#3GyN1

Krótko, zwięźle i na temat.

Mam problemy ze wstawaniem rano, żaden budzik w telefonie nie jest w stanie mnie obudzić. Co zrobiłem wczoraj?

Pomyślałem, że NA PEWNO wstanę, jak ustawię sobie formatowanie komputera na 7 rano (mobilizacją miało być to, że miałem tam ważne dane).

Nie wstałem. Komputer się sformatował...

#QaJeV

Miałam wtedy może 4 lata.
Siedzę sobie grzecznie w salonie i jem żelki.
Moja mama mówi do przyjaciółki (oczywiście najciszej jak się da):
- Ile te dzieci mogą tych żelków wpi**dalać?
Ja i tak usłyszałam. No to odpowiadam:
- Wpi**dalam, bo lubię, a wam nic do tego :D

Dumna z swojej odpowiedzi dalej zajadam żelki i oglądam bajki, a mama z przyjaciółką siedzą jak wryte.

#96kc1

Ostatnio na jednej z imprez zaniedbałem moją technikę picia żeby się szybko nie upić i po 2 godzinach byłem porobiony na tyle, żeby mój język zaczął mówić za mnie, a pamięć wyłączyła się.

Na drugi dzień z opowieści kumpla i filmików dowiedziałem się, że:
- Wyznałem miłość co najmniej 10 dziewczynom.
- Wyznałem miłość jednemu chłopakowi.
- Śledziłem psy na ulicy.
- Zrobiłem skręta z trawy i papieru toaletowego.
- Płakałem jak bóbr wspominając film "Gwiazd naszych wina".

Chyba czas na abstynencję...

#ow4Rr

Cześć. Pragnę wyrzucić z siebie ból. Wczoraj o 18:57 odszedł mój bohater. Mądry, dowcipny i szalenie kochający. Nie powiedziałam mu tylu słów. 

Bohater zmarł na raka płuc w szpitalu po 3-letnim leczeniu. Nigdy już mnie nie przytuli.
Dzięki tato za te 26 lat miłości i zrozumienia. Najgorsze jest to, że za miesiąc urodziłby mu się wnuk.

Kochajmy bliskich, bo za szybko odchodzą. I nie bójcie się mówić, bo potem będziecie żałować.

#x2ycf

Mam brata w wieku 7 lat, który uwielbia dwie rzeczy: klocki lego (ma kilkunastolitrową skrzynię z nimi) i skarżenie na mnie (coś typu "ona nie chce mi dać batona/telefonu" itp., ogólnie irytujący dzieciak). Od małego uczymy go sprzątać zabawki, ale młody nie słucha.

W pokoju nie ma drzwi, to wieczorem na korytarzu nie zapalamy światła, więc prawie noc w noc nadepnę na te jego ukochane klocki LEGO. W końcu nie wytrzymałam i po kolejnej kłótni z rodzicami, bo nie dałam mu laptopa (potrzebuję go do lekcji, bo wymaga wielu szczegółów), uznałam, że koniec z tym.

Na jego łóżku dałam jego ulubione słodycze, a po całej podłodze rozsypałam wszystkie klocki. Młody gubi kapcie, więc chodzi boso, bo nie lubi skarpetek, a gdy zobaczył słodycze pobiegł w ich stronę.

Od tego czasu zawsze po sobie sprząta i myśli zanim coś zrobi.

#2Hdn9

Jestem uczniem klasy licealnej na przedostatnim roku. Nie mam uprzedzeń rasistowskich, nie jestem homofobem, a co gorsza jestem ateistą. I tak, dla niektórych ludzi takich jak Sz.P. Dyrektor to są cechy (a dla niego wady), które nie przystoją porządnemu uczniowi, bo jak wszyscy wiemy każdy szanujący się licealista w moim wieku powinien wiedzieć, że homoseksualizm to zło, wszyscy oprócz białych to pomioty szatana i że trzeba padać na kolana, kiedy tylko koleś w  stroju batmana powie: "Bóg".

Do naszej szkoły przeniósł się jeden nowy uczeń. Zwykły chłopak w moim wieku, tyle że czarny. Na samym początku nie było źle, jest strasznie charyzmatyczny, więc bez problemu się u nas zaaklimatyzował. Do czasu powrotu dyrektora z urlopu. Kiedy ten bezczelny grubas (nie mam zamiaru się rozdrabniać, mówię jak jest) dowiedział się, że wicedyrektor przyjął czarnego do szkoły, to zwolnił gościa, a nowego ucznia chciał wydalić. Ale że nie mógł tego zrobić bezpodstawnie, więc postanowił chłopaka zmusić do wypisania się. 

Jak to zrobił? Zwołał apel (jako że nie mógł bezpośrednio namówić do nienawiści przeciwko czarnemu), na którym to podsycił uczniów przypominając co zrobili imigranci z Somali w Szwecji, powiedział też, że takie osoby nie zasługują na miano katolików oraz że są zagrożeniem dla nas, jak i naszej niepodległości. Jak to usłyszałem, to myślałem, że wejdę tam i mu tak po staropolsku je*nę. Jak jeden czarny chłopak WYCHOWANY W POLSCE może zagrażać naszej niepodległości?! Co stało się potem było proste do przewidzenia, Maciek (będę go tak nazywał do końca tej historii) stał się obiektem skrajnej nienawiści ze strony bardziej radykalnych uczniów, bo duża część z nas wiedziała, że to co robi dyrektor jest złe. 

W dużym skrócie: Maciek został dwa razy pobity, codziennie obrażany i poniżany mimo naszych (to jest - moich i innych uczniów o zdrowym umyśle) prób zatrzymania tego pandemonium. Co więcej, zostałem wezwany na dywanik jako rzekomy "lider antypatriotycznego ugrupowania". Ten gnój groził mi, że wyrzuci mnie ze szkoły, ale ja jestem Polakiem i tak łatwo się nie poddaję. Powiedziałem, że pójdę z tą sprawą do prokuratury, to mnie wyśmiał. I miesiąc później płakał.

Cóż... Minęły cztery miesiące, od kiedy mamy nowego dyrektora. Prokuratura uznała, że stary nadużywał swojej pozycji przeciwko niewinnemu uczniowi. I tutaj mój apel do was: nie stójcie bezczynnie, kiedy jesteście świadkami takich sytuacji, nie każdy czarny czy brązowy jest terrorystą, nie każdy Azjata ogarnia fizykę kwantową i nie każdy biały to rasista. Trzeba bronić praw człowieka, bo inaczej tym światem zaczną rządzić ludzie tacy jak ten gruby ciul. 

Każdy ma prawo do normalnego życia, niezależnie jaki ma kolor skóry. Jestem młodym patriotą i kocham mój kraj, ale czasami mam wrażenie, że bez wzajemności.

#M6Q4U

Kumpel miał kiedyś psa. A że wszystko wpieprzał, kradł sztućce i wyglądał jak autko, to nazywał się Złomek. Piesek był dość krótko w domu, nie zdążył się zaadaptować, a mama kumpla często nie pamiętała imienia. Poszła ze Złomkiem na spacer, spuściła  go ze smyczy, a Złomek w nogę. Mamuśka się zastanawia, jak się nazywa pies, bo dziury w pamięci. Kmini, kmini i po chwili drze się "KONTENEREK! KONTENEREK!!!" :D

#m0Af3

Mój tata był na zakupach w Auchan. Błąka się w alejkach, między półkami i w pewnym momencie widzi, że z naprzeciwka zbliża się znajoma twarz. Jeden z kumpli! Tylko który to był? Tatuś cwaniaczek postanowił jedynie kiwnąć głową na przywitanie i rzucić "siema", "cześć" czy coś w tym rodzaju.

Jak pomyślał, tak zrobił, ale facet nie zareagował, więc tata miał jeszcze większą zagadkę, jak ten kolega miał na imię. No przecież zna go, zna tę gębę doskonale!

Chwilę mu to zajęło, zanim sobie przypomniał. Mijał aktora z serialu "Barwy szczęścia", który często leci przy kolacji. Ale faktycznie, znał tę gębę.

#MEidK

Kupiłam nowy telefon i na wszelki wypadek ustawiłam numer, pod który mógłby ktoś zadzwonić w razie gdybym zgubiła komórkę.
Kilka dni temu koleżanka uświadomiła mi, że ustawiłam tam swój numer.
Farbowanie na ciemny kolor chyba nie pomogło i nadal zostało we mnie coś z blondynki.

#zVTj7

Kiedy miałam jakieś 5 lat, robiłam sobie kogel-mogel, mikserem. Dodałam sobie kakao, żeby fajnie smakowało, i chciałam zobaczyć, czy już się rozmieszało. Pochyliłam się, tylko zapomniałam, że... miałam rozpuszczone długie włosy.

To było straszne chodzić z łysą plamą nad czołem. Do tego mój uśmiech z brakującymi mleczakami - wszystkie dzieci się mnie bały.
I tak, bolało :D
Dodaj anonimowe wyznanie