#NX00g
Zdarzały się incydenty, gdy zabierał auto i wyjeżdżał nie mówiąc nic nikomu. Mama dzwoniła wtedy na policję prosząc o pomoc, ale oni nic nie mogli zrobić, bo nie minęło 24 h od zaginięcia. Na nic zdało się tłumaczenie, że jest chory psychicznie. Innego razu ukradł wodę ze sklepu, twierdząc, że niedługo zabraknie jej na Ziemi i musimy się przygotować. Zdawało mu się też, że opętał go diabeł.
Najbardziej jednak zapadnie mi w pamięć moment, kiedy wbiegł do domu krzycząc, że umiera. Zbiegł jeszcze do dziadków (dziadkowie mieszkali na dole w mieszkaniu, a my na górze), pożegnał się i wybiegł na zewnątrz do samochodu. Przy całej sytuacji byliśmy obecni ja, mój brat i mama. Nie wiem jak to się stało, ale wszyscy znaleźliśmy się w samochodzie, mama za kierownicą, tata obok, a ja i brat z tyłu. Mama tylko powiedziała do nas, żebyśmy się modlili. Jechaliśmy przez centrum miasta, matula próbowała z tatą rozmawiać. On chciał, abyśmy pojechali do lasu, przykryli się sosnowymi gałęziami i umarli. W pewnym momencie nawet otworzył drzwi i próbował wysiąść, ale nasze krzyki przerażenia go od tego odwiodły. Nigdy w życiu wcześniej i później się tak nie bałam.
Później wielokrotnie odwiedzaliśmy go w szpitalu psychiatrycznym.
To prawdziwe anonimowe wyznanie, bo nie wiem, czy kiedykolwiek będę w stanie opowiedzieć o tym komuś twarzą w twarz. Nie chcę się nad sobą użalać, ale apeluję do rodziców, by w takich sytuacjach pamiętali o dzieciach i nie odcinali ich od prawdy.
Masz rację, rodzice powinni informować dzieci o takich przypadkach, żeby chociaż wiedziały jak zareagować ( np.: jak rozmawiać z tą osobą, wezwać pomoc).
Leczył się? Nie wspomniałaś o tym (albo mi umknęło). Jeśli nie to takie są tego skutki, miałem kontakt z osobami, które depresji nie leczyły. Dlatego warto przemóc się i podjąć współpracę z lekarzami, mimo że jest to bardzo ciężkie.
Wybacz, muszę zapytać. Jakie są skutki nieleczonej depresji poza oczywiście próbami samobójczymi?
Skippka, jak nie leczy się depresji skutkiem może być absolutne przykucie do lozka i robienie pod siebie nawet. Nie wspominając oczywiście o samobójstwach w końcowej fazie choroby. To wszystko zależy od tego jak ona przebiega, jaka jest jej forma. Myślę, że objawy psychotyczne też mogą się pojawić (choć tutaj są na tyle ostre i jest ich tak dużo w różnych sytuacjach, że bardziej wygląda to na schizofrenię - oczywiście to tylko przypuszczenia).
Aha
Z objawów wygląda to na schizofrenię paranoidalną. Życzę dużo wytrwałości w życiu.
Albo depresja z urojeniami
Albo i zaburzenia schizotypowe.
Ale to z mijaniem 24 to ściema. Stryj policjant mi mówił...
Mój tata ma depresję afektywną dwubiegunową, i jeśli bierze leki, to wszystko jest OK, normalnie się zachowuje i jest bardzo dobrym ojcem, chętnie dopytuje się, jak mi idzie, na wycieczkę kupuje jakieś wafelki, interesuje się moim życiem, w domu pomaga, ale, były też takie momenty, tylko ja wtedy byłam mała, to nie pamiętam, że mama musiała ze mną i moim rodzeństwem uciekać do sąsiadów, gdyż tata w trakcie ataku choroby potrafił pić i być agresywny, w środku nocy ponoć potrafił spawać, nie potrafił usiedzieć na miejscu. Raz mama zawiadomiła policję, gdy miał kolejny, taki bardziej agresywny atak, ona nie bardzo była chętna do przyjechania, i wtedy mama powiedziała, że jeśli nie wezmą go na jakieś leczenie i nie przyjadą, to mogą mieć ją na sumieniu, jesli podczas jakiegoś ataku coś jej się stanie. Podziałało. Przyjechali, zabrali tatę na 2 tygodnie do psychiatryka, tam okazało się, że choruje, dobrano odpowiednie leki, i potem tata tyle co do oglądania z nami meczu parę razy pił z nami piwko, a alkoholu bez zgody mamy nawet nie tknął.
Ogromny szacunek dla twojej mamy, że sama się nie poddała i próbowała mu pomóc jak tylko mogła.
Wytrwałości dla was i szybkiego powrotu taty do zdrowia :*
Z tego co sie orientuje (apr. 2. akapitu) to żeby uznać kogoś za zaginionego nie trzeba w ogóle czekać, wystarczy ze masz podejzenia, czy sie myle?
Nie, musi minąć jakiś czas żeby policja zaczęła szukać
Nie muszą być 24 godziny od zaginięcia, by policja zareagowała.
Pierwsze godziny od zaginiecia są kluczowe, dlatego nikt nie może odmówić poszukiwań.
To jest jedynie głupi wymysł mediów.
To inne schorzenie o które się nie dopytałeś to zapewne psychoza. Miałam podobnie z mamą. Kiedy była "w transie" wydawało się jej że jest opętana przez szatana, chciała odprawienia egzorcyzmów. Raz nawet chciała się podpalić, potem rzuciła się na mnie z nożem. Była głęboko przekonana o realności swoich przeczuć. Tego samego wieczora została odwieziona do szpitala psychiatrycznego, gdzie lekarze zdiagnozowali poważne zaburzenia psychotyczne. Wiem co czujesz, współczuję ci. Nikomu nie życzę takiego życia.
Mój tata miał podobnie - zdiagnozowano depresję z urojeniami.
"On chciał, abyśmy pojechali do lasu, przykryli się sosnowymi gałęziami i umarli." Ciarki mnie przeszły, kiedy przeczytałam to zdanie. Dziecko musiało być przerażone, kiedy usłyszało coś takiego...