi z pracy i zrobił jakieś tam zakupy. Zakupów nie było wiele, bo jakiś chleb czy kawałek sera. Stwierdził, że nie muszę mu oddawać pieniędzy za te zakupy, bo kupiłam mu perfumy. Do tego powiedział, ze nie robimy sobie prezentów świątecznych.
Czyli, mówiąc prościej, dostałam w prezencie pod choinkę pół bochenka chleba (bo za tyle bym mu musiała oddać).
#fzpiz
W każdym razie ostatnio miałam okazję spotkać się na imprezie z dawno nie widzianą sympatią. Mój chłopak mieszka daleko, więc nie było go wtedy i oczywiście do dziś nie zdaje sobie sprawy co myślę i z kim wtedy dokładnie imprezowałam. Imprezowicz, nazwijmy go Z, cały czas szukał ze mną kontaktu. Dwa razy pocałował mnie znienacka. Potoczyło się to tak, że zostałam z nim sama, nawciskał mi milion kłamstw, w które ja głupia uwierzyłam. Kochaliśmy się całą noc, seks był świetny. Jednak myślę, że nigdy się mu nie podobałam, pewnie chciał mnie po prostu zaliczyć, a ja dałam mu to, czego chciał. Przez chwilę nawet wyglądał na szczęśliwego i naprawdę uwierzyłam, że może tak być. On nie wie, że jestem w związku, a ja sama do niedawna myślałam, że w życiu nikogo bym nie zdradziła. Oczywiście żałowałam od razu i żałuję do teraz.
Kilka dni po imprezie wyszło, jaki Z jest naprawdę, nie chcę go już widzieć. Najgorsze jest to, że mogę być w ciąży. Za wcześnie jednak na to, bym była pewna. I to jest najgorsze. Mój chłopak tak mnie kocha, że nawet nie wiem jak mogłabym go zostawić, nie raniąc go (zastanawiałam się już nad tym milion razy dużo wcześniej).
Wiem, że ocenicie nie jako dzi₩ke. Nie dziwię się. Nie wiem co mam zrobić. Pierwszy raz coś takiego odwaliłam.
Wstyd mi przed sama sobą...
#PFMx8
No i gdy w końcu nadszedł ten czas, wślizgnęłyśmy się w śpiwory i zaczęłyśmy z ciekawością czytać. Niestety wtedy wpadł nam do głowy TEN pomysł. Postanowiłyśmy odtworzyć zabawy z tej opowieści. Najpierw kuzynka robiła mi dobrze, potem ja jej. Kolejnym krokiem było to, że kładłyśmy się na sobie i wykonywałyśmy posuwiste ruchy i tak kilka razy powtarzałyśmy te czynności... Do dzisiaj pamiętam, jaka czułam się po wszystkim zażenowana, a kuzynka następnego dnia mówiła, że źle się czuje i wróciła wcześniej do domu. Od tamtych wakacji już więcej nie nocowałyśmy u siebie nawzajem, a ja nadal na myśl o tym wydarzeniu czuję się tak samo zażenowana jak wtedy. Nie pamiętam, ile wtedy miałyśmy lat, nie wierzę też w to, że kuzynka tego nie pamięta. Cieszy mnie tylko fakt, że widuję się z nią raz na kilka lat, bo mieszka teraz za granicą.
#46CnA
Któregoś dnia poszłam po ten klucz, a tam wielka taca pączków. Sekretarka mnie uświadomiła, że jest tłusty czwartek i MUSZĘ zjeść pączka, ''bo jak to tak, bez pączka?''. Nie dotarło, że nie lubię pączków, więc wysunęłam cięższe argumenty ''ale to nie jest moja religia''. Oburzenie zebranych (w końcu nie tylko ja po klucz przyszłam) uświadomiło mi, że oni wszyscy w ogóle nie widzą związku między tłustym czwartkiem a kalendarzem liturgicznym. To mnie zdziwiło, ale OK, trudno, ich sprawa. Odmówiłam raz jeszcze i wyszłam.
Siedzę sobie później i stukam w Excela i nagle wpada kobieta z... tacą pączków. Odmówiłam. Ale to firma stawia! Ach, to super, że ktoś wydaje moje podatki na pączki. Wygoniłam babę i wróciłam do pracy.
W końcu wyszłam za potrzebą. Jak wróciłam, na biurku leżał pączek.
Przez chwilę sądziłam, że mówię po chińsku, ale jak poszłam się pożalić koleżance z pokoju obok, to okazało się, że też jej wcisnęli. Jej cukrzyca też nie była dość dobrym argumentem.
#2jve8
Działa, a co więcej dzięki temu nie dość, że nie mam problemów z bezsennością, to i oceny z historii mi się poprawiły :D