Odkąd pamiętam, nie potrafię nic sobie wyobrazić. Zawsze, kiedy próbuję wyobrazić sobie cokolwiek, widzę tylko i wyłącznie ciemność. Podobnie jest z przywoływaniem wspomnień czy widoku ukochanej osoby. Kiedy próbuję przywołać jakiekolwiek wspomnienie z wydarzenia, pamiętam tylko plan i osoby, które brały w nim udział, ale to jest tak, że mam w głowie zwykły opis, a nie widzę tego wydarzenia. Tak samo jest z przywoływaniem obrazu osób. Pamiętam, jak wyglądają, ale to jest po prostu zbiór ich cech wyglądu, coś jak zwykły rysopis, z tym że jego nie widać i orientacyjnie czujesz, że to jest właśnie ta cecha. Nie umiem przywoływać nawet wspomnienia zapachu czy jakiejś melodii. Podczas czytania książek widzę tylko słowa w książce, a nie opisywany obraz. Kiedy byłam dzieckiem, myślałam, że każdy tak ma, ale mimo to nie rozumiałam, czemu ludzie mówią, że czytając książki, widzą obrazy i czują się bohaterami książek.
Na swoim przykładzie wiem, że jednak ludzie bez wyobraźni też istnieją...
Ostatnio z moim kolegą zerwała dziewczyna, więc wszyscy spytaliśmy go o powód. Powiedział, że jego dziewczyna, będąc na pielgrzymce do Częstochowy, doznała objawienia. Sam Jezus powiedział jej, że powinna z nim zerwać. Tak więc pierwsze co zrobiła po powrocie do domu, to z nim zerwała.
Babcia dziś przez pomyłkę pokazała mi cycki... nie pytajcie... wolałbym usunąć to z pamięci.
Pewnego wieczoru mój brat przyszedł lekko pijany do domu. Standardowo poszedł spać. Minęła godzina, przyszłam do kuchni i widzę, jak mój brat trzyma patelnię w zlewie. Zapytałam go:
– Co ty robisz?
– No gaz próbuję odpalić.
Zaczęłam się śmiać, a on wziął patelnię w ręce, przyłożył do twarzy i powiedział coś w stylu „Jesteśmy do podobni?”. Na sam koniec mój kochany brat poszedł do pokoju spać. Oczywiście wziął ze sobą patelnię. Poszłam za nim, żeby krzywdy sobie nie zrobił i widzę, jak braciszek kładzie na biurko ten przyrząd do smażenia rozmaitych rzeczy i idzie spać.
Następnego dnia zapytałam, co odwalał tamtego wieczoru. Nic nie pamiętał.
Kiedy kupiliśmy z mężem mieszkanie, okolica była spokojna, zmieniło się to rok później, gdy administracja postawiła kilka ławek na osiedlu – jedna została postawiona pod naszą klatką. Niestety ławkę tę upodobali sobie młodzi panowie w dresach. Przychodzili co wieczór przed 22, pili alkohol, krzyczeli i przeklinali do 2-3 w nocy. Wzywanie policji czy kulturalne prośby, by zachowywali się ciszej, nie przynosiły efektu, i tak wracali.
Któregoś wieczoru oglądaliśmy z mężem prank, w którym żartownisie smarowali przypadkowych ludzi masą kupopodobną... Nie pamiętam, które z nas wpadło na ten pomysł, jednak byliśmy tak wkurzeni nieprzespanymi nocami, że widzieliśmy w tym pomyśle jedyny ratunek na pozbycie się niechcianych gości...
Mąż wypróżnił się w czarny worek na śmieci i po 21 wyszedł i wywalił zawartość na ławkę. Przed 22 pojawili się nasi goście. Było słychać śmiechy, otwieranie puszek, a po kilku minutach w akompaniamencie przekleństw i krzyków, jak to się gównem uwalili, pospiesznie udali się w nieznanym kierunku.
Kolejnego dnia powtórka z rozrywki. Więcej już nie przychodzili.
A ławkę umyła wiosenna ulewa dzień później.
Poznałem dziewczynę, niby wszystko fajnie, powoli zaczynało się coś rodzić i we mnie, i jak twierdziła w niej. Była u mnie raz na noc, upiła się i usiłowała się do mnie dobrać. Jako że szanuję kobiety i sam wymagam szacunku, ładnie położyłem ją spać. Następnego dnia zostałem zablokowany wszędzie, a ostatni SMS, jaki dostałem, brzmiał: „Nie wykorzystałeś okazji, to nie ma sensu, nie pisz”.
Co się dzieje z tym światem?
Idę kopać sobie dół. Na moje poczucie własnej wartości.
Historia sprzed nastu, może więcej.
Mam tatę wesołka. Jak wie, że dzwonią bliscy znajomi lub rodzina, to odbiera telefon domowy (stacjonarny) z głupim tekstem, np.: „Policja w Pcimiu Dolnym, komisarz Szybkonogi, już po panią jedziemy!”. Lub gdy mama jest na zakupach: „Dom rozkoszy „Różowa Landrynka”. Wszystkie dziewczynki obecnie w trasie, zostali panowie, nieletni”. I tak to działa. Ważne w historii jest to, że wtedy telefon nie miał wyświetlacza, więc nie było widać, kto dzwoni.
Miała dzwonić taty teściowa, więc on już przy telefonie, gotowy i jest. Odbiera po drugim sygnale: „Komisariat policji w Wielkiej Małej, komisarz Psi przy telefonie. Zamówiona usługa tańca erotycznego już w drodze. Zaraz u pani będziemy. Dorzucić jakieś ekstra pokazy?”. No i zamiast odpowiedzi ktoś się rozłączył. Trzy minuty później dzwoni drugi raz. Tata to samo i znowu ktoś się rozłączył. Kolejny telefon był jakoś po 15 minutach. Tata jedzie to samo i tym razem ktoś odpowiada. Zamiast babci prawdziwy komisariat policji z miejscowości obok... Pan spytał grzecznie, dlaczego tata podaje się za policję i zaprosił „na kawę” na wspomniany komisariat.
Okazało się, że pierwsze dwa połączenia to nie babcia. To był urzędnik z naszej gminy. Zaniepokojony taty przywitaniem zawiadomił policję jednostka za płotem urzędu), bo był pewien, że odkrył nielegalnie działający dom publiczny. A jako że służbę miał taty kolega i znał jego „śmieszki heheszki”, postanowił go postraszyć i stąd to wezwanie.
Nawet oficjalne pouczenie było.
Od tego czasu tata już tyle nie śmieszkuje. Czasem szkoda. Miałem takiego Piotrka Żyłę, w domu, każdego dnia, i to na wyłączność :D
Czasami są takie chwile, kiedy mam ochotę zapier***ć każdego, kto nie używa kierunkowskazów wtedy, kiedy przydałoby się ich użyć.
Dzisiaj po prawie rocznym związku dowiedziałam się, że mój ukochany mnie zdradza. Oboje jesteśmy dość młodzi, a on już zdążył się zaręczyć z tą drugą i w dodatku zrobić jej dziecko. Do niedawna obiecywał mi, że to ja będę matką jego dzieci. Że to ja z nim zamieszkam i że to ja będę jego żoną. Tak się nie stało. Oddałam mu serce na tacy. Byłam najlepszą wersją siebie. Dbałam o niego. Rozmawialiśmy. I co? I dowiedziałam się dzisiaj, że jego narzeczona jest od 6 tygodni w ciąży i jestem w totalnej rozsypce. Nic mnie tak nigdy nie bolało jak teraz. Mam nadzieję, że wy będziecie mieli więcej szczęścia w miłości niż ja. Bo jak na razie to każdy mój związek skończył się w podobny sposób. Przez zdradzenie mnie/kłamanie.
Moja obecna partnerka zawsze była kiepska „w te klocki”. Więcej, ona do dzisiaj jest antytalentem. Przez pierwsze dwa lata związku robiliśmy to tylko ubrani, bo panna bała się, że zajdzie w ciążę. To znaczy mieliśmy normalny pierwszy raz (i nawet drugi), no ale na tym się skończyło. Szczerze mówiąc, dlatego że zawsze miałem dość jej świrowania, że zaciąży. Po dwóch latach sytuacja się trochę polepszyła, zaczęliśmy to robić normalnie. Tyle że w tym okresie okazało się, że księżniczka preferuje tylko pozycję misjonarską, bo przy innych czuje się poniżona. Francuz? W jej wykonaniu to dramat – zwykle kończył się po kilkunastu sekundach pytaniem „Czy tyle wystarczy?”. Przez dwa kolejne lata przekonywałem ją do tego, że może warto jednak spróbować czegoś innego i udawało mi się z różnym skutkiem. Obecnie dziewczynie wydaje się, że jest sex bombą, mimo że nie potrafi nawet wpaść na to, że przed pójściem do łóżka z facetem wypadałoby jednak przynajmniej gumę wypluć. O ubraniu jakiejś przyzwoitej bielizny to nie wspomnę. Mimo 5 lat i 8 miesięcy ona nie widzi w tym nic złego. Nie ma w jej zachowaniu nic pociągającego, a jedyną metodą na zainicjowanie czegoś, jaką udało jej się wypracować, jest zadanie mi sakramentalnego pytania: „Nie podobam ci się?”, „Nie kochasz mnie?” albo „Znudziłam ci się?”.
Najgorsze jest w sumie to, że w przeszłości miałem kilka możliwości do skoczenia w bok, z których zresztą nigdy nie skorzystałem, a czego teraz żałuję, bo może bym chociaż raz miałbym udane pożycie. Obecnie jesteśmy małżeństwem od roku i widzę, że nasz związek się sypie, zwłaszcza że księżniczka uaktywniła inne skrywane, bardziej istotne wady, o których nie miałem nawet pojęcia, a zostawić jej nie mogę z uwagi na dwoje dzieci i hipotekę na dom.
Zastanawiam się, czy inni ludzie mają równie żenujące życie łóżkowe jak ja?
Dodaj anonimowe wyznanie