#GddfA

Mam koleżankę, dajmy na to Kasię. Z pozoru zwykła dziewczyna, dobra uczennica klasy maturalnej. Kasia jest szczuplutką, drobną brunetką o błękitnych zniewalających oczach, piękna, o zgrabnej filigranowej figurze, ładnym biuście i fajnych nogach. Przy czym nie epatuje tym jak wiele dziewczyn, tylko zachowuje się skromnie i niewyzywająco. Ubiera zazwyczaj krótkie (choć oczywiście zasłaniające wszystko, co trzeba) i stylowe spódniczki oraz jakieś stonowane koszulki nieodsłaniające dekoltu i ramion. Nauczyciele ją lubią, uczniowie też. Nie lata za chłopakami i unika nachalnych zalotów, nie imprezuje, po prostu ideał według wszystkich. Uczy się dobrze, jest świetna z niemieckiego, interesują ją biologia, chemia, fizyka chemia i matematyka. Udziela się społeczne i ćwiczy na WF-ie, reprezentując szkołę w zawodach z siatkówki i tenisa.

Tylko że Kasia jest zapaloną nazistką, o czym nikt poza mną nie wie. Świetna uczennica z niemieckiego wykorzystuje swoją wiedzę po lekcjach do studiowania opasłych ksiąg z czasów III Rzeszy, nie tylko Main Kampf, opisujących zbrodnie, chore eksperymenty, polityczne doktryny i okultystyczne praktyki np. Towarzystwa Thule. Z pozoru najmilsza dziewczyna w szkole jest sadystką zafascynowaną obozami zagłady i mrocznymi praktykami demonologii itp. Nie powiem, byłem w szoku, jak się dowiedziałem, choć przeczuwałem, że coś z nią nie tak. Widziałem u niej elementy biżuterii z dość jednoznacznymi symbolami, choć oczywiście dla większości ludzi to tylko śliczne drobiazgi. O ile ktoś nie ma swastyki, odwróconego pentagramu czy totenkopfu SS, to nikt nic nie zauważy. I tak teoretycznie mogło być, nie wiedziała, co nosi. Ale elementy stroju jak pasek czy spódniczka/koszula w stylu, jakie nosiły SS-manki, choć nie do rozróżnienia dla laika, są proste do odgadnięcia. I jej fascynacja dawnymi Niemcami sprzed I wojny światowej. Ten błysk w oku i uśmiech w kąciku ust... Każdy uważny obserwator to zauważy.

To jest moja Irene Adler. Kobieta, która mnie na swój sposób fascynuje. Nie powiem jednak nikomu o tym, co wiem – wiem o niej coś niesamowitego, ale to tajemnica i taką zostanie. Nie powiem jej i choć dziewczyna mnie fascynuje, to nie mam zamiaru jej poderwać.

#cVaPb

Jako dziewczynka uczęszczająca do podstawówki nie podcierałam się po zrobieniu tzw. dwójki. Nie wiem, co miałam w głowie ani dlaczego to robiłam. Co więcej – czasami w szkole tak bardzo nie chciałam iść do toalety, że parę razy po prostu się zes... w majtki.

Trwało to może miesiąc, może dłużej. Kompletnie nie mam pojęcia, dlaczego zaprzestałam tego procederu. Dlaczego go rozpoczęłam również. Pewnie miałam coś z głową... No cóż. Na szczęście mi tak nie zostało.

#t4059

Pracuję w firmie, w której panuje dość przyjacielska atmosfera. Kilkadziesiąt osób podzielonych na kilka podfirm, każdy robi co innego, ale wszyscy się znają. Oficjalnie nie podlegam pod nikogo z tego biura, mój oddział pracuje oddzielnie, ale praktycznie całą uwagę poświęcam jednemu projektowi. Prywatnie – od kilku miesięcy mam cudownego chłopaka. Wspólne zainteresowanie, wspólnie spędzany czas. Spora część znajomych też wspólnych, oboje mieszkamy nie w swoim rodzinnym kraju. Jest trochę zbyt zaborczy i potrzebuje za dużo uwagi, ale to drobnostki. Zakochany we mnie po uszy, świata poza mną nie widzi. Ja w nim też. Ale... To „ale” od kilku tygodni spędza mi sen z powiek.
W pewnym momencie zaczęłam bliżej współpracować z jednym z kolegów z biura – on potrzebował mojej pomocy, ja lubiłam robić akurat to, czego on potrzebował. Dogadujemy się świetnie – żadnych problemów w pracy. Oboje jesteśmy pracoholikami, on często prosi o coś po godzinach, ja po godzinach to dla niego robię. Nigdy nie doszło do niczego niestosownego, myślę, że nie padł nawet jeden nieprzyzwoity żart, ale ten człowiek pociąga mnie bardziej niż ktokolwiek inny do tej pory. Nie tylko fizycznie – to wysoki i bardzo przystojny sportowiec, z błyskiem w oku, świetnymi pomysłami, trochę zadziorny. Najgorsza jest zależność emocjonalna – czuję się źle, kiedy on jest przygnębiony, denerwuję się, kiedy on jest zdenerwowany. Ja pomagam mu, w czym tylko mogę, on robi dokładnie to samo. Troszczy się o mnie, ale na tyle stosownie, żeby żaden gest nie wyszedł poza ramy koleżeństwa, jednak całość tej relacji wykracza daleko poza... przeszywa mnie dreszcz, kiedy siada obok – kiedy ja mam gorszy dzień i pomijam nasze zwyczajne wygłupy, on zerka na mnie cały dzień, a potem wychodzi z biura przygnębiony.
Prywatnie raczej nie dzielimy zbyt wielu pasji, ale charaktery mamy bardzo podobne.
W pracy układa się nam idealnie, firma pnie się w górę dzięki temu, co robimy razem. Ale moje emocje są w rozsypce. Naprawdę zależy mi na moim chłopaku, nie chcę się z nim rozstawać. Ale coraz częściej, kiedy się kochamy, wyobrażam sobie na jego miejscu tego drugiego.
Z pierwszym byłabym szczęśliwa, gdyby ten drugi nie istniał. Ale wcale nie chciałabym, żeby zniknął.

#XbQVz

Od kiedy pamiętam, jestem dosyć chłopięca; lepiej dogadywałam się z chłopakami w klasie, lubiłam bawić się samochodzikami, do tej pory lubię survival. W każdym razie mojemu tacie bardzo to zawsze przeszkadzało, mówił mi, że dziewczyna nie powinna nosić krótkich włosów, że żaden chłopak mnie nie zechce, kiedy nie będę umiała ugotować tradycyjnego polskiego obiadu, jakieś takie drobne docinki. 
Kiedy powiedziałam, że mam chłopaka, zapewne wyobrażał sobie, że będzie miał od teraz z kim chodzić na strzelnicę albo robić różne samcowe rzeczy. Zapewne się zdziwi, kiedy dojdzie już do spotkania, bo mój luby nie dość, że jest bardzo wrażliwy, nie znosi hałasów, to jeszcze ma długie włosy. Często się śmiejemy, że to on jest moją dziewczyną. Problemem dla mnie jest to, że podniecają mnie kobiety. Nie wyobrażam sobie bycia z jakąś w romantycznym związku, chodzi stricte o aspekty seksualne. Kocham mojego chłopaka i chcę z nim spędzić resztę życia, ale trochę się boję, że przeze mnie będzie nieszczęśliwy i nieusatysfakcjonowany. Nie wiem, czy to normalna sprawa, nie wiem, co mam robić.

#3HAb7

Ambicją mojej żony było być kurą domową z kilkorgiem dzieci. To drugie zrealizowała, choć ze względów zdrowotnych skończyło się na trójce.
Gdy miałem już stabilną, dobrze płatną pracę, zaczęliśmy na poważnie zastanawiać się nad zabezpieczeniem finansowym dla niej, gdyby rozjechała mnie ciężarówka albo inna harpia pożarła. Zdecydowałem, że wolę zainwestować w nią niż potencjalnych bankowych złodziei i przekonałem do ukończenia jakichś sensownych studiów, aby ewentualnie mogła utrzymywać się sama. Już z dyplomem wysyłała od czasu do czasu podania o pracę, bardziej dla picu niż z potrzeby. W ten sposób, niejako przypadkiem, dostała świetne miejsce w bardzo atrakcyjnej firmie. Nie zależało jej specjalnie, więc nie miała oporów przed otwartym krytykowaniem błędów i wypaczeń, choćby przychodziły z samej góry. Zostało to przyjęte zaskakująco pozytywnie, a oberguru filii mógł się wykazać inicjatywą oddolną w czasie niespodziewanego audytu.
No i tak awansowała szybko i wysoko, w międzyczasie zarabiając ze dwa razy tyle, ile ja.
Teraz siedzi na sofie z trzema laptopami naraz, robiąc sobie przerwy od nich na zrobienie obiadu, ponieważ pracuje zdalnie.
Ostatnio stwierdziła nieco melancholijnie, że chyba popełniła błąd i otworzyła drzwi, których zamknąć się już nie da. Kto raz posmakował świeżej krwi, ten będzie jej później szukał.
Tak że, drogie Panie, ostrożnie z karierą. Od pewnego punktu jest to droga bez powrotu.

#Uvvfj

Z boku wyglądam na twardą babę, która zawsze ma gadane i nie daje sobie w kaszę dmuchać. Ale jak nikt nie patrzy, oglądam sobie stare bajki z dzieciństwa w stylu Reksio, Rumcajs, Krecik albo nawet Barbie… Więc jak ktoś wydaje się wam groźny, opryskliwy, mający gadane czy arogancki, to pamiętajcie, że może skrywać podobny sekret ;)

#nGA1r

Mam 35 lat, zaraz po maturze wyjechałem za granicę do pracy w stoczni. Miałem wtedy narzeczoną, niestety po 8 latach razem w Niemczech mnie zostawiła dla bogatszego gościa, wtedy postanowiłem, że zmieniam środowisko i kraj. Pojechałem do Szwecji, też nieźle zarabiałem, ale miałem tylko weekendy dla siebie. Poznałem dziewczynę, było nam całkiem dobrze, ona ma troje dzieci, ale mi to nie przeszkadzało. Musiałem pojechać do Polski parę spraw załatwić, bo kupowałem wtedy mieszkanie nad morzem, i się okazało, że mnie zdradzała przez te trzy tygodnie, jak mnie nie było. No nic, odpuściłem. Pomyślałem, że znajdę sobie dziewczynę w Polsce, ale nie chcę tu pracować, to znalazłem rozwiązanie – zrobiłem sobie potrzebne kursy i zostałem marynarzem, pracuję na barce w systemie 4 na 4 tygodnie (płacą mi i na statku, i jak siedzę w domu) wszystko po to, aby mieć więcej czasu, żeby kogoś poznać. I tu jest problem – poznaję kogoś; wszystko jest super, jest dobry Vibe, spacery itp., ale jak się dowiadują, gdzie pracuję, to wszystko się psuje i ghostowanie potem; to samo na portalach typu badoo (chyba używałem już wszystkich) – jak się dowiadują, jak pracuję, to albo usuwają parę, albo blokują. Kurde, jestem pół roku w domu i mi za to płacą, to chyba lepiej niż robić w korpo i się zarzynać? Mam świetną pracę, dobrze płacą, głupi też nie jestem, znam pięć języków obcych, dobrze gotuję, sprzątam, sam wszystko robię w domu. Może problem w tym, że jestem miłym gościem, pomocnym? Nie jestem typem bad boya. Już nie wiem, jak i gdzie szukać, na ulicy czasami też próbowałem zagadywać, nie jestem nieśmiały – wszystko się kończy, jak się dowiadują o mojej pracy. Nie mam pojęcia czemu.

#cr37f

Nie kochałam mojego poprzedniego chłopaka. To wspaniały człowiek i zdecydowanie świetny przyjaciel, jednak ja nigdy nie poczułam tego słynnego „czegoś więcej”. To był mój pierwszy związek i myślałam, że każda dziewczyna kocha swojego chłopaka taką platoniczną miłością (niechęć do robienia wszystkiego, co robią pary, też nie wzbudziła moich podejrzeń).
Tak więc wkręciłam sobie, że go kocham i żyłam w pięknej nieświadomości przez miesiące... z jednym szczegółem.
Zazwyczaj przed snem wyobrażamy sobie piękne przyszłe scenariusze, prawda? Tak więc ja wyobrażałam sobie, że mój chłopak magicznie traci pamięć i przestajemy być parą. Taka tam przyjemna myśl na koniec dnia!

#epvHp

Dobija mnie fakt, że nie podobam się nikomu. Mam 17 lat, a nigdy nie byłam w związku, nawet nigdy z nikim nie kręciłam. Wiem, że dla wielu osób jestem nieatrakcyjna przez moją nadwagę, ale nie potrafię nic z tym zrobić. Moje przyjaciółki co chwilę mi opowiadają, co za kolejny typ do nich napisał, zagadał albo zaobserwował. A ja czuję się jak gówno, bo nigdy czegoś takiego nie miałam. Nie wiem, jak to jest dostawać od kogoś taką uwagę. Mam momentami wrażenie, że jestem gorsza przez to, że nie zwracam uwagi ani osób tej samej płci, ani płci przeciwnej, podczas gdy one mogą sobie przebierać w chłopakach i dziewczynach. Chciałabym chociaż raz zobaczyć, jak to jest faktycznie z kimś kręcić.
Dodaj anonimowe wyznanie